Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.
- Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
- Ponad 750 wartościowych artykułów
- Ponad 500 tysięcy zdjęć
- Ciekawe dyskusje
- Ludzie pełni pasji
- Fotorelacje z zawodów
- Rozbudowana baza rodowodowa
- Giełda koni i ogłoszenia
Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.
| optysia |
Uparciuch i prowadzenie na uwiązie...
» Nie Mar 11, 2007 18:07   |


Lansjer
Dołączył: 18 Cze 2006
Posty: 1548
Status: Offline
|
A więc mam taki problem z pewną starszą klaczką. Otóż na pastwisku jest z boku lonżownik w którym zwykle rozpoczynamy pracę. I tu sie pojawia problem ponieważ jak tylko chcę klaczkę tam wprowadzić biorę ja na uwiąz a ona zwyczjnie stoi w miejscu i nie ma najmniejszego zamiaru się ruszyć! Poprostu stoi i nie chce dać najmniejszego kroku do przodu. Kręcimy kółka, próbuje ją zachęcić marchewką ale konisko stoi i nic! Jedyny sposób to taki, że inna osoba stoi z tyłu i ją pogania. Kiedy znajdziemy się już w lonzowniku wszystkie problemy znikają. Aha i wydaje mi się, że to nie jest brak zaufania tylko ona nie chce pracować. Macie jakieś sposoby aby ją w takich chwilach ruszyć? Bo przeciez kiedys tej osoby trzeciej może zabraknąć... Co ja mam robić?
|
» Wysłany: Nie Mar 11, 2007 18:07
|
| Martus92 |
» Nie Mar 11, 2007 18:14     |

Masztalerz
Dołączył: 16 Wrz 2006
Posty: 768
Status: Offline
|
Kiedy ona nie chce się ruszyć ty stajesz bardziej z przodu i zaczynasz ją ciągnąć? Widziałam dużo takich scen kiedy osoby wkońcu wyprzedzają konia i zaczynają z całych sił ciągnąć a wtedy koń jeszcze bardziej się zapiera. Spróbuj stanąć przy łopatce (nie wyprzedzać ani się nie cofać) i rytmicznie pociągać za uwiąz coraz mocniej wtedy klacz powinna "puścić" i ruszyć.
Czasami to w co wierzysz jest bardziej realne od tego co jest ...
|
» Wysłany: Nie Mar 11, 2007 18:14
|
| jasmina |
» Nie Mar 11, 2007 20:30     |


Pomocnik Luzaka
Dołączył: 30 Gru 2006
Pochwał: 1 Ostrzeżeń: 1 Posty: 2895
Skąd: Dolnosląskie
Status: Offline
|
niektore konie dobrze reaguja na takie ciągnięcie, tylko jka sutapią musza dostac wygody. Rytmiczne ciagniecie tez nie zawsze zdaje egzamin. Ja radze ci wziąśc bacik i puknąc ją jak się zatrzyma. Delikatnie- niech wie że to nie zabawa
|
» Wysłany: Nie Mar 11, 2007 20:30
|
| Bonita24 |
» Nie Mar 11, 2007 20:32     |

Koniuszy
Dołączył: 09 Mar 2007
Posty: 527
Status: Offline
|
po pierwsze-to sprowadzanie od razu na lonzownik kojarzy sie kobyle z lonzowaniem,ktorego pewnie nie lubi.
wez ja najpierw do stajni,albo na spacerek(tak przez kilka dni niech wychodzenie z wybiegu nie kojarzy jej sie od razu z lonzowaniem...
a jak stanie i sie zapiera,to ty stan koło niej i postój chwile,po czym rusz do przodu,(nie patrz jej w oczy-najlepiej spusc głowe-to taka neutrala postawa,nie agresywna)
pros ja lekkimi pociagnieciami,nawet stojac przed nia(ale to ma byc minimalne napiecie uwiazu)jak zrobic choc kroczek,to odpusc nacisk...
mozna tez próbowac skrecic ,robic kółka,ale mówisz sama ze to nie działa.
albo zacznij ja lonzowac w innym miejscu.
jesli macie ogrodzony lonzowanik,to nie lonzuj z lonza,poganiaj ja troche -cos w stylu naturalu...to lepsze na pewno niz lonza
|
» Wysłany: Nie Mar 11, 2007 20:32
|
| frania |
» Nie Mar 11, 2007 21:09     |


Jeździec
Dołączył: 12 Lis 2006
Ostrzeżeń: 5 Posty: 1395
Skąd: Szczecin
Status: Offline
|
Albo spróbuj ją zmylić że niby idziesz gdzie indziej i wtedy nagle skręć w drugą strone.
|
» Wysłany: Nie Mar 11, 2007 21:09
|
| Zuzupower |
» Nie Mar 11, 2007 21:33     |


Jeździec
Dołączył: 06 Maj 2006
Posty: 831
Status: Offline
|
moja się tak zapiera, jak widzi pewną osobe mniejsza z tym, ale ja zawsze ją ciągnęłam najpierw leciutko potem mocniej i tylko nawet jesli poruszyła jakimś mięsniem to odpuszczałam podchodziłam i głaskałam ^^ potem szła coraz chętniej
puknięcie bacikiem na ożywienie też dobre, ale nie za często bo się odczuli, wyczuje Twoją bezradność
musisz być tylko konsekwentna nie rezygnuj jak wspomniałas bo kobyła na to liczy
|
» Wysłany: Nie Mar 11, 2007 21:33
|
| mikrusek1990 |
» Nie Mar 11, 2007 22:02     |


Jeździec
Dołączył: 06 Wrz 2005
Posty: 925
Skąd: Jastrzębie Zdrój
Status: Offline
|
Ja tez niestety mam ten problem z módą Kon super chodził na uwiązie a teraz mu palma bije nie wiem kto ja tego nauczył
Z praktyki wiem ze pomaga ściaganie na boki ( taaa i teraz tłumaczenie Mikruska,czyli nikt nic nie zrozumiexP)
tzn prowadzisz go normalnie na uwiazie a gdy koń się zatrzymuje ty odwracasz się do niego i idziesz np w prawo... Koń zapewne ruszy wtedy mozesz ruszyć znowu w kierunku wybranego miejsca;]
A czy ma ktos jakis fajny sposobik na "źrebka" który cisnie się na Ciebie gdy bawimy się w zabawe w prowadzenie i próbuje na Ciebie wskoczyć??
Juz z tym walczymy jednak idzie to bardzo powoli ;D
Jedyny taki język który nie posiada słów a może dać tak wiele-Equss
:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.
Pozdrawia i całuje głupia nastolatka i jej szalone szkapinki;]
|
» Wysłany: Nie Mar 11, 2007 22:02
|
| kalinic |
» Pon Mar 12, 2007 10:04     |

Stajenny
Dołączył: 06 Lut 2007
Posty: 314
Skąd: Środa Wlkp.
Status: Offline
|
Moje konisko też tak ma, sprowadzenie jej z padoku trwa ok 15 min, a do tego drugie tyle samo łapanie jej, bo jak tylko mnie widzi to ucieka Próbowałam już chyba wszystkich metod: jabłko lub marchew, złapanie, potem puszczenie i ponowne łapanie, ale ona doskonale wie kiedy chce ją tylko pogłaskać a kiedy ma iśc na jazde
A najlepsze jest to, że ona nigdy nie była jakoś wielce stadna i nigdy nie było problemu żeby samą zabrać ją z padoku lub jechać samemu w teren a teraz (po zmianie stada) jest to praktycznei niemozliwe. Jak ostatnio wyjechałam sama to rżała jakbym ją obdzierała ze skóry i była momentalnie mokra.
|
» Wysłany: Pon Mar 12, 2007 10:04
|
| Cler |
» Pon Mar 12, 2007 10:26     |

Koniuszy
Dołączył: 29 Kwi 2006
Posty: 436
Skąd: Kraków
Status: Offline
|
Optysia może zacznij ją karmić na lonżowniku.Jak już tam dotrzecie daj jej w wiaderku odrobine owsa albo kilka marchewek.To co kojarzy się z konsumpcją zawsze jest przyjemne
Mikrusek zacznij nauke prowadzenia od nowa-za matką albo jakimś starszym koniem.Jeśli koń się na Ciebie pcha odgrodź się od niego palcatem,jeśli wyprzedza-zagrodź mu nim droge trzymając palcat przed piersią.
|
» Wysłany: Pon Mar 12, 2007 10:26
|
| mikrusek1990 |
» Pon Mar 12, 2007 16:14     |


Jeździec
Dołączył: 06 Wrz 2005
Posty: 925
Skąd: Jastrzębie Zdrój
Status: Offline
|
Dla niej to jest świtna zabawa;] Poprosty trzeba ustalic znowu kto tu jest szefem;P
kalinic jeśli koń ucieka gdy chcesz go złapać zacznij go gonic;]
Sprawdzone,fakt że po 2 godzinach piegania po kolana w sniegu spałam 24 godziny ale teraz kobyłajak mnei widzi sama przychodzi;) Zawsze jesli koń coś robi a ty tego nie chcesz to zrób mocniej to co chce kon tak jakbys to zamierzała;P (wiem nie umiem tłumaczyć;P)
Jedyny taki język który nie posiada słów a może dać tak wiele-Equss
:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.
Pozdrawia i całuje głupia nastolatka i jej szalone szkapinki;]
|
» Wysłany: Pon Mar 12, 2007 16:14
|
| Zuzupower |
» Pon Mar 12, 2007 20:42     |


