Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
  • Ponad 750 wartościowych artykułów
  • Ponad 500 tysięcy zdjęć
  • Ciekawe dyskusje
  • Ludzie pełni pasji
  • Fotorelacje z zawodów
  • Rozbudowana baza rodowodowa
  • Giełda koni i ogłoszenia

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi

Masz już swój profil?


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Kalendarz jeździecki

Maj 2012

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Koń na którym jeżdżę






Głosy: 857 Opinie: 3




» Forum koniarzy » Porady » problemy z koniem Jestem skwaszony


Napisz nowy temat
wini » Nie Lis 26, 2006 12:28   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

wini


Stajenny
Dołączył: 17 Maj 2006
Posty: 310
Skąd: Malaga-Hiszpania ;)

Status: Offline

hmmm no coz na kantarze juz jedzilam....takie byly nasze poczatki(tylko na padoku). jej problemem nie jest ze nie moze przyjac wedzidla czy ze nie umie wykonac zadania, jej problemem est ze nie zuje wedzidla i ze w ogole nie jest pewna siebie...jedynie tej pewnosci siebie jej brakuje a takreszta szla by o wiele prosciej.
myslam nad praca z ziemi typu lonza czy jakies cwiczenia ale na tej otwartej ujezdzalni poza stajnia- zebby sie przyzwyczaila do szumu drzew, ze dzieci sie bawia itp. moze poskutkuje... tylko teraz potrzebuje help bo ma,m tylko jedna reke do dyspozycji.... ehh Jestem skwaszony
Nikt nie kupuje konia z masci, ale z cnoty...
http://www.qnwortal.com/forum,temat,10856 - moja silezja


Post » Wysłany: Nie Lis 26, 2006 12:28 Zobacz profil autora PW
Martus92 » Nie Lis 26, 2006 12:38   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Martus92


Masztalerz
Dołączył: 16 Wrz 2006
Posty: 768


Status: Offline

Jest takie coś w naturalu jak "odczulanie". Jeżeli koń ci calkowicie ufa musisz bezposrednio skonfrontować go z jego obawami. Jeżeli będzie czuł się przy tobie bezpiecznie zaufa ci i podąży za tobą Puszcza oko . Na początku proponuje dotykanie na wietrze workiem po całym jego ciele i wychodzenie często w teren na spacer na kantarze i uwiązie. Mi się wydaje jednak że z ziemii będzie ci go prościej opanować i wkońcu przezywicięży konisko swój strach Bardzo wesoły . Czasami to w co wierzysz jest bardziej realne od tego co jest ...
Post » Wysłany: Nie Lis 26, 2006 12:38 Zobacz profil autora PW
mikrusek1990 » Nie Lis 26, 2006 12:45   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

mikrusek1990

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 06 Wrz 2005
Posty: 925
Skąd: Jastrzębie Zdrój

Status: Offline

Odczulanie moze by i pomogło... np. gałęziami ale praca w terenie to chyba najlepsze rozwiazanie;) ja tez chce to robić ale jak narazie nie moge( Źrebak) a nie mam drugiej osoby która interesowała by sie tym na tyle aby w tym samym czasie ćwiczyła za źrebakiem:/
Narazie trzeba poczekać...
Post » Wysłany: Nie Lis 26, 2006 12:45 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Dagles13 » Nie Lis 26, 2006 16:38   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dagles13

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 13 Mar 2006
Pochwał: 1
Posty: 1788


Status: Offline

Moze kupisz jej jakies wedzidlo smakowe? "Ktokolwiek powiedział, że słońce przynosi szczęście

ten nigdy nie tańczył w deszczu."

Post » Wysłany: Nie Lis 26, 2006 16:38 Zobacz profil autora PW
wini » Nie Lis 26, 2006 22:26   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

wini


Stajenny
Dołączył: 17 Maj 2006
Posty: 310
Skąd: Malaga-Hiszpania ;)

Status: Offline

dagles a polecasz ktores?
ja myslalam o takim o smaku jabluszka... ale slyszalam zezybko znika tez posmak jablka...
a tak, myslee najlepsza dla nie bedzie praca w terenie czyli poza stajnia, bo stajnie bierze za swoj bunkier wiec tam wszytko jest super cacko ale w terenie powstajsa problemy...wiec mala konfrontacja:)
Nikt nie kupuje konia z masci, ale z cnoty...
http://www.qnwortal.com/forum,temat,10856 - moja silezja


Post » Wysłany: Nie Lis 26, 2006 22:26 Zobacz profil autora PW
Dakarella » Nie Lis 26, 2006 22:40   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dakarella

Pomocnik Luzaka

Pomocnik Luzaka
Dołączył: 19 Maj 2005
Posty: 2542
Skąd: Poznań

Status: Offline

Dokładnie. Trzeba się zmierzyć z tym, co przeraża.
Te smakowe wędzidła rzeczywiście działają bardzo krótko i w ogóle są jakieś dziwne...nie polecam. Chyba, że takie nie z tworzywa. Moja znajoma miała podobny problem i pomogło jej własnie wędzidło z zabawką. Niestety, często jest to kwestia indywidualna.

Pozdrawiam!
Szczęście to garść pełna wody...
Post » Wysłany: Nie Lis 26, 2006 22:40 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
kasiaczek7 » Nie Lis 26, 2006 23:52   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

kasiaczek7



Dołączył: 23 Lis 2006
Posty: 17


Status: Offline

Polecam gorąco spokojną pracę na lonży z czambonem i zapychaniem pyszczka jabłkami - nie dają się nie żuć Puszcza oko Przez jakiś czas miałam pod opieką konia, który był wcześniej katowany. Był to koń zaprzęgowy, nie zajeżdżony pod siodłem - bał się ludzi i wpadał w szaleńczą panikę czasami. Z jednej strony chciał zaufać, z drugiej nie mógł. Pracowałam z nim tylko z ziemi. Głównie nad jego zachowaniem w stajni itp. Był taki problem, że czasem nie mogłam go nawet "dowlec" na padok bo jak coś zobaczył (tylko on wiedział co) to albo zapuszczał korzenie albo ciągnął mnie w szale za sobą. I tak codziennie. Doszłam nawet do wniosku, że jest chory psychicznie i ma jakieś napady albo coś... W końcu po drodze na padok i z powrotem zaczęłam go podprowadzać do miejsc i rzeczy, których bał się najbardziej. Nie było to proste - krok do przodu, 5 do tyłu, szarpnięcie, ale grunt to dopiąć swego choćby nie wiem co. Gadałm do niego, głaskałam, liczył się każdy cm do przodu. Jak zapuszczł korzenie to wisiałam na uwiązie do przodu dopóki chociaż trochę nie odpuścił i póżniej dostawał pochwałę, drapanko, spokojny głos. Czasem przejście paru metrów w kierunku niebieskiej folii na sianie np. zajmowało ponad pół godziny, ale jak już się tam dowlekliśmy to znowu gadanie, uspokajanie i drapanko dopóki nie zdecydował się powąchać "wroga". Przekonał się, że to nie gryzie, jeszcze trochę się boczył, ale już z ciekawością w oczach, a nie z obłędem. A jeszcze jakiś smakołyk żeby mu się "wróg" z czymś miłym kojarzył. Zajmowało okropnie dużo czasu i szczerze to chwilami zgłupieć można. Nie idzie się opanować po dłuższym czasie. Jednak warto złapać głębszy oddech i pomimo zielonego koloru na twarzy udawać, że się nic nie dzieje - totalny spokój. Działa. Po kilku takich akcjach koń zaczął się inaczej zachowywać. Owszem bał się różnych rzeczy, ale już nie odpalał wrotek i nie zjeżdżał nie zwracając uwagi czy coś sie za nim ciągnie czy nie, tylkouważnie przyglądał się potencjalnym zagrożeniom napuszony, ale nie uciekający. Zdobywał powoli jakąś pewność siebie - różnica była kolosalna. Warunkiem postępów była jednak moja cierpliwość - trzeba było się całkiem odnerwić, bo każda interwencja siłowa prowadziła tylko wstecz. I tak sobie oglądaliśmy, macaliśmy wszystkie straszydła. Było lepiej i lepiej... Bardzo wesoły To taka podwórkowa metoda, ale ja już nie wiedziałam co robić, nic nie wychodziło. W końcu koń zaczął rozumieć, że nie dam mu spokoju dopóki nie pójdzie ze mną i że nic mu się nie stanie. Póżniej jak czegoś nie był pewien to ewentualnie chował się za mnie Śmieje się Polecam takie zabawy i spacery, bo warto i dział na panikarza. A jaka radość...
Post » Wysłany: Nie Lis 26, 2006 23:52 Zobacz profil autora PW
wini » Pon Lis 27, 2006 20:40   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

wini


Stajenny
Dołączył: 17 Maj 2006
Posty: 310
Skąd: Malaga-Hiszpania ;)

Status: Offline

to przeloz to na moja klacz... z tym ze nie dziala na niz zadne podchodzenie do "zagrozenia" tak wyglada to w moim przypadu z tym ze ona jak wrosnie to szybko sie budzi i podaza za mna albo np w terenie zatrzymuje sie widzac ducha zwrot podczas stania debem i do chaty...ae to i tak troche opanowalam robiac po 100 kolek w miejscu, ale pomagalo.
A jak wyczuwalam ze chce stanac deba albo radykalnie zawrocic to przeciagalam lekko wedzidlo prawo lewo zeby sama zdecydowala czy rzeczywiscie jest to takie mile wiec to jej jakby dawalo odwagi bo wtedy poprzez to pezmieszczanie sie wedzidla sama ruszala do przdu....tzn to trudno wyjasnic ale jak tak roblam to chwila przerazenia i niepokoju minela i szlysmy do przdu-no i jakis nowy sposob,moze nie za dobry ale w jakims sensie skutkowal...

poszukam wedzidla z zabawka...moe jakies polecacie?idealny prezent na gwiazdke:P heh
Nikt nie kupuje konia z masci, ale z cnoty...
http://www.qnwortal.com/forum,temat,10856 - moja silezja


Post » Wysłany: Pon Lis 27, 2006 20:40 Zobacz profil autora PW
kasiaczek7 » Pon Lis 27, 2006 22:38   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

kasiaczek7



Dołączył: 23 Lis 2006
Posty: 17


Status: Offline

W sumie mogłabym spróbować przełożyć, ale nie chce mi się jechać tak daleko Puszcza oko
Post » Wysłany: Pon Lis 27, 2006 22:38 Zobacz profil autora PW
wini » Wto Lis 28, 2006 19:47   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego posta

wini


Stajenny
Dołączył: 17 Maj 2006
Posty: 310
Skąd: Malaga-Hiszpania ;)

Status: Offline

hehe no tak... ale m,niej wiecej wiesz z czym musze sie zmierzac Puszcza oko
no nic poprobuje sie kilku metod a jak nie to nie...zdziczeje na pastwisku i bedzie prawie wolna:P nie no zartuje... momo wszystko wielkie dzieki wam wszystkim...i nadal czekam na jakies dobre pomysly:) Uśmiechnięty
Nikt nie kupuje konia z masci, ale z cnoty...
http://www.qnwortal.com/forum,temat,10856 - moja silezja


Post » Wysłany: Wto Lis 28, 2006 19:47 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Porady » problemy z koniem Jestem skwaszony

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum