| druhna | Koń w poezji i prozie
» Pią Lip 21, 2006 1:43 |
|---|---|
|
Redakcja Dołączył: 20 Lut 2005 Pochwał: 1 Posty: 529 Skąd: Jastrzębie Zdrój Status: Offline |
Koń to bardzo wdzięczny temat, już od praczasów był wielbiony i wychwalany, najlepszy przyjaciel człowieka. Towarzysz na wojnie i w pracy, piękny, silny i "wolny". Współcześnie niestety różnie to bywa, ludzie nadal wielbią i podziwiają, dzieci kochają a fundacje nadal ratują. Tworze ten temat aby ukazac wam to uwielbienie, w koncu sztuka jest niesmiertela przez co to piekne zwierze równiez. Jako pierwszy wiersz wybrałam Modlitwe, myśle ze powinna stać sie ona hymnem wszystkich ludzi naprawde kochajacych konie. "Modlitwa konia z transportu" Barbara Borzymowska Mój wiatronogi Boże koni, Czy Ty naprawdę widzisz wszystko? I strach, i głód, i ból, i krew? Nie ma nikogo z mojej stajni I nie znam drogi na pastwisko. Bardzo się boję, Panie mój. Tutaj tak ciasno jest i ciemno, I jestem sam, zupełnie sam Choć tyle koni jedzie ze mną..., Z ogonem bujnym, grzywą gęstą Ja przecież jestem, przecież byłem Na Twoje podobieństwo! Teraz nic z tego nie zostało, Czterokopytny Boże spraw, By umieranie nie bolało! A kiedy wszystko już się stanie I wszystko będzie końcem Niechaj na przekór wyśnię sen Że galopuję w słońce I pędzę wprost w promieni blask Pękają chmury w niebie A ja nie czuję więcej nic I gnam, i mknę do Ciebie! www.przystańocalenie.pl [ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:02 ] "Płaczący koń" Tadeusz Nowak Koń się rozpłakał Był już wieczór Zboże za domem ułożone w stóg świeciło iskry z niego szły że z lekkim sercem ciężko było wejść pod wysuszony na upale dach Koń się rozpłakał Kto to spostrzegł nie wiem Cała rodzina zerwała się z ganku wbiegła pod sad gdzie wsparty o płot płakał nasz koń I całowano konia w nozdrza zaplatano mu w grzywę pawie pióra wstążki podtykano pod wargi owies koniczynę ktoś mu nawet grzechotkę przyniósł ale koń nie chciał się bawić łbem potrząsał płakał Wtedy zaczęto śpiewać psalmy wojenne pieśni Próbowano podejść do konia w rogatywce w bydlęcej skórze Dżyngis-chana ale koń płakał stojąc po pęciny w zwierzęcych łzach I płakał jeszcze kiedy wszyscy na rękach nieśli go śpiewali i jak chorego pierzynami opatulalali z wszystkich stron |
|
|
|
| druhna |
» Pią Lip 21, 2006 14:54 |
|---|---|
|
Redakcja Dołączył: 20 Lut 2005 Pochwał: 1 Posty: 529 Skąd: Jastrzębie Zdrój Status: Offline |
"Źrebię" Stanisław Barańczak Chcąc nas rozczulić, chytre Źrebię Na chwiejnych nogach się kolebie I, infantylnie łzawiąc Oko, Wzdycha wilgotnie i głęboko (Przy, notabene, pełnym żłobie): "I cio ja, Źrebię, z siobą źrobię?" ''Arab u mogiły konia'' Józef Bohdan Zeleski Spólnik mych przygód, przyjaciel stary, Drogi mój rumak, rumak mój kary, Lżejszy nad wiatr, niż zamieć burzliwa, Zimny pod zaspem piasków spoczywa. Płacz, płacz pielgrzymie! nad niedolą cudzą, Mieszaj twe jęki z mojemi, Już go na boje pieśni nie wzbudzą, Już nie zatętni po ziemi. Król biegu w biegu wyzionął tchnienie, Zdradzieckim pchnięty pociskiem; Z piersi krwi czarnej trysły strumienie, Tu - przy tym źródle pobliskiem. Spólnik mych przygód, przyjaciel stary, Drogi mój rumak, rumak mój kary, Lżejszy nad wiatr, niż zamieć burzliwa, Zimny pod zaspem piasków spoczywa. Próżna ucieczka, obrona słaba, Nic już się zdrajcy nie przyda. Wnet poznał, poznał wściekłość Araba: Jeszcze nie oschta z krwi dzida. Potem do konia spieszę z otuchą, Że mu dech wstrzymam na chwilę, Wołam i wołam, glucho i głucho, Tum go więc złożył w mogile. - Spólnik mych przygód, przyjaciel stary, Drogi mój rumak, rumak mój kary, Lżejszy nad wiatr, niż zamieć burzliwa, Zimny pod zaspem piasków spoczywa. Odtąd cierpienia dni moje struły, Boję się cienia i spieki; Odtąd na miłość, chwałę nieczuły, Tęsknię od ludzi daleki. Ta ziemia ojców droga, acz dzika, Cała w mych oczach grobowcem; Od palm kwitnących, woni trawnika Stronię wielbłądów manowcem. Spólnik mych przygód, przyjaciel stary, Drogi mój rumak, rumak mój kary, Lżejszy nad wiatr, niż zamieć burzliwa, Zimny pod zaspem piasków spoczywa. On gdy w południe paliło słońce, Niósł mię w cień chłodnej gęstwiny, W nim miałem pomoc, miałem obrońcę W zaciętych walkach z Murzyny. W tajnych, nie znanych sprawkach nikomu, Jemum powierzał dni moje, Latałem na nim jak połysk gromu, I do kochanki i w boje. Spólnik mych przygód, przyjaciel stary, Drogi mój rumak, rumak mój kary, Lżejszy nad wiatr, niż zamieć burzliwa, Zimny pod zaspem piasków spoczywa. Znałeś mój koniu! w szczęśliwej dobie Salemę w kwiecie urody, Jak często płocha, schlebiała tobie! Z tobą biegała w zawody. Świeższa niż palmy owoc nieźrzały, Lękliwa sarna mniej miła. Pers mi ją uwiózł - ty byłeś stały, Stały - Salema zdradziła. Spólnik mych przygód, przyjaciel stary, Drogi mój rumak, rumak mój kary, Lżejszy nad wiatr, niż zamieć burzliwa, Zimny pod zaspem piasków spoczywa. [/I] "Obraz" Agnieszka Ginko Zobaczyłam z daleka jeźdźca i konia Uchwyciłam w tym obrazie ruch. Podeszłam bliżej i wyłoniła się przeszkoda A oni nad nią Wszystko nabrało kolorów. Widziałam pianę w pysku konia, zmarszczoną twarz jeźdźca. Po zaostrzeniu się konturów pojawił się przedmiot. Czarny bat. Z bliska dostrzegłam miejsce, w które zmierzał i trafił. Cofnęłam się, a oni zaczęli szarzeć i maleć. Powoli znikali. A ja wciąż widziałam obraz. Obraz końskiego oka. Ostatnio zmieniony przez druhna dnia Pią Lip 21, 2006 17:30, w całości zmieniany 1 raz www.kjabsolut.pl |
|
|
|
| Dziewcze_Zlote |
» Pią Lip 21, 2006 20:51 |
|---|---|
![]() Jeździec Dołączył: 26 Cze 2006 Posty: 955 Skąd: Szczecin Status: Offline |
Modlitwa jest piękna... WZRUSZYLAM SIĘ... |
|
|
|
| woltyzerka |
» Sob Lip 22, 2006 21:01 |
|---|---|
|
Masztalerz Dołączył: 14 Paź 2005 Posty: 771 Skąd: St.Miłosna/Warszawa Status: Offline |
Modlitwa już była, ale ja znam ją w nieco innej wersji. Modlitwa Konia z transportu Mój Wiatronogi Boże Koni Czy Ty naprawdę widzisz to wszystko? Strach, ból, i głód, i krew, i śmierć? Nie ma nikogo z mojej stajni I nie znam drogi na pastwisko Bardzo się boję, Panie mój, Tutaj tak ciasno jest, i ciemno. I taki bardzo jestem sam, Choć tyle koni jedzie ze mną ... Boże z ogonem bujnym i grzywą gęstą Ja przecierz jestem Ja przecierz byłem Na twoje podobieństwo ... Nikt by w to teraz nie uwierzył Nic już z tego nie zostało. Czterokopytny Boże spraw, By umieranie nie bolało. Jeszcze o jedno Cię poproszę, Nim wszystko będzie końcem. Niechaj na przekór wyśnię sen Że galopuję w słońce I pędzę wprost w promieni blask Pękają chmury w niebie. A ja nie czuję więcej już nic. I mknę I gnam Do Ciebie. Cztery miesiące temu Bezie, mojej pierwszej przyjaciółce Wczoraj usłyszałam, serce mi stanęło. Zamarłam i świat chyba zamarł ze mną. Trzy słowa na ekranie I wylałam trzy łzy dla Niej … Cztery miesiące temu; Wiem, że był luty Nawet nie myślałam Ja cieszyłam się, skakałam Wtedy nie płakałam … Wczoraj usłyszałam, serce mi stanęło; cztery miesiące temu … Leżała sama na słomie. Czy ktoś płakał po Niej? Czy ktoś płacze po Niej? Ja płakałam wczoraj płaczę dziś i jutro będę. Bo nie chcę uwierzyć, nie mogę że będę … Sama. Od dawna taka byłam Tylko, że na krawędzi myśli stała ona : Ruda. Przyjaciółka jedyna; Teraz znikła. Horyzont myśli znowu ma miejsce wolne puste i samotne, bolesne. Jak serce moje. Nie odkładaj na jutro tego co możesz zrobić pojutrze. http://www.photoblog.pl/happypigeon |
|
|
|
» Forum
» Dyskusje na poziomie
» Koń w poezji i prozie
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum



