| daltynka |
» Czw Cze 29, 2006 12:34   |

Pomocnik Stajennego
Dołączył: 19 Maj 2006
Posty: 106
Status: Offline
|
ja dla swojego niunia robię wszystko! zdzwoniłam i zjeździłam pół Polski, żeby znaleźć konia na wymianę (tak się umówiłam z poprzednim "właścicielem"). teraz nie jeżdże na urlopy, rzadko gdzieś wychodzę (choć szczerze przyznam, że zawsze lubiłam być przy koniach, więc nie cierpię z tego powodu), nie mam kasy na ciuchy, fanaberie, zmianę auta, itp.
za to mam konia, który mnie kocha, chodzi za mną jak pies i jak widzi jakiegoś obcego (złego), to przychodzi mnie bronić (tzn. staje za mną - "chowa się" - i pufa - wącha przybysza. jeśli uzna, że "nowy" nie jest niebezpieczny, odchodzi, ale cały czas łypie okiem i strzyże uszami-podgląda i podsłuchuje). reperuje z nami różne rzeczy, kradnie młotki, ołówki kreślarskie, zagląda przez okna, wchodzi na taras (po schodach), żeby zajrzeć, co tam pańca robi, "pijemy" razem Redds'a i herbatę (kawa-fuj!)...jak tak mogę bez końca, więc, żeby nikogo nie znudzić - pass
|
» Wysłany: Czw Cze 29, 2006 12:34
|