| breakaway |
Przyczyny zgonu
» Pon Mar 19, 2007 17:08   |

Koniuszy
Dołączył: 19 Mar 2007
Ostrzeżeń: 1 Posty: 415
Status: Offline
|
Jestem tu nowa i zwracam się do Was z zapytaniem. Mam ogromny dylemat. Znajduję się w ciężkiej sytuacji, gdyż padła nam półroczna źróbka... Przyszłam do stajni wczoraj, ok 12. Klacz zawsze biegała po boksie, pchała się do drzwi, a na widok matki mało nie wychodziła z siebie (klacz jest po odstawieniu). Zawsze wesoła, zawsze brykała, wściekała się. Tego dnia stała w jednym miejscu, ciężko oddychała, w oczach miała smutek. Ledwo utrzymywała się na nogach. Serce dziwnie jej kołatało, z nosa leciał katar. W żłobie leżały niedojedzone resztki owsa, który niedawno dostała. Prezes mówił, że godzinę temu jeszcze brykała po wybiegu jak szalona. Dostała jeść i potem to się stało. Zawsze jak szalona wyskakiwała z boksu, a teraz nie mogliśmy jej z niego wyciągnąć. Kroku zrobić nie mogła, była zimna i roztrzęsiona. Pierwsze przewidywania - ochwat. Ale ochwat rozwija się dłużej, z tego co wiem. Kolka to też nie była (wykluczył lekarz weterynarii). Klacz stała w polarowej derce z zawiniętymi czterema nogami. Dostała dożylnie białko i cośtam jeszcze oraz domięśniowo penicylinę. Z początku wyglądało trochę lepiej, przestała dyszeć, zrobiła się nieco żywsza. Po pewnym czasie jednak sytuacja zaczęła się pogarszać. Znów ciężko oddychała, nie miała siły trzymać głowy. Próbowała się położyć, lecz udało się tylko położyć przodem, tył został w górze bez możliwości wstania i położenia się. Podnieśliśmy ją, lecz z wielkim wysiłkiem. Dziś wpadłam do domu (ok. 15) i od razu zadzwoniłam do stajni. Wiadomość była tragiczna: klacz już leży w dołku... Co to mogło być? Co prawda oglądała się nieco na boki i w owsie znaleziono czarne pozostałości. Są to objawy jakiejś typowej choroby? Czy to może jakaś śmiertelna bakteria, która znalazła się w owsie? Może to wirus? Bo jaka choroba mogła wziąść ją w ciągu zaledwie godziny i doprowadzić do stanu totalnej bezwładności, a w efekcie do nagłej śmierci? Od pierwszych objawów do zgonu minęła niecała doba, bo zaledwie ok. 15 godzin... Może Wy pomożecie rozwiązać mój problem? Jest to dla mnie bardzo istotne.. Klacz była strasznie wartościowa i przyszłościowa, mieliśmy co do niej duże nadzieje. Ale nie to jest najważniejsze... Bardzo przywiązałam się do konia i ciężko znoszę tą wiadomość... Do końca nadal nie wierzę w to, co się stało...
|
» Wysłany: Pon Mar 19, 2007 17:08
|