Jeździec
Dołączył: 06 Maj 2006
Posty: 831
Status: Offline
|
Kalinic koń nie podchodzi dla Ciebie z podskonale znanych Ci przyczyn a skoro znasz przyczynę to dlaczego nie działasz?
Skoro nie za bardzo lubi jeździć ;P to zrób takie ćwiczenie idź na padok ze sprzętem kantar uwiąz. Usiąć na środku padoku i czekaj, masz przecież dużo czasu bedzie bardzo zainteresowana nową zabawą. Jesli podejdzie to nie łap jej tylko głaszcz i mów o niej. Potem odejdź, bedzie naprawde mile zaskoczona.
Za drugim razem mozesz iśc w jej strone po okręgach, jak bedzie zwiewać to idź, jak się zatrzyma w tył zwrot i oddalaj się tak bawią sie konie na wolnosci ^^
Musisz też często do niej przychodzić za dnia, kilka razy dziennie ot tak bez powodu. W koncu uzna że każde zajęcie z Toba jest fajne (nie bedzie sie przekomarzać). Albo dla odmiany wyczyść i osiodłaj ja na padoku. No niewiem jest duzo możliwosci i nie mam pojęcia dlaczego ludzie nie chcą tracić czasu na naziemne sprawy. Przecież to z ziemi zdobywa się szacunek a nie z siodła (mniejszy).
|
» Wysłany: Pon Mar 12, 2007 20:42
|
| kalinic |
» Pon Mar 12, 2007 21:27     |

Stajenny
Dołączył: 06 Lut 2007
Posty: 314
Skąd: Środa Wlkp.
Status: Offline
|
Mikrusek z tym ganianiem to może nawet dobry pomysł, ale moja kobyłka ma niestety COPD i po każdej dłuższej ucieczce zaczyna świszczeć i kaszleć, więc nie chcę jej przemęczać (chwilowo jazda to 15-20 min stępa).
Co do metody Zuzupower to zastanawiałam się nad nią i próbowałam zastosować, ale trwało to chyba za krótko, a poza tym stoi na padoku z 4 innymi koniskami, z których: 1. to straszna pieszczocha i nie odstępuje człowieka na krok, 2. łakomczuch i przyłazi po smakołyki, 3. raczej się nie zbliża i 4. przychodzi, ale niestety goni i gryzie pozostałe koniska, więc praktycznie od razu mam wszystkie pozostałe koło siebie, oprócz tego którego bym chciała Kilka razy nawet Horcia do mnie podeszła i prawie ją miałam "w ręku" choćby tylko po to żeby dać marchewkę lub pogłaskać, ale od razu następował atak Dyzia i Horodna uciekała
Co do czyszczenia i siodłania na padoku to zaczęlam tak właśnie robić
Sorka Optysia, że podczepiłam się trochę pod Twój temat, ale nie widziałam sensu tworzenia nowego bardzo podobnego wątku i myśłę, że te porady Tobie też się przydadzą
|
» Wysłany: Pon Mar 12, 2007 21:27
|
| kelly |
» Pon Mar 12, 2007 22:10     |

Pomocnik Stajennego
Dołączył: 04 Lut 2007
Posty: 124
Status: Offline
|
Zgadzam sie z Bonita24. Miałam kiedyś identyczny przypadek, jak ktoś po kobyłke przychodził na pastwisko najpierw uciekała a kiedy udało sie ją złapac zapierała sie na przednich nogach. Najlepiej wziąść konia pare razy uwiązać wyczyścic i wypyścic albo przyjśc na pastwisko pogłaskac i odejśc tak żeby nasz widok nie kojażył sie jej z negatywnymi emocjami.
|
» Wysłany: Pon Mar 12, 2007 22:10
|
| mikrusek1990 |
» Wto Mar 13, 2007 1:04     |


Jeździec
Dołączył: 06 Wrz 2005
Posty: 925
Skąd: Jastrzębie Zdrój
Status: Offline
|
jeju a ja myslałam że to ja mam straszne problemy z tymi moimi szkapami;]
Tez kiedys na treningu zostawiłam siodło aby Żelka się przestała go bać.... no tylko że nie pomyslałam o tym ze ciekawskie źrebaki i reszta ekipy rozmontują i uwalą mi przy tym całe siodło;]
Jedyny taki język który nie posiada słów a może dać tak wiele-Equss
:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.
Pozdrawia i całuje głupia nastolatka i jej szalone szkapinki;]
|
» Wysłany: Wto Mar 13, 2007 1:04
|
»
Forum
»
Porady
»
Uparciuch i prowadzenie na uwiązie...
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum