| Caysee |
» Nie Kwi 01, 2007 10:18     |

Pomocnik Stajennego
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 124
Status: Offline
|
Oczywiscie jezdze rekreacyjnie, raz na tydzien godzine, czasem troche czesciej Musze sie przy okazji pochwalic, ze to pierwsza stajnia, w ktorej jako "niedzielny jezdziec" mam szanse nauczyc sie obycia z koniem, za kazdym razem musze sobie go sama wyczyscic, osiodlac itd., we wczesniejszych szkolkach tego nie bylo.
Jezdze z trenerem oczywiscie i co do kompetencji tego pana nie mam zadnych watpliwosci (ma rozne tam uprawnienia, nawet jest sedzia w ujezdzaniu). On ogolnie trenuje jezdzcow ujezdzeniowych, ma jakies sukcesy na tym polu, a oprocz tego ma swoja szkolke jazdy. Moze przez to "skrzywienie ujezdzeniowe" tak duzy nacisk kladzie na klus wysiadywany? Wasze komentarze uswiadamiaja mi, ze to chyba jednak za duzo. Mysle, ze to nie powinien byc duzy problem, zebym powiedzmy zamiast 30 min wysiadywanego zrobila: 10 wysiadywany, 10 anglezowany, 10 wysiadywany...
Chociaz kto go tam wie Mamm taka jedna historyjke z wysiadywaniem... Jak zaczynalam sie uczyc bylam w innej szkolce i tam mialam na poczatku 2 polgodzinne lekcje indywidualne, na ktorych tylko stepowalam i klusowalam z anglezowaniem (lonze mialam tylko raz, bo jako 14latka troche jezdzilam i cos niecos mi tam w glowie zostalo). Wtedy w ogole bylam przekonana, ze klus wysiadywany to raczej nieuzywany jest, trenerka w ogole tego ode mnie nie chciala. Na 3 lekcje poszlam do zastepu na godzine, ale akurat wyszlo tak, ze bylam sama, wiec wyszlo ze byla to godzinna lekcja indywidualna. Lekcje prowadzil starszy, surowy facet, ktory po jakichs 5 minutach stepa i dwoch kolkach anglezowanego kazal mi wysiadywac. I tak wysiadywalam sobie przez 50 minut. Oczywiscie srednio mi to wychodzilo i juz po 10 minutach dupsko mnie bolalo, ale on twardo kazal mi wysiadywac i jak zaanglezowalam chociaz jedno wybicie to krzyczal ze mam wysiadywac. Tylek mialam zmaltretowany powaznie, mialam wielkie siniaki i przez pare dobrych dni nie moglam siedziec na niczym twardym. To byla nauka przez bol
Teraz widze, ze to byla totalna glupota ze strony tamtego trenera. Robil krzywde zarowno mnie jak i koniowi. Nie wiem co chcial osiagnac, moze chcial, zebym sie "poddala", chcial mi cos "pokazac"? Stajnie zmienilam dosc szybko i teraz jest o niebo lepiej, chociaz teraz sie zastanawiam, ze moze jednak troche za duzo tego wysiadywania:) Ale to idzie obgadac z trenerem.
|
» Wysłany: Nie Kwi 01, 2007 10:18
|