| Lullaby |
» Pią Sie 17, 2007 20:55     |

Koniuszy
Dołączył: 26 Lut 2007
Posty: 561
Skąd: południowa Polska
Status: Offline
|
Mi sie udało pare razy Hebana położyć, ale z ziemi.
Generalnie zaczynasz nauke, gdy koń ma ochote się położyc, np. po jeździe, na pustej ujeżdzalni kiedy zwierze z reguły się tarza.
Podnosisz przednią nogę i napierasz na nią ciężarem ciała, delikatnie kierując ku dołowi. Wolną ręką dotykasz nadgarstka i nadpęcia przedniej nogi na której koń stoi (wykorzystuje się wtedy naturalne zachowania kiedy młode konie skubiąc wzajemnie te części ciała zmuszają "przeciwnika" do klękania) Możesz lekko przechylać się w kierunku podopiecznego, opierając sie o jego łopatki.
Uważaj, żeby konia nie przewrócić i nie podnoś kończyny zbyt wysoko, pamiętając że wierzchowiec musi się na niej oprzeć w odpowiednim momencie, by się położyć.
Jeździłam na koniu, który z siodła był nauczony stawać dęba. Skutkowało to (jak pisał Mozambik) buntem w sytuacjach dla niego niewygodnych, w krótkim też czasie zwierze nie odróżniało sygnałów do cofania od tych do wspinania się. Od tego czasu obiecałam sobie - czego jak czego ale tej sztuczki Hebana uczyć nie będe i innym ją odradzam.
Co do ukłonów, spotkałam się z treningiem polegającym na przekupianiu, ale sama nie próbowałam bo nie lubie pracować z jakimikolwiek smakołykami. Otóż konia prowadzimy na uwiązie zaopatrzeni w marchewkę, jabłko tudzież inny przedmiot pożądania podopiecznego. Kierujemy ręke z jedzeniem między przednie nogi konia, zmuszając go do pochylenia głowy i rozstawiania przednich kończyn. Nie pozwalamy mu zrobić kroku i stopniowo przesuwamy "uzbrojoną" dłoń coraz niżej przy jednoczesnie użytej określonej komendzie.
Mam wątpliwości czy nie uczymy tu wierzchowca łakomstwa i "żebrania" ale pozostawie to dla siebie.
Z pozdrowianiami i powodzenia.
Save a horse, ride a cowboy!
|
» Wysłany: Pią Sie 17, 2007 20:55
|