| dorota18 |
» Czw Lut 01, 2007 18:15     |

Koniuszy
Dołączył: 23 Maj 2006
Ostrzeżeń: 2 Posty: 434
Status: Offline
|
dwa dni temu odsadziłam mojego ogierka od klaczki i było by wszystko dobrze, gdyby nie to, ze trzeba je wyprowadzic na łąke, zeby sie wybiegaly.
Pierwszego dnia od razu po powrocie z pastwiska młodego wstawiłam do nowego boksu, troch poskakał, ale ogólnie był grzeczny, natomiast klacz stała i obserwowała go ze swojego boksu.
Na drugi dzien trzeba było je wyprowadzic na wybieg... koszmar. Wyprowadziłam klacz, ale ta po 10 minutach przeskoczyła przez płot i pobiegła do stajni. Zrebak zaczął szalec i zaraz po nim i klaczce strzeliło cos do głowy, bo biegały po boksach jak szalone. Na drugi dzien, chciałam wyprowadzic ja na jazde, ale powoli, najpierw na łąke razem z druga dwu-letnia klacza. Były tam jakied 20 min i zabrałysmy je z tamtad. Przyszedł czas na sprzatanie boksów, a wszystkie były zajete, wiec wyprowadziłam klacz-matke na zewnatrz i uwiazałam. Na poczatku troche robia hałasu razem ze zrebolkiem , ale po kilku minutach zrobiło sie cicho. Po wyczyszczeniu boksu Breczii (matki), wprowadziłam tam druga klacz itd, az w koncu było tak, ze do boksu Breczi wprowadziłam zrebaka i ten jakby zahipnotyzowany, zobaczył, ze nie ma matki i sie uspokoił, jakby zrozumiał, ze jej nie ma (a Breczia w tym czasie stała cicho na podwórku). Zrebak trafił do swojego boksu, a boks Breczii zasłonilismy tak, zeby ani matka, ani zrebak nie widziały sie nawzajem i chyba to pomogło. Ogierek sie uspokoił, wysechł, bo był cały mokry z nerwów.
Co do zachowania klaczy wzgledem ludzi to jest tak, ze jakby straciła zaufanie, ale nie jest agresywana, kiedy sie wchodzi do jej boksu, to wycofuje sie do kata i jest nie ufna, jednak jestem przekonana, ze z czasem jej to przejdzie.
Troche namieszałam sorki
Pozdrawiam
|
» Wysłany: Czw Lut 01, 2007 18:15
|