Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.
- Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
- Ponad 750 wartościowych artykułów
- Ponad 500 tysięcy zdjęć
- Ciekawe dyskusje
- Ludzie pełni pasji
- Fotorelacje z zawodów
- Rozbudowana baza rodowodowa
- Giełda koni i ogłoszenia
Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.
| Siurek |
Zawody- stres?
» Nie Kwi 02, 2006 21:18   |


Jeździec Doskonały
Dołączył: 22 Sty 2005
Pochwał: 2 Ostrzeżeń: 2 Posty: 4014
Skąd: mam wiedzieć?
Status: Offline
|
Jakie były Wasze pierwsze starty w zawodach jeździeckich? Baliście się ? Jeśli tak to czego najbardziej? I w ogóle opiszcie mi może sposoby pokonywania takiego stresu przed-zawodowego
|
» Wysłany: Nie Kwi 02, 2006 21:18
|
| Visenna |
» Nie Kwi 02, 2006 21:31     |

Redaktor Naczelna
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2 Posty: 9363
Skąd: brać na piwo?
Status: Offline
|
hehe...zawody i stres:) Ja zawsze mam stracha że nie zdążę na odprawę, albo ze się przyczepią do czegoś w karcie konia, albo w mojej, albo że nie będę miała gdzie konia zostawić jak będę szła do sędziów... czyli najpierw stres związany ze sprawami organizacyjnymi.
Jak już jestem na koniu i rozprężamy się to stres mi mija ( poza tym że się boję że mogę nie usłyszeć jak mnie zapowiadają ). Po czym wraca ze zdwojoną siłą kiedy pada moje nazwisko i objeżdżam czworobkok, jest w trakcie całego przejazdu, ale jak tylko zjeżdzam z czworoboku zaraz mam ochotę powtórzyć przejazd i żałuję że się skończył juz No i najgorsze są trzy dni przed dniem poprzedzającym zawody ( w dzień poprzedzający koń ma wolne i stoi w boksie) - wtedy się stresuję ze to już za trzy dni a my nic nie umiemy i się uwsteczniamy. No i noc przed, ale to nie jest stres, tylko takie nerwowe podniecenie i chyba bardziej radość
Pozdrawiam. Visenna, Loki, Goofie i konie
Szanuj moda swego, mozesz mieć gorszego
|
» Wysłany: Nie Kwi 02, 2006 21:31
|
| aniadolittle |
» Nie Kwi 02, 2006 21:47     |


Szwoleżer
Dołączył: 15 Mar 2005
Posty: 2348
Skąd: szczecin
Status: Offline
|
jak ja jezdzilam na zawody to stresowalam sie caly czas i wtkim naprawde wtkim,sadze ze gdybym teraz startowala to bym wiecej rzeczy olewala i miala je w powazaniu,bo przeciez chodzi o to zeby jednak miec jakas przyjemnosc z takich startow,ale najbardziej balam sie ze mi kon wylamie(jak jezdzilam skoki),ze zatrzyma sie i nie bede mogla go za chiny ruszyc...jakos sprawy organizacyjne mnie nie zamartwialy
a jak jechalam ujezdzenie to tak ogolnie sie denerwowalam ze nie pojdzie mi dobrze..szkoda ze nie jezdze chociaz raz na jakis czas:/
ale mam nadzieje ze moze sie jeszcze wybiore na jakies a wlasnie czy jak sie jedzie amatorskie ujezdzenie to musze miec frak i wtko czy moge w marynarce pojechac??
Wetka-zawsze zwarta i gotowa ;]
|
» Wysłany: Nie Kwi 02, 2006 21:47
|
| woltyzerka |
» Nie Kwi 02, 2006 22:16     |

Masztalerz
Dołączył: 14 Paź 2005
Posty: 771
Skąd: St.Miłosna/Warszawa
Status: Offline
|
Dwa razy byłan na zawodach - oczywiście w woltyżerce. Pierwszy raz było strasznie. Dzień wlókł mi się niemiłosiernie, na niczym nie mogłam się skupić. Startowaliśmy ostatni ze wszystkich grup. Czułam w żołądku stado węgoży szukających wyjścia i łaskotało mnie gardło. Potem się przebraliśmy i było jeszcze gorzej. Do dziś jak o tym myślę to mnie przełyk łaskocze i serce przyspiesza. Ale potem staneliśmy, wybiegliśmy, jednym uchem słyszałam naszą muzykę i doping drugiej grupy. Serce mi podskoczyło. A jak znalazłam się na koniu przestałam widzieć publiczność - jakieś rozmazane różowe plamki, w tle muzyka ... I stres zniknął do końca. To po prostu kolejny trening, znam te figury na pamięć, obudzona w środku nocy mogę je wyrecytować. I było tak wspaniale, że jak zeszliśmy (witani burzliwym aplausem) miałam ochotę to powtórzyć.
Zawodami trzeba się bawić. Jak mi nie pójdzie - będzie inny raz, inne zawody. Liczy się udział, bo jak nie cieszy się z samego udziału, to przegrana okropnie rani, podkopuje wiarę w siebie. Nie powinno się raczej za dużo myśleć o starcie, w żadnym wypadku o sędziach i wypadkach. A jak masz słabe nerwy - to nie obserwuj rywali. Najlepiej o nich nie myśl i unikaj. Albo jak ich znasz przypomnij sobie ich najgorsze wpadki. Powygłupiaj się, pośmiej. Mi zawsze pomaga.
Nie odkładaj na jutro tego co możesz zrobić pojutrze.
http://www.photoblog.pl/happypigeon
|
» Wysłany: Nie Kwi 02, 2006 22:16
|
| Siurek |
» Nie Kwi 02, 2006 22:36     |


Jeździec Doskonały
Dołączył: 22 Sty 2005
Pochwał: 2 Ostrzeżeń: 2 Posty: 4014
Skąd: mam wiedzieć?
Status: Offline
|
Mi się może niedługo szykują pierwsze zawody ( przynajmniej mi koleżanki wmawiają że pojade. )... I już mysle o tym że na pewno pomyle parkur.
|
» Wysłany: Nie Kwi 02, 2006 22:36
|
| nilhil |
» Pon Kwi 03, 2006 0:52     |

Masztalerz
Dołączył: 03 Sty 2006
Ostrzeżeń: 1 Posty: 715
Status: Offline
|
Siurek...pojedziesz i nie pomylisz
3mam kciuki
pozdrawiam
nilhil
|
» Wysłany: Pon Kwi 03, 2006 0:52
|
| buschmenka |
» Pon Kwi 03, 2006 7:20     |


Luzak
Dołączył: 11 Cze 2004
Pochwał: 4 Ostrzeżeń: 1 Posty: 3431
Status: Offline
|
Ja bardzo rzadko jeżdżę na zawody, więc boję się głónie tego, że mogę przepuścić tą szansę i że innej już nie bedzie np. w tym roku.
Jedno wam powiem: życie idioty to nie bułka z masłem.
|
» Wysłany: Pon Kwi 03, 2006 7:20
|
| Momo |
» Pon Kwi 03, 2006 7:54     |

Koniuszy
Dołączył: 04 Lis 2005
Pochwał: 1 Posty: 635
Skąd: Warszawa
Status: Offline
|
O matko! Zawody! Ja się zawsze denerwowałam (ale tylko 3 starty). Pierwszy zawody były u mnie w stajni -> oczywiście podwórkowe. ;) Przyszłam wcześnie rano do konia. Z luzaczką ją wykompałam i poszłam na trawę żeby wyschła. Czułam sie jak w normalny dzień... A potem przyjechały konie... Luzaczka mi czyściła konia a ja na to głupia patrzyłam. :oops: Rozbolał mnie brzuch. Jak wsiadłam na konia było trochę lepiej. Ale przed samym startem zesztywniałam. A jak już wjechałam na parkur i stanęłam przed sędzią. Barabara zaczęła się... trząść. Oczywiście mama musiała mnie wesprzeć swoim "O Jezu! Nie mogę na to patrzeć!". Ale potem było już dobrze. :wink:
Przed drugimi zawodami prawie wcale się nie denerwowałam. To był mój pierwszy start w oficjalnych zawodach... na dodatek dwudniowe więc założyłam sobie, że jak nie wyjdzie teraz... to wyjdzie jutro. No... I dzisiaj nie wyszło. :oops: Na dodatek moja była trenerka, która tam była wykorzystała okazje i oczywiście musiała mnie zbić z nóg. Ale drugiego dnia było super.
Trzecie zawody... Dzień przed przy czyszczeniu konia i sprzętu bolał mnie brzuch. Wiedziałam, że to będą moje ostatnie zawody na Rafii. Strasznie się denerwowałam. Do mojej cioci zaczęłam mówić "pani" :lol2: . Ktoś mnie poczestował "energetyczną" kawą z dodatkiem 8). Jak wsiadłam na konia było trochę lepiej. Na rozprężalni też. Ale przed moim wyjściem tak strasznie się denerwowałam. Brzuch mnie bolał i miałam ochotę z tamtąd uciec. Jak wjechałam na parkur to czułam 100 kg na klatce piersiowej. Sędziowie coś się spytali. A ja chciałam odpowiedzieć, ale nie mogłam :oops: Miałam szczęście, że mama stała pod budką, bo robiła zdjęcia. 8) A potem było już dobrze. Ostatniego dnia zawodów nie opisuje, bo nic przyjemnego :?
Dla mnie najgorsze jest wjazd i ukłon. Wtedy ręce mi się trzęsą.
Gdyby ludzki mózg był na tyle prosty, że moglibyśmy go zrozumieć, to bylibyśmy tak głupi, że i tak byśmy go nie zrozumieli.
http://momolandia.blog.onet.pl - zapraszam
|
» Wysłany: Pon Kwi 03, 2006 7:54
|
| woltyzerka |
» Pon Kwi 03, 2006 14:10     |

Masztalerz
Dołączył: 14 Paź 2005
Posty: 771
Skąd: St.Miłosna/Warszawa
Status: Offline
|
O tak ukłon jest paskudny. Pamiętam mój z zawodów na obozie. Miałam wjechać kłusem, zatrzymać konia, wyciągnąć rękę w bok i skinąć głową. Tak mi się trzęsłam, że zapomniałam o tej ręce. Mokra jak mysz i blada jak ściana - to musiało zrobić pozytywne wrażenie bo wygrałam
No a jak się na początku przedstawiałam - staję przed sędzią i ... nie mogę wydusić z siebie głosu, czuję w gardle wielką kluchę. Nie podałam pełnego imienia konia tylko skrót którym ją ochrzciliśmy ... A miałam ułożony w głowie calutki plan, kroczek po kroczku
Nie odkładaj na jutro tego co możesz zrobić pojutrze.
http://www.photoblog.pl/happypigeon
|
» Wysłany: Pon Kwi 03, 2006 14:10
|
| Koniara22 |
» Pon Kwi 03, 2006 15:54     |


Jeździec
Dołączył: 01 Sty 2006
Posty: 874
Skąd: Łódź
Status: Offline
|
Moje 1 zawody to bylo przerazenie i masakra.Kobyłka na której trenowalam sporo czasu okulała w dzień zwwodów<pech>i pojechalam je na arabku,na ktorym siedzialam moze ze 2razy.Ale wiecie co wam powiem,że mimo wszystko to były super zawody.A stres to chyba wszyscy maja Nawet Ci co jezdza je co tydzien
Ale napewno ma sie mniejszy stres jezeli jedziesz na koniu,na ktorym trenowalas i znasz go na wylot
|
» Wysłany: Pon Kwi 03, 2006 15:54
|
| xgosiekx |
» Pon Kwi 03, 2006 17:07     |

Pomocnik Stajennego
Dołączył: 09 Maj 2005
Posty: 127
Skąd: Piotrków Tryb.
Status: Offline
|
Ja to się bardzo boję ( na razie tylko podwórkowe jeżdżę i hubertusy ), ale jak wsiadam na konika to już mi wszystko mija, zapominam o tym, po prostu wjeżdżam na parkur i jadę, tylko najbardziej się boję tego, że moja klaczka (dosyć młoda) będzie się bała przeszkody, bo ona nigdy nie wyłamuje, bo jej się nie chce, tylko się boi nowych przeszkód, ale ostatnio w ogóle nie wyłamuje i jest super
Batomowy GosieX xD
|
» Wysłany: Pon Kwi 03, 2006 17:07
|
| Vixen |
» Pon Kwi 03, 2006 17:59     |

Pomocnik Stajennego
Dołączył: 20 Gru 2005
Ostrzeżeń: 1 Posty: 132
Skąd: Poznań
Status: Offline
|
Ja na ogół nie mam stresu (no ale w czym ja startuję-hubertusy i jakies miniujeżdżeniówki, bo jak narazie nie mam żadnego stałego konia na którym mogłabym startować no chyba że na naładowanym energią nieujeżdżonym 3latku, ale coś kiepsko to widzę...
Teraz 3 maja biorę udział w towarzyskim konkursie ujeżdżeniowym (czy jakoś tak) i kiepsko to widzę - dowiedziałam sie o tym tydzień temu, a jak narazie jestem chora i nie mam jak trenować... no cóż, pozostaje tylko położyć się do łóżka łykać ciepłą herbatę i tabletki
|
» Wysłany: Pon Kwi 03, 2006 17:59
|
| molka |
» Pon Kwi 03, 2006 18:04     |


Jeździec
Dołączył: 02 Mar 2006
Posty: 1132
Skąd: wroclaw / liverpool
Status: Offline
|
ja na swoich pierwszych "podworkowych" spadlam :> i potem zawsze mialam stresa ze zalicze glebe bo ten moj to czasem nieobliczalny jest, ale nie bylo tak zle teraz czasem brakuje mi tego stresu zwiazanego z zawodami,ale coz zrobic powodzenia!
|
» Wysłany: Pon Kwi 03, 2006 18:04
|
| Gniada__ |
» Pon Kwi 03, 2006 20:49     |

Pomocnik Stajennego
Dołączył: 18 Lip 2005
Posty: 157
Skąd: okolica Warszawy
Status: Offline
|
Stres byl grubo przed zawodami ,a nie przed samym startem-jednak przejazd byl i tak udany jak na 1szy raz.Grunt to wogole zapomniec ,ze sie jest na zawodach...tylko jak na treningu
|
» Wysłany: Pon Kwi 03, 2006 20:49
|
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum