| Lullaby |
» Sro Paź 28, 2009 12:27   |

Koniuszy
Dołączył: 26 Lut 2007
Posty: 561
Skąd: południowa Polska
Status: Offline
|
Zacznijmy od tego, że według mnie mitem jest zarówno to, że AQH nadają się tylko do westernu, jak również, że do westernu nadają się tylko AQH.
Mamy w stajni dwójkę przedstawicieli tej rasy, oba konie urodzone u nas (ogier ponad 4 lata, klaczka jakoś 2,5), co dowodzi tego, że AQH nie są wcale jakoś trudno dostępne, zważywszy na to, że mieszkam na końcu świata i jeżdżę w dziurze zabitej dechami
Nie zgadzam się z tym, że AQH mają jakies nadprzyrodzone cechy, charakterystyczne tylko dla nich. Fakt, potrafią się błyskawicznie poderwać "do lotu" (zasługa min. wielkiego, "rozłupanego" zadu), ale który koń nie potrafi, jeśli ma motywacje? Zwrotność? Wymaga takiej samej pracy jak przy szkoleniu innego konia. Naturalna wytrzymałość? Pod tą tezą za żadne skarby się nie podpiszę!
I w końcu charakter. Nasz ogier (po My Joy) wydaje się głęboko zaskoczony, gdy grzejąca się klacz podchodzi do ogrodzenia jego wybiegu i niemal się o niego ociera. Padają podejrzenia, ze biedak jest homoseksualistą. Spokojny jak niemowlę, co dla niektórych jest zaletą, a mi przypomina ospałego, zmęczonego życiem staruszka. Wzbudzenie jego zaitneresowania graniczy z cudem, w boksie za żadne skarby nie da się go przesunąć, gdy chce sie choćby podac żłób z owsem. On po prostu STOI i KONTEMPLUJE. Jeśli chodzi o nauke, to nie bede się szerzej wypowiadać, bo jeżdżę na nim sporadycznie i raczej w ramach dostarczenia niezbędnego ruchu. Wydeje mi się jednak, że jest tak samo zdolny jak każdy inny koń i wymaga takiej samej ilości pracy. W terenie przeciętny, może się pościga, może nie, boi się nieznanych rzeczy, jak każdy inny koń. O skokach lepiej przemilczeć, wspomnę tylko że przeskoczenie wyłamanej deski ogrodzenia (jakies 30 cm nad ziemią) za innymi końmi, skończyło się powaleniem resztek konstrukcji, przelotem przez własny kark i szyciem nosa
Muskularna budowa wzbudza podziw, ale osobom zachwalającym pod każdym względem AQH proponuję przejażdżkę, czy nawet obcowanie z końmi, które nie są mistrzami Polski w reiningu, końmi należacymi do przeciętnych zjadaczy chleba, wtedy cała bajkę szlag trafia.
Save a horse, ride a cowboy!
|
» Wysłany: Sro Paź 28, 2009 12:27
|