Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
  • Ponad 750 wartościowych artykułów
  • Ponad 500 tysięcy zdjęć
  • Ciekawe dyskusje
  • Ludzie pełni pasji
  • Fotorelacje z zawodów
  • Rozbudowana baza rodowodowa
  • Giełda koni i ogłoszenia

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi

Masz już swój profil?


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Kalendarz jeździecki

Maj 2012

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Koń na którym jeżdżę






Głosy: 858 Opinie: 3




» Forum koniarzy » West&Natural » Jak to jest z tą mową ciała?


Napisz nowy temat
fanelia Jak to jest z tą mową ciała? » Sob Mar 03, 2007 14:26   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

fanelia

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 1754


Status: Offline

Witam:) po przeczytaniu książki Clare Albinson "Koń - poradnik miłośnika" naszły mnie następujące refleksje odnośnie naszej mowy ciała. Mianowicie autorka pisze, że w kontakcie z koniem trzeba być bardzo dominującym - patrzeć mu w oczy, prostować się i starać się wydawać wyższym, robić dużo hałasu wchodząc do stajni i mowic glosno, poniewaz koń respektuje wysoki ton głosu (to tak w dużym skrócie). Przyznam szczerze, że tak mnie właśnie uczono, kiedy zaczęłam jezdzic - trzeba sprawiać wrazenie osoby bardzo dominującej. Natomiast później w miarę interesowania się naturalem zauważyłam, że wielu ludzi, np. Monty Roberts, mówi, iż przy koniu trzeba poruszać się spokojnie, płynnie, cicho, przemawiać łagodnym niezbyt głosnym glosem, raczej nie patrzec koniowi w oczy i zachowywac się jak najbardziej niekonfrontacyjnie (chyba, że chcemy go odeslac). Natomiast pani C.Albinson opisuje cos zupelnie przeciwnego - jak dla mnie opisywana przez nią mowa ciala jest bardzo konfrontacyjna... Pisze ona, że zachowujac się tak zdominujemy konia. Nie moge nie przyznac jej czesci racji, ale jednak z drugiej strony mamy postawę niekonfrontacyjną, ktora zacheca konia do przyłączenia się do nas, zaprzyjaznienia się. C.Albinson slusznie zauwaza, ze kon najpierw musi nas respektowac, a dopiero potem się z nami przyjaznic, jednak osobiscie chyba bardziej przychylam się do mowy ciała M.Robertsa... Uważam, że obie te postawy mają swoje dobre i złe strony, a jak Wy myślicie? Co o tym sądzicie? Jaką mowę ciała stosujecie w przypadku Waszych koni? Podyskutujmy:)
Post » Wysłany: Sob Mar 03, 2007 14:26 Zobacz profil autora PW
Carolla » Sob Mar 03, 2007 14:39   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Carolla


Adept Jeździecki
Dołączył: 14 Lut 2006
Posty: 93


Status: Offline

Moim zdaniem ZAWSZE trzeba zachowywać się spokojnie, ale stanowczo wobec konia.
C. Alibson chyba przesadziła, że przy koniu powinno się być głosno Zdziwiony
Post » Wysłany: Sob Mar 03, 2007 14:39 Zobacz profil autora PW
hmjrbu » Sob Mar 03, 2007 14:49   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

hmjrbu


Stajenny
Dołączył: 10 Gru 2006
Posty: 368


Status: Offline

ja przy moim koniu zachowuje się spokojnie i staram się nie mówić głośno. Moim zdaniem przy koniu trzeba być spokojnym bo inaczej koń będzie sie bał i wogule nie podejdzie
Post » Wysłany: Sob Mar 03, 2007 14:49 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Cler » Sob Mar 03, 2007 14:51   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Cler


