| Sharda |
» Nie Maj 13, 2007 23:38     |

Stajenny
Dołączył: 24 Gru 2005
Ostrzeżeń: 1 Posty: 268
Status: Offline
|
Hmm szczerze to ze zrebakiem, moim zdaniem, powinno spedzac sie mase czasu. Ja ze swoim spedzalam dosc sporo, np. gdy on sobie odpoczywal w boksie i lezal to ja lezalam obok niego i mowilam do niego, glaskalam go, czyscilma szczotka z miekkim naturalnym wlosem... konik nabral do mnie w tedy zaufania i jak sobie biedaczek zrobil rane na nodze to bez problemu dal mi sie opatrzyc, choc widac bylo ze go bolalo i cierpial.
Jesli chodzi o jedzenie to ja nie kombinowalam, zrebak sam powoli zaczynal probowac tego co je matka,c zyli stopniowo sianko, owies, jabuszko, marchewke a potem dopiero suchy chlebek
Kantar zakladalam od 2 tygodnia zycia, ale oczywiscie stopniowo, najpierwna kilka minut, potem na godzine czy dwie, a pozniej juz nosil go caly czas...
Prowadzac na uwiazie zaczelam go jak mial 2 miesiace,a robilam to tak: moj chlopak prowadzil matke zrebaka, a ja malego, po pewnym czasie zaczelam prowadzac malucha samego bez matki i bylo naprawde ok
Mialam tylko jeden problem, bo on byl strasznie za matka i dostawal swira jak jej nie widzial, wiec wszystko co znim zwiazane bylo robione w jej poblizu, tak aby zrebak ja widzial czy czul..
Jesli chodzi o trening konia to moim zdaniem praca na lonzy od 1 roku zycia, tak w wieku 2,5 - 3 lat przyzwyczajanie do wedzidla i siodla, a kolo 4 roku zycia niech pozna ciezar jezdzca. Wiem ze raczej malo jest koni zajezdzanych w wieku 4 lat, ale ja tam jestem za tym zeby nie odbierac im dziecinstwa i jak kiedys bede mogla zostawic sobie zrebaka to moj bedzie mial wesole i dlugie lata mlodosc
Są łzy, co jak ogień palą... Są serca co nigdy się nie żalą
Są winy, na które nie ma sędziego, więc gdy ktoś płacze nie pytaj dlaczego!
|
» Wysłany: Nie Maj 13, 2007 23:38
|