| Ulala |
Tylko koni żal...
» Sob Sie 26, 2006 19:58   |


Szwoleżer
Dołączył: 21 Sie 2006
Zakaz pisania Posty: 2496
Skąd: Wrocław
Status: Offline
|
Młodziutka, różowiutka, zepsuta, rozpuszczona, w spódniczce, z bogatymi rodzicami, masa pasji i zajęć pozalekcyjnych, bez marzeń, bo już wszystkie zostały spełnione, z oczywistym założeniem "ja mogę mięć wszystko, z moją uroda i inteligencją!". Każdy zna takie małe słodkie dziewczynki. Pewnego pięknego dnia po naoglądaniu się bajki "kucyki Pony", postanawia, że chce mięć konia. Rodzice na początku się zastanawiają, dochodzą do wniosku, że to takie arystokratyczne zajęcie, gdy młoda zacznie płakać, lecą po "Autogiełdę" i szukają "pierwszego kucyka". Najczęściej podoba im się młody siwek. Nazywają go Perła, albo Królewna. Ale nagle okazuje się, że aby zapanować nad koniem, trzeba mięć doświadczenie i wiedze. Jeżeli jeszcze małej dzieweczce nie odwidziała się jazda konna, to udaje się na kurs. Tam uczą ją, jak to konia doprowadzić do kusu, jak poprowadzić w galopie... I po pierwszym skoku przez 0.5 m przeszkodę, uważa się już za geniusza i wraca do swojego kucyka. I tu nagle zaskoczenie. Konia trzeba czyścić, a jak się go poi to pluje! To już przesada! Jak tam można? Jeszcze kopyta trzeba wyczyścić, i nie chce się słuchać, nawet jak dostaje batem. Po 2 tygodniach, konik idzie w odstawkę. Tak bywa często. Na jazdę na koniach przyszła moda. Bardzo często zajmują się tym ludzie nie kompetentni. A "pierwsze konie" zepsute trafiają potem do szkółek jeździeckich, choć miały szansę na karierę sportową. Tam znów jakaś mała dziewczynka dosiądzie małego siwka, i ciągnąć go za pysk będzie stawiać pierwsze kroki na ujeżdżalni, a w tym czasie szanowny instruktor będzie liczył gotówkę. I ja znam takiego konia. Klacz nazywa się Lotna. Jest koniem prywatnym, dla którego właścicielka nie ma czasu. Jest zepsuta i zastana, lecz piękna, wysoka...
Czy wy też znacie takie historia? Tak? To napiszcie!
|
» Wysłany: Sob Sie 26, 2006 19:58
|