Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.
- Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
- Ponad 750 wartościowych artykułów
- Ponad 500 tysięcy zdjęć
- Ciekawe dyskusje
- Ludzie pełni pasji
- Fotorelacje z zawodów
- Rozbudowana baza rodowodowa
- Giełda koni i ogłoszenia
Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.
| siorka |
Problem z pracodawcą...!!!!!!
» Sob Lip 29, 2006 11:17   |

Dołączył: 29 Lip 2006
Posty: 2
Status: Offline
|
Witam wszystkich!
Pisze bo mam pewien problem z pracodawcą...pracuję w stajni z końmi od 2 miesięcy mieliśmy szykować kobyłkę na zawody niestety po skokach (bez ochraniaczy) nabawiła się kontuzji-zapalenie ścięgna ,weterynarz mówił ze koń ma stac około 3 tygodni a potem stopniowo wyprowadzać go na stęp,kłus. Na początku brałam ją w ręku -no wiadomo po takim czasie stania moze brykać-tak przy najmniej robiło się w poprzedniej stajni w której jeżdziłam- a jak wiadomo jak bedzie szalała na padoku to znowu może jej spuchnąć ta noga-no więc oprowadzałam ją w ręku po jakimś czasie na ląży stęp,kłus...ale mojejmu szefowi wydawało się że już jest dobrze i koń moze galopować skakać to było już tak ponad miesiąc po kontuzji...ja mu mówiłam że to za wczesnie że ścięgno nie wytrzyma takiego obciążenia...no i nie wytrzymało...znowu stoi. Myslałam ze to go czegoś nauczyło...niestety.Weterynarz mówił ze trzeba zawijać konia na noc-ale on uważa ze nie ma potrzeby.Ochraniaczy też nie kupił...jeszcze...ale konie maja skakać! Wiecie co szlak mnie trafia...chłopaszek miał jechać na zawody...2 dni przed spuchła jej noga...też scięgno,też skakał bez ochraniaczy a przeciez też nie trudno o jakąś kontuzję...i wiecie co...on pozwolił mu wystartować (to była klasa LL-ale czy to takie istotne ,przecież nie powinna skakać ...boże).On już mysli o tym zeby wystartowac w kolejnych mimo ze koń ma ciągle to scięgno spuchnięte. Jak mówię mu co się stanie...to nie słucha a potem mi się pyta co ma zrobić...jestem załamana jego podejściem ! Gościu nie ma pojęcia o jezdzie konnej...dla niego nie jest ważne czy koń chodzi rozluzniony, ustawiony czy jest przepuszczalny...a jakze to ważne chcąc zeby koń skakał...ale dla niego to niejest ważne-koń ma skakać w ciągu 3 miesięcy i koniec! Kiedy mówiłam mu że najpierw trzeba konia jeżdzić ujeżdżeniowo -bo wcześniej wszyscy jeżdzili na niej po lesie " heja" na nic nie reagowała ...itp to on mówi ze on nie chce żeby jego konie chodziły w cyrku...! Myślałam ze szlak mnie trafi... Wiecie ja już nie mam pomysłów jak mu to wszystko tłumaczyć! On nie słucha ...zależy mi na tej pracy-potrzebuje jej bardzo. Ale nie mam już siły! Przecież to są jego konie... . Pozwolił wystartować temu chłopakaowi bo żel mu było odmówić tak bardzo chciał jechać...a konia mu nie było zal wystawiając go w takim stanie...boze przecież kontuzje ścięgien tak długo się leczy ,ostrożnie i stopniowo przyzwyczaja sie nogę do obciążeń...a on...nie no ja juz naprawdę nie moge... . Co ja mam zrobić ...miał ktoś moze podobny problem...bardzo proszę o odpowiedż...Pozdrawiam Całuski
Zapomniałam wspomnieć że ta kobyłka kiedyś skakała ...ma 6 lat i jako 4-5 latka skakała już koło 120 po jakims czasie przestała bała się...nie dziwie sie bo przeciez taki koń nie ma w tym wieku wyrobionych odpowiednich partii mięśni i wogóle...moim zdaniem to za szybko zeby skakac tak wysoko ...no i kiedy przyszła do nas bała sie skakac no i z takim koniem trzeba tez pracować inaczej, stopniowo zwiększać wymagania, niech nabieże zaufania...a na to potrzeba czasu...a on mi go daje bardzo mało...mój trener zawsze mi mówił ze szybko to pies rucha i szybko konczy...ze nie da się nic zrobic szybko ja o tym wiem ale mój szef jest mądrzejszy...
niewiem już co mam zrobić...pomózcie
|
» Wysłany: Sob Lip 29, 2006 11:17
|
| oleczka17 |
» Sob Lip 29, 2006 11:28     |


Jeździec
Dołączył: 24 Kwi 2006
Posty: 942
Status: Offline
|
trudna sprawa, ale ten gościu w ogole cie nie słucha??Trudno doradzic cos w takiej sytuacji moge ci powiedziec jedynie co ja bym zrobila.Spróbowałabym jeszce raz go przekonac ale nie ajkies tam bo kon bedzie chory.... to nic nie da trzeba mu wszystko dokładnie wytłuamczyc.Mam pytanie czy jestes tam instruktorka???to jakis klub czy stadnina??duza mała??jezeli jestes instruktorka to powiedzialabym ze ty jetes tam od zajmowania sie konmi i niech zostawi ci sprawy zwiazane z konmi.A jesli sie nie zgodzi to powiedz ze odchodzisz.Nie sugeruj sie tym jezeli tak bardzo zalezy ci na tej pracy ja tylko napisałam co JA bym zrobila(jezeli tak dalej bedzie postepowal to z toba czy bez ciebie wykonczy te konie takich ludzi to tylko wieszac )
POWODZENIA
|
» Wysłany: Sob Lip 29, 2006 11:28
|
| bunny666 |
» Sob Lip 29, 2006 12:18     |

Jeździec Apokalipsy
Dołączył: 14 Maj 2005
Pochwał: 1 Posty: 1508
Status: Offline
|
nic nie zrobisz. mówie z góruy. przerabiałam włascicieli ktorzy wszystko robili najlepiej. i wierz mi ze nie zrobisz nic...
zostaje zacisnąc zeby i niestety sie znieczulic na to i wykonywac swoja robote. mozesz zaczac naprawiac swiat rezygnujac z tegj roboty, ale potrzebujesz kasy wiec tego nie rób, bo facet znajdzie kolejna osobe i ona bedzie robiła dokładnie to co Ty bez skrupułów zapewne.
tłumaczyc,... Oleczko wiem z doswiadczenia ze takie trucie nic nie pomaga. mozesz jedynie powiedziec cos w stylu "prosze pana on bedzie kulał i nic nie osiągnie, zobaczy Pan" moze jak po kilku razach okaze sie ze miałas racje a on to zauwazy. ale staraj sie czekac na lepsze czasy i niestety zarobic. bo wiem ze latwo jest mówic o szlachetnosci kiedy sie samemu nie zarabia. a potem jak juz niestety nie ma mamusi która da na wszystko to człowiekowi czesto szlachetnosc przechodzi.
wytrzymaj ile musisz. i tyle
pozdrawiam i zycze powodzenia
trzy linijki -> nowe prawa :]
|
» Wysłany: Sob Lip 29, 2006 12:18
|
| siorka |
» Sob Lip 29, 2006 17:35     |

Dołączył: 29 Lip 2006
Posty: 2
Status: Offline
|
Dziękuję za odpowiedzi...to jest prywatna stajnia rozbudowuje się cały czas...wierzcie mi ja mu tłumaczyłam to wiele wiele razy ale on jest madzejszy...kiedy tej kobyłce wrócił stan zapalny myślałam ze to czegoś go nauczyło...powiedział..."no pomyliłem sie" ale na tym sie skonczyło...bo następnego konia traktował tak samo czyli jemu się wydaje ze to nic takiego i moze chodzić....naprawdę mi przykro...wiecie naprawdę smutne jest ze tacy ludzie są ...ja niemam jeszcze instruktora ale bedę robiła we wrzesniu...ale to raczej nic nie zmieni...ale moze potym znajdę jakąś inna prace...niestety tak jak mówisz bunny pozostaje zacisnąc zęby....
Dziękuję za odpowiedzi...pozdrawiam Całuski pa pa
|
» Wysłany: Sob Lip 29, 2006 17:35
|
| bunny666 |
» Sob Lip 29, 2006 18:38     |

Jeździec Apokalipsy
Dołączył: 14 Maj 2005
Pochwał: 1 Posty: 1508
Status: Offline
|
mówie to czego mnie nauczyło doswiadczenie. tysiac osób Ci powie "walcz on jest wcieleniem diabła, rzuc prace i przymieraj glodem" a ja mówie jakbym ja zrobiła, szukałabym innej pracy zaciskajac zeby
trzy linijki -> nowe prawa :]
|
» Wysłany: Sob Lip 29, 2006 18:38
|
| Katherin |
» Sob Lip 29, 2006 19:01     |

Pomocnik Stajennego
Dołączył: 04 Gru 2004
Posty: 140
Status: Offline
|
Może spróbuj pogadać o tym z weterynarzem i niech on przetłumaczy coś właścicielowi stajni. Przedstawiaj mu sytuaję od materialnej strony-koń okuleje, znów nie będzie można zarabiać, zniechęci się do skoków i jazda nie będzie już taką przyjemnością, czy coś w tym stylu. Możesz mu również wytłumaczyć, że pojechanie z takim koniem(niezrobiony/kulejący/pod nieprzygotowanym jeźdźcem) to wileki wstyd, że teraz wszyscy będą źle mówić i zupełnie może sobie tym zniszczyć reputację na wiele lat, ośmieszy się... Może w tym kierunku coś pomoże, chociaż czasami jest to niemożliwe.
Pozdrawiam i powodzenia.
|
» Wysłany: Sob Lip 29, 2006 19:01
|
| Roxi89 |
» Sob Lip 29, 2006 23:50   |

Adept Jeździecki
Dołączył: 11 Maj 2006
Ostrzeżeń: 1 Posty: 54
Status: Offline
|
"szybko to pies rucha i szybko konczy"
Cool text!!
Tez mialam taki problem z pracodawca. Kolo lekko przy kasie kupil koniki tanim kosztem (mlodziki) i spodziewal sie niewiadomo czego po nich. Konie byly spokojne i grzeczne ale nic nie potrafily, a gdy zaczelo sie od nich wymagac to zaczely sie buntowac. Konie mialam przygotowacz w niecale pol roku do rekreacji (niby nic trudnego ale konie po 2,5 do 6 roku ktore nic nie potrafia to troche zajmuje). Mam duzo akcji z tym kolesiem np. ostatnio rano zobaczyl ze kobyla sie tarza i wziol ja pod siodlo i jezdzil klusem galopem po asfalcie, kiedy mi o tym powiedzial nie wiedzialam co zrobic.
Nie bd wiecej pisala bo tez mam straszne przezycia z niedoswiadczonymi ludzmi ktorzy twierdza ze sa najmadrzejsi i kofaja konisie
Naprawde ci wspolczuje bo wiem co to znaczy!!
Pozdrawiam[/list]
|
» Wysłany: Sob Lip 29, 2006 23:50
|
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum