| Ania_Brego |
» Pią Sie 25, 2006 0:59     |

Redakcja
Dołączył: 23 Sie 2006
Posty: 363
Status: Offline
|
Pokazać mu, że musi. On po prostu wyczuwa, że ma do czynienia z osobą początkującą, niepewnie siedzącą w siodle, ma świadomośc tego, że sobie z nim nie poradzisz jak zacznie brykać. Dajesz mu o tym znać różnymi sygnałami - niespokojną ręką, niepewną łydką, "chwiejnym" środkiem ciężkości, uderzaniem konia w nerki, odciążaniem zadu (co zachęca do brykania i szybszych chodów). Spokojna ręka, łydka, dosiad - to przychodzi samo wraz z ilością przejeżdżonych godzin. Skupiaj się na stabilnym siedzeniu w siodle, na nie odciążaniu zadu, działaj łydką wewnętrzną, dosiądź "mocniej" zad, pilnuj środka ciężkości, prowadź konia zewnętrzną wodzą, wewnętrzną dajesz tylko sygnał, w którą stronę jedziemy, kontrolujesz zgięcie, ale nie jazdę. Na łukach woltach itd. - ciężąr ciała przesuwasz do środka, łydka zewnętrzna lekko za popręg, wewnętrzna stanowi oś obrotu konia znajdując się na popręgu i działając mocniej, niż zewnętrzna. I powtórzę - prowadzisz konia zewnętrzną wodzą, nie wewnętrzną (najczęstszy mój błąd ;P )
Co do galopu... no cóż, mi pozwolono kłusować dopiero po miesiącu codziennej jazdy stępem, pierwszy galop na lonży - po dwóch miesiącach codziennej jazdy. IGdzie ci dobrzy trenerzy się podziali
Żeby tobą nie rzucało - odchyl się kilka stopni do tyłu, nigdy nie pochylaj się do przodu. Zasada ta sama, co w kłusie ćwiczebnym.
Małe ćwiczenie na dosiad - białą kartka między kolano a poduszkę, jak spadnie - 2 godziny spacerku w ręku gwarantuję, działa dobrze, potem łydka staje się aż za bardzo spokojna, a kolano idealnie przylega do siodła ;P
Myślę, że od takiego ponoszenia przez wyczuwające jeźdźca konie każdy z nas zaczynał Nie przejmuj się - to minie
|
» Wysłany: Pią Sie 25, 2006 0:59
|