| sniezka |
» Czw Mar 23, 2006 13:25     |

Dołączył: 10 Mar 2006
Posty: 26
Status: Offline
|
Tak też myślałam... ale pracuję nad tym
Jeśli chodzi o zaufanie, to przechodziłyśmy już różne etapy. Zwykle jest tak: staram się być dla niej dobra, spokojna i wyrozumiała, to ona przegina. Ja się wkurzam jak widzę tą "niewdzięczność" i zaczynam ją strofować i wtedy widzĘ, że zaczyna się mnie bać i znów jestem niezadowolona. BŁĘDNE KOŁO!
Nie możemy współżyć na zasadzie przyjaźni - ktoś musi dominować i ona ciągle sprawdza, czy to ciągle jestem ja! Wie, że jest silniejsza, a ja cierpliwsza i tak przeciągamy linę...
Tak, zdarza się, że nie chce mnie słuchać i ponosi do domu na podwórko, ale tylko po dłuższej przerwie w jeździe po terenie, albo jak się bardzo wystraszy, albo jak pozwolę jej rozpędzić się do cwału(czytaj: nie moge jej zastopować). Dodam, że takie sytuacje (spadania moje i jej ucieczka) zdarzały się tylko jak jeździłam bez siodła i po łąkach- nie widziała wyraźnej drogi, po której ma iść (to bardzo pomaga!)
Jeśli chodzi o siodłanie, to nie ma większych problemów. Jak ją pierwszy raz siodłałam też była grzeczniutka. Żeby jej się to dobrze kojarzyło, to daję jej w trakcie siodłania garstkę ziarna - jest ok.
Nie chcieć zagalopować w terenie u Śnieżki?? NIE! Ona mogłaby ruszać galopem.
Ma tylko opory jak wyjeżdżamy w teren z podwórka- najchętniej by wróciła
Przez ostatnie dni ćwiczyłam z nią ugięcia boczne przed wyjazdem w teren na rozruszanie i żeby mi ufała (zrozumiała, że jak każę jej skręcić czy zrobić inny manewr, to nic jej się nie stanie). POMOGŁO. Od 3-4 dni jak wyjeżdżamy do lasu i na drogi jest spokojniejsza, ale ciągle czujna jak jesteśmy daleko od domu.
Te problemy wynikają z tego, że jest jeszcze młodą 2-latką (w kłębie 162cm) i nie jeżdżę na niej więcej niż godzinę dziennie (ważę 53 kg). Chyba nie powinno jej zaszkodzić? Pewnie byłoby łatwiej gdyby jeździła w teren z innym starszym koniem...
|
» Wysłany: Czw Mar 23, 2006 13:25
|