Koniuszy
Dołączył: 29 Kwi 2006
Posty: 436
Skąd: Kraków

Status: Offline

Jak dla mnie wcale nie przesadziła.Koń ma być opanowany w każdej sytuacji-musi być totalnie znieczulony na wszelkiego rodzaju odgłosy i wysokie tony.Dlatego my w relacjach z Celiną nie hamujemy się zupełnie.Czasem nawet trąbimy jej przed nosem albo nagle zapalamy silnik.Nie wspomne już o żywej gestykulacji,śmianiu się,krzyczeniu.
Takie cackanie się i podchodzenie do konika "cyt cyt malutki" nie prowadzi do niczego moim skromnym zaniem-dziwić sie potem że jest tyle tematów na forum "mój koń ponosi" albo "mój koń jest płochliwy,co robić".Na co nam zwierzak który wyląduje na suficie bo przestraszy się własnego kaszlnięcia Przewraca oczyma
Post » Wysłany: Sob Mar 03, 2007 14:51 Zobacz profil autora PW
jasmina » Sob Mar 03, 2007 15:24   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

jasmina

Pomocnik Luzaka

Pomocnik Luzaka
Dołączył: 30 Gru 2006
Pochwał: 1
Ostrzeżeń: 1
Posty: 2895
Skąd: Dolnosląskie

Status: Offline

Ja się wypowiem<długo:P>
Mowa ciała- czyli nasze gesty. Mówią one dużo. Potrafią wyrazić to kiedy jesteśmy źli, kiedy rozluźnieni... Kiedy czcemy żeby koń do ans podszedł oraz kiedy powinien odejść. Będą cały czas n"nastroszeni" mówimy "odejdź". Kiedy chcemy zeby koń odszedl jest ok, wtedy koń uczy sie nas respektować. Ale kiedy podchodzisz do konia na padoku nie chcesz zeby uciekał prawda? Wtedy spuszczasz z siebie pare i jestes grzeczna- gdyby w tym momencie koń chciał np. ugryźć to trzeba mu zasygnalizowac że to złe- wtedy mmowa ciala powinna byc tez bardziej drapieżna.
Druga sprawa.... Kim chcesz być dla konia? Drapieżnikiem? Jak tak to nsię napnij i patrz mu w oczy. Ja wole być przyjazna- nie wyklucza to braku respektu! Poprostu nie jestem drapieżna "na wszelki wypadek" żeby koń cały czas był spięty i bał się(bo takie ciągłe napięcie i ostra mowa ciała do tego własnie prowadzi). Chce żeby koń był rozluźniony, nawet jak widze go po raz pierwszy. Ale kiedy robi coś nie tak- to akcentuje to mową ciała i odpowiednio dobranym działaniem. Nigdy na wszelki wypadek...

Wyobrax sobie że podchodzi do ciebie obca osoba, jest agresywna(nie uderza cie ale widac to po mimice i gestach). Czy będziesz chciala za nia iść? Ja bym została! A kiedy podejdzie do ciebie uśmiechnięta osoba, spokojna, zrownoważona? Czy jej zaufasz?
Kon powinien czuć do ciebie dwie rzeczy- respekt bez strachu i zaufanie. Obie są równie ważne i trzeba nad nimi pracowac jednocześnie! Nie ma czegoś takiego jak najpierw respekt a potem zaufanie bo respekt niepoparty zaufaniem to strach. Oczywiście na samym początku nie wymagamy takiego zaufania jak po roku znajomości... Ale koń musi mieć go na tyle żeby czuć się pewnie kiedy czegoś od niech chcemy. Jeżeli cały czas jesteśmy straszni to jakie ma podstawy by czuć się pewnie?
Żadnych!


A inna sprawa ze koń ponosi itp. Kiedy nie czuje się pewnie to jasne ze ponosi! czy ty nie probowałabyś uciekac kiedy widzisz kogoś strasznego, napiętego i agresywnie gestykulującego? ?Czy będąc sam na sam z taką osobą zachowasz spokój kiedy usłyszysz nagle jakiś straszny odgłos? A gdy usłyszysz coś strasznego będąc z rodzicami.przyjaciółmi/kimś komu ufasz? Dlatego tak ważne jest żeby koń zuł się pewnie przy wykonywaniu zadań o jakie go prosimy- jesli nie jest pewny siebie to szykuje sie katastrofa.

Oczywiście czasem konie testują nas chcąc zdominować, wtedy trzeba bardziej respektować swoją przestrzen i obowiązki konia- między innymi bardziej zdecydowaną mową ciała.



I tyle chyba...
Ja przy Jasminie jestem spokojna, kiedy się płoszy staram się być jeszcze bardziej spokojna. Jak wyraźnie mówi ze ma mnie w d**** to cierpliwie ale stanowczo pokazuje że to się nie opłaca(przykład sprzed paru dni- chce konia zlapac przestawiając zad a ona mi kopek na dzien dobry bo ja mam się odsunąc- to Aga wzięła i przestawiła zad- tak energicznie jak trzeba było czyli w przypadku Jaśki delikatnie klepnąć w zad)
Post » Wysłany: Sob Mar 03, 2007 15:24 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora
Cler » Sob Mar 03, 2007 16:38   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Cler


Koniuszy
Dołączył: 29 Kwi 2006
Posty: 436
Skąd: Kraków

Status: Offline

Jasmina różnica polega na tym że ja nie jestem agresywna,nie napinam się,nie staram się udawać "atakującego misia".Śmieje się głośno bo tak mam w naturze,dużo gestykuluje bo taka jestem a i jak zawołać trzeba do kogoś z drugiego końca pastwiska to się dre.Nie mam zamiaru się non stop pilnować.Nie będe konia wydelikacała.Nie wyobrażam też sobie żeby mój koń pozwolił sobie podnieść na mnie noge czy mnie użreć.Nie ma takiej opcji nigdy i w żadnym przypadku.Jestem wyżej i koń zdaje sobie z tego sprawe równie dobrze jak ja i nie znaczy to wcale że stosuje przemoc bo ja nawet na nią nie krzycze nie mówiąc już o użyciu innych środków przymusu.
Wbrew temu co mówisz mój zwierz nie potrzebuje głosowej zachęty-gdy tylko się pojawie natychmiast człapie w moją stronę,gdyby się bał czy postępowałby tak?Gdy chce żeby mi się usunął wystarczy że machne głową a ona zaraz robi kilka kroków w tył.
Głowe zawsze trzymam wysoko,ide pewnie-nie skradam się,nie robie podchodów.Patrze gdzie mi się podoba,w oczy też.
Koń nie boi się aut osobowych,ciężarówek,ciągników i innego dziadostwa.Psy mogą się pelętać pod nogami,krowe można po pysku polizać a barany są po to żeby je gonić.Kolorowe płachty konia nie jedzą skoro pani ich dotyka to koń też może.W samochodzie gra na ful muzyka a odkurzacz jest po to żeby ten samochód odkurzyć a nie po to żeby konia wsysnął do środka.Powód do nerwów jest wtedy gdy barany dostają pierwsze marchewke,wtedy z oburzenia można sobie pozwolić na tkanie, ale czy powodem do stresu jest to że ktoś 5 cm od konia przejedzie na pełnym gazie i zatrąbi?Gdzie tam-to jest doskonała okazja żeby ziewnąć szeroko.
Mogą z armat strzelać,świat się może walić ale koń ma być spokojny-innej możliwości nie widze a nie osiągnie się tego bynajmniej chodząc na paluszkach ze spuszczonym wzrokiem.Nad koniem niestety górować trzeba-tylko wtedy będzie się czuł bezpiecznie w naszym towarzystwie.Jeśli będziemy mu równi to za przeproszeniem dupa zbita,pójdzie jak mu się uwidzi ale w kryzysowej sytuacji spierniczy gdzie pieprz rośnie i ani się nawet nie oglądnie.
Post » Wysłany: Sob Mar 03, 2007 16:38 Zobacz profil autora PW
Dalia-Ania » Sob Mar 03, 2007 17:07   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie




Dołączył: 03 Mar 2007
Ostrzeżeń: 2
Posty: 8


Status: Offline

Hmm.. Moze i trzeba miec spokojne ruchy.. ale rąk! Nie mozna machac tak gwałtownie z zaskoczenia gdy koń je lub coś podobnego robi, to tak jak człowiek konie sie płoszą. Wiadomo że więcej! Nie jestem pewna co do tych głosznych lub cichych polecen do konia. Ja np. popieram miec nie ład i nie robiace krzywdy koni rzeczy na padoku. Gdy kon nadepnie na styropin, papierek itp to wiadomo że sie do tego przyzwyczai, obwącha.. przynajmniej w terenie gdy nadepnie na cos nie będzie sie płoszył bo będzie znał ten dzwiek ;] A co do patrzenia w oczy to róznie. Jak np. patrzysz koniu w oczy i on cie ciagle obserwuje, nie ufa Ci :] Śmieje się
Post » Wysłany: Sob Mar 03, 2007 17:07 Zobacz profil autora PW
fanelia » Sob Mar 03, 2007 18:53   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

fanelia

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 1754


Status: Offline

Cler i Jasmino - mysle, ze obie macie rację Bardzo wesoły Tak jak mowi Cler - jej koń swietnie sobie daje rade przy takim dosc konfrontacyjnym (nazwijmy to tak) zachowaniu, a kon Jasminy jest szczesliwy przy niekonfrontacyjnym - i najwazniejsze jest to, ze oba konie mają dobrze Uśmiechnięty
Szczerze mowaic bardziej przychylam się do podejscia Jasminy, ale Cler masz duzo racji - moim zdaniem swietnie robisz wystawiajac konia na tak duzo prób, bo masz racje mowiac, ze musi to wszystko tolerowac i byc spokojnym, w 100% popieram Uśmiechnięty Szczerze mowiac takie podejscie jak masz ja mam w stosunku do psów (zajmuje sie ich wychowywaniem od kilku lat i odnosze swietne wyniki w tej dziedzinie - tyle, ze psy to drapiezniki) Śmieje się
Swoja droga wlasnie boje sie tego, ze przy takim konfrontacyjnym zachowaniu koń albo nie będzie mógł mi maksymalnie zaufać (tu popieram Cler) albo zacznie ze mną walczyć.
Sądząc po moich niklych doswiadczeniach - kiedy na poczatku traktowalam konie z góry, zachowywalam sie glosno, bardzo pewnie, władczo - wiele koni faktycznie się podporzadkowywalo, ale wlasciwie z zadnym nie nawiazalam wiezi. Wspominam dobrze z tamtego okresu kilka koni, ale kiedy bylam je jakis czas temu odwiedzic nawet do mnie nie podeszly, ani na moj widok nie zareagowaly, po prostu zlewka i ja na nie w sumie też... zlewka. Natomiast odkad zainteresowania się naturalem nawiązalam swietna, przyjacielska wiez z dosc krnąbrną i nerwową klaczą - na nią krzykniecie dziala wrecz paraliżująco, po karze wpada w panikę lub furię, wszystko przeżywa bardzo mocno... dlatego traktujac ją niekonfrontacyjnie zaufala mi i ludzie w stajni nawet zaczeli sie dziwic, czy to ten kon. Tyle że czesto wystawiala mnie na probę i ciagle usiłowała się przekonać, czy ciągle może mi zaufać.
Na pewno dużo zalezy od charakteru konia i trzeba dobrze swoje zachowanie dopasować do wlasnie tego konkretnego.
Dyskusja nam się rozwija:D
Post » Wysłany: Sob Mar 03, 2007 18:53 Zobacz profil autora PW
Monix » Sob Mar 03, 2007 19:01   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Monix



Dołączył: 17 Lut 2007
Posty: 34


Status: Offline

Konie nie znosza kiedy sie na nie krzyczy i głosno sie przy nich mowi..dla wiekszosci koni krzyk jest taka sama kara jak bat..
Post » Wysłany: Sob Mar 03, 2007 19:01 Zobacz profil autora PW
Cler » Sob Mar 03, 2007 19:11   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Cler


Koniuszy
Dołączył: 29 Kwi 2006
Posty: 436
Skąd: Kraków

Status: Offline

No cóż ja ogólnie lubie być górą Śmieje się z tą tylko różnicą że ja konia nie karze,nie dre się też na niego bezpośrednio-to dużo zmienia.Kobyła doskonale wie że krzycze nie na nią tylko w przestrzeń i ma to zupełnie gdzieś,nawet trawy skubać nie przestanie.Pare miesięcy temu gdy miała jeszcze troche pstro w głowie idealnie rozkminiała kiedy upomnienie głosowe było skierowane do niej a kiedy krzyczałam do kogoś.Może dlatego że jak coś durnego wykombinowała to cedziłam raczej przez zęby a nie krzyczałam,wtedy zwierz robił mine pt. "ojć" Śmieje się
Post » Wysłany: Sob Mar 03, 2007 19:11 Zobacz profil autora PW
buschmenka » Sob Mar 03, 2007 19:40   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

buschmenka

Luzak

Luzak
Dołączył: 11 Cze 2004
Pochwał: 4
Ostrzeżeń: 1
Posty: 3431


Status: Offline

Nigdy nie próbowałam z naturalem. Konie zwykle średnio mnie lubią- na pewno nie skoczyłyby za mną w ogień, ale zwykle mają wobec mnie zaufanie. Stosuję raczej połączenie zachowania ugodowego z agresywnym. A mianowicie.

Zwykle, przez wiekszość czasu zachowuję się spokojnie, mówię cicho, nie patrzę koniowi w oczy, czyli zdecydowanie spokój, zero okazywania dominacja. Jesteśmy przyjacielami i tak dalej. Jak koń przestaje się mnie słuchać (np. zamiast grzecznie podać mi tylną nogę, wykopuje w moją stronę) momentalnie się prostuję, napinam mięśnie, podnoszę głos i zaczynam uskuteczniać szybkie, energiczne ruchy. Koń zwykle wtedy sie uspokaja, jeśli nie, to szybko doprowadza go do porządku np. lekkie uderzenie albo krzyknięcie. Gdy koń spowrotem robi się grzeczny, ponownie spuszczam wzrok, chodzę wolno, zachowuję się flegmatycznie i mówię cicho.

Tak na chłopski rozum, to zachowanie non stop konfrontacyjne prowadzi do czegoś przeciwnego, niż zamierzone. Koniowi po prostu powszednieją gwałtowne ruchy, podnoszenie głosu, krzyczenie itp. Wszystko fajnie, ale wtedy ciężko jest zastosować łagodną karę. Bo jeśli ja przy koniu mówię albo szeptem, albo cicho ale już nie szeptem, to same podniesienie głosu już jest dla konia karą. A jeśli ktoś cały czas przy koniu mówi głośno, "rozmawia" z koleżanką na drugim końcu stajni (patrz- wydziera się na całe gardło Puszcza oko ), to dla konia przestanie to być karą, tylko czymś powszednim. Podobnie szybkie ruchy. Jak ja uskuteczniam szybkie ruchy, to koń wie, że coś przeskrobał i nie podoba mi się, co teraz robi, ma przestać. Jak ktoś cały czas tak się przy koniui porusza, to przestaje to być karą, a czymś normalnym.
Jedno wam powiem: życie idioty to nie bułka z masłem.
Post » Wysłany: Sob Mar 03, 2007 19:40 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Cler » Sob Mar 03, 2007 19:44   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Cler


Koniuszy
Dołączył: 29 Kwi 2006
Posty: 436
Skąd: Kraków

Status: Offline

I tu się mylisz buschmenka-tak jak pisałam wyżej:koń potrafi rozróżnić kiedy karamy jego a kiedy podniesienie głosu dotyczy czegoś zupełnie innego.
Post » Wysłany: Sob Mar 03, 2007 19:44 Zobacz profil autora PW
buschmenka » Sob Mar 03, 2007 19:47   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

buschmenka

Luzak

Luzak
Dołączył: 11 Cze 2004
Pochwał: 4
Ostrzeżeń: 1
Posty: 3431


Status: Offline

To jeszczre zależy jaki koń- są bardziej i mniej inteligentne. Koń, na którym teraz jeżdżę należy do tej drugiej grupy. POzatym jest nerwowy. Efekt jest taki, że wystarczy przy niej do kogoś podnieść głos, ona już to traktuje jako karę za złe zachowanie. Jedno wam powiem: życie idioty to nie bułka z masłem.
Post » Wysłany: Sob Mar 03, 2007 19:47 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Cler » Sob Mar 03, 2007 19:50   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Cler


Koniuszy
Dołączył: 29 Kwi 2006
Posty: 436
Skąd: Kraków

Status: Offline

Nie jest w takim razie mało inteligentna tylko wydelikacona-wszystkie konie są diabelnie pojętne-to tylko ludzie wmawiają sobie że koń jest głupi bo nie chce mnie słuchać.Nic nie bierze się bez przyczyny a przyczyna zawsze leży po stronie człowieka.
Post » Wysłany: Sob Mar 03, 2007 19:50 Zobacz profil autora PW
Perala » Sob Mar 03, 2007 20:18   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Perala


Koniuszy
Dołączył: 01 Sty 2007
Ostrzeżeń: 3
Posty: 619


Status: Offline

ja tam jestem i po stronie naturala i Cler. Czyli to samo co bushmenka:)
Post » Wysłany: Sob Mar 03, 2007 20:18 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » West&Natural » Jak to jest z tą mową ciała?

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum