Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
  • Ponad 750 wartościowych artykułów
  • Ponad 500 tysięcy zdjęć
  • Ciekawe dyskusje
  • Ludzie pełni pasji
  • Fotorelacje z zawodów
  • Rozbudowana baza rodowodowa
  • Giełda koni i ogłoszenia

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi

Masz już swój profil?


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Kalendarz jeździecki

Maj 2012

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Koń na którym jeżdżę






Głosy: 859 Opinie: 3




» Forum koniarzy » Dyskusje na poziomie » rekreacja i nauka jazdy od drugiej strony


Napisz nowy temat
jasmina rekreacja i nauka jazdy od drugiej strony » Sob Sty 05, 2008 22:35   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

jasmina

Pomocnik Luzaka

Pomocnik Luzaka
Dołączył: 30 Gru 2006
Pochwał: 1
Ostrzeżeń: 1
Posty: 2895
Skąd: Dolnosląskie

Status: Offline

Szukałam podobnego wątku ale go nie znalazła. jeśli coś pominęłam proszę o przeniesienie.
Rekreacja... Czy zawsze nauka początkujących musi wiązać się z nieprzyjemnymi odczuciami dla koni? Czy można uczyć tak, aby koń czuł sie komfortowo?
Czy prowadzenie ośrodka jeździeckiego, typowo rekreacyjnego, musi wiązać się z niskim poziomem ujeżdżenia koni?
Jakie macie zdanie na ten temat?
To jasne, ze początkujący najwygodniejszy nie jest dla konia, ale przecież dyskomfort można zmniejszać, ucząc prawidłowo (czyli jak- tradycyjnie pięta w dół, siedź prosto i tyle czy raczej główny nacisk na rozluźnienie i podążanie za koniem a w dalszej kolejności "dopracowanie"?), stosując żele, podkładki amortyzujące, ogłowia bezwędzidlowe dla początkujących... Coś jeszcze?

Czy możliwe jest utrzymanie koni w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej, nieprzepracowanych, dobrze ujeżdżonych (wiadomo, ze zebrania się nie wymaga ale podstawy chociaż)- przyjemnych do jazdy, a jednocześnie zarabianie na tym?

Czy jest jakiś sposób na to, aby początkujący nie stępiali koni?

I inne wasze przemyślenia na temat tej drugiej strony rekreacji:)
zapraszam blog:
www.agnieszka-jasmina.blog.onet.pl
Post » Wysłany: Sob Sty 05, 2008 22:35 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora
buschmenka » Sob Sty 05, 2008 23:07   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

buschmenka

Luzak

Luzak
Dołączył: 11 Cze 2004
Pochwał: 4
Ostrzeżeń: 1
Posty: 3431


Status: Offline

Na początku książki Sally Swift "Harmonia jeźdźca i konia" jest adnotacja, że książka ta nie jest przeznaczona dla początkujących. Mnie samą zastanawiało zawsze, jak szybko można zacząć stosować metody Sally Swift? Czy zupełnie początkujący jeździec nie będzie miał problemów z rozluźnieniem się na koniu, wyobrażeniem sobie, że jest drzewem? A jak już się rozluźni, czy nie rozwali się fotelowo?
Nie mam żadnych doświadczeń z prowadzeniem jazd początkującym. Viss, jesteś instruktorką, da się od razu wprowadzać te "naturalne" metody czy jednak trzeba zaczynać od trywialnych: "pięta w dół", "palce do konia" itp.?

jasmina- bardzo ciekawy problem poruszyłaś Puszcza oko
Jedno wam powiem: życie idioty to nie bułka z masłem.
buschmenka zmodyfikował(a) ten post z powodu: eee... no błędy się porobiły ;p
Post » Wysłany: Sob Sty 05, 2008 23:07 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Zulencja » Sob Sty 05, 2008 23:11   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Zulencja

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 26 Lip 2007
Posty: 1472
Skąd: Warszawa

Status: Offline

Hm... Jesli o mnie chodzi, to przede wszystkim wlasciciele stajni rekreacyjnych nie powinni tylko na nich sie utrzymywac. Bo konie sa wykorzystywane. Takie rzeczy widywalam w stajniach, ze ksiazke moge napisac. Wszystko wynika z braku pieniedzy, zgubnej rutyny i niedbalstwa ludzi, ktorzy zajmuja sie konmi i jezdzcami.

Jesli chodzi o to, zeby konie sie nie stepily na pomoce, jak to ladnie okreslilas, to uwazam, ze raz na jakis czas, powiedzmy raz na 3 czy nawet 6 miesiecy maja na przyklad 2 tygodnie zupelnego luzu, ewentualnie, zeby jedna dobrze jezdzaca osoba na nich jezdzila, zeby nie wypadaly i nie wracaly nagle do normalnej pracy. Dobrym rozwiazaniem jest rowniez ustawianie jazd w kolejnosci: poczatkujacy, srednio zaawansowaniu, zaawansowani- tak, aby konie na koniec byly spowrotem ustawione na prawidlowe pomoce.

A jesli juz musza duzo pracowac- niech maja chociaz dobra ochrone- miski, zele, dobrze dopasowany sprzet, jak najlepiej dobrane kielzna, ochraniacze.. Niestety w wiekszosci stajni podstawowy sprzet sie rozpada, ochraniaczy to juz nie uswiadczysz. A konie sa odstawiane od pracy tylko, jak maja z grzbietu zrobiona krwawiaca rane, albo kuleja tak, ze nie da sie tego "zakamuflowac". Moj ulubiony tekst instruktorki ze stajni Powsin, kiedy jeszcze trzymalam tak konia: "on troche kuleje, ale galopuj dalej". I takie podejscie tam bylo do wszystkiego.

Mysle, ze w stajniach rekreacyjnych owszzem, powinni uczyc prawidlowego dosiadu, ale przede wszystkim kontaktu z koniem i szanowania go jako innego zywego stworzenia. Chociazby zdjecie siodla na godzine miedzy jazdami, a nie zostawianie go w boksie osiodlanego i okielznanego, bo nikomu sie nie chcialo jeszcze raz siodlac..
Moje konie Puszcza oko
http://www.qnwortal.pl/forum,temat,7775&highlight=
http://www.qnwortal.pl/forum,temat,8466&highlight=
Post » Wysłany: Sob Sty 05, 2008 23:11 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Jariska » Sob Sty 05, 2008 23:36   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Jariska

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 07 Cze 2007
Pochwał: 1
Ostrzeżeń: 1
Posty: 1440


Status: Offline

to wszystko zależy od podejścia samych ludzi, którzy właśnei taką stajnie prowadza.
moze byc milo, rodzinnie, a za razem pozadnie i nawet z elementami 'czegos wiecej niz rekreacja'.
moze byc tez rowniez tak: konie chodzace po 6 h w sezonie, "zarabiajace na siebie', sprzet rozpadajacy sie, 'skoki' poczatkujacych...
i tustawienia azd: 30 min klusa, 20 min galopu (ktory nie wyglada jak galop), i 5 min stepa na koniec ;/
kon spocony, zmachany, z nierownym oddechem, wchodzi do zimnej stajni, popreg jedynie poluznia mu sie, i za pol godziny czy ile kolejna 'jazda".
bylam i w takiej i w takiej stajni.
Post » Wysłany: Sob Sty 05, 2008 23:36 Zobacz profil autora PW
Ulala » Sob Sty 05, 2008 23:39   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Ulala

Szwoleżer

Szwoleżer
Dołączył: 21 Sie 2006
Zakaz pisania
Posty: 2496
Skąd: Wrocław

Status: Offline

oczywiście Puszcza oko

koń przystosowany bez bezproblemowemu będzie chodził 4 godziny dziennie 5 dni w tygodniu, jedne dzień zrobiłabym wolny, a jeden do jazdy przez instruktora/ trenera + lonża. Moim zdaniem powinien mieć zapewnione 2 tygodniowe wakacje w ciągu roku i tydzień jady jednym z dobry jeźdźcem.

Podstawa jest kulbaka dla najbardziej początkujących, by nie mieli szans obtłuc zupełnie konia. Dwa masa czasu spędzona na loży, nauka galopu bez wodzy, nauka skoków bez wodzy (to trudne, ale wykonalne), wyjazdy i wjazdy do koła bez wodzy i zatrzymywanie. Po porządniej nauce na loży i niezależnym dosiadem wrzucenie jeźdźca na "ortopedyczne", markowe siodła.

Jestem wielkim zwolennikiem wykładów teoretycznych i tłumaczenia co i daleczego.

Cytat

Czy zupełnie początkujący jeździec nie będzie miał problemów z rozluźnieniem się na koniu, wyobrażeniem sobie, że jest drzewem?


Ja wszystkim "moim" dzieciom na loży zawsze mówiłam, żeby wyobrażały sobie ze są drzewem (plus opowiadanie o zapuszczaniu korzeni i wyciąganiu się w górę do słońca). Przy okazji jak miałam wolna rękę to robiłam dużo woltyżerki, dużo ćwiczeń itd. w stajni w której obecnie jeżdżę mają super kontakt z małymi dziećmi (a to bardzo ważne) i fajne podejście, konie mają wszystko czyste, zadbane, przyzwoite siodła, ochraniacze na 4 nogi i potrafią wykonać takie rzeczy jak ustępowania od łydki itp. Na wędzidle co prawda nie są... ale nie można mieć wszystkiego.
Post » Wysłany: Sob Sty 05, 2008 23:39 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora
felinka » Sob Sty 05, 2008 23:45   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

felinka


Koniuszy
Dołączył: 08 Maj 2007
Posty: 494


Status: Offline

Ulala uczysz tak samo jak mnie moja instruktorka :] .
Można zmniejszać dyskomfort - u nas jest dużo początkujących i konie wrażliwe w pysku na łydkę [jeden szesnastoletni] . Instruktorka o to dba i sama często wsiada lub wsadza bardziej zaawansowanych.
Poza tym przejścia - mają konia uwrażliwić na łydkę!
Nikt nie może uciec przed własnym sercem.
Dlatego już lepiej słuchać, co ono mówi.
Post » Wysłany: Sob Sty 05, 2008 23:45 Zobacz profil autora PW
sivula » Nie Sty 06, 2008 0:00   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

sivula


Koniuszy
Dołączył: 05 Gru 2007
Ostrzeżeń: 3
Posty: 648
Skąd: slask

Status: Offline

Mi sie wydaje ze poczatkujacy jezdziec ktory zaczyna przygode z konmi nie powinien absolutnie dostac wodzy i pracowac najpierw nad dosiadem (kantar i na lazy), w sumie cwiczenia ktore powinno sie wykonywac na poczatku sa cwiczeniami na dosiad, a wodze zadko kiedy sie przydadza..
pozniej jak juz sie opanuje dosiad dac do reki wodze i probowac powoli cos wiecej! Ja taka metode stosuje i mam pewnosc ze nikt nie szarpie mi konia.. po za tym jest wiele osob ktore chca cos tam pojezdzic, raz czy dwa przyjdzie na jazde, zeszarpie i troche pokopie konia i stwierdza ze jednak jazda konna mu sie nie podoba.. szkoda koni na takie osoby.. niestety wiem z doswiadvzenia ze w stajniach rekreacyjnych poczatkujacy jezdza na roznych koniach i zeby opowiadac i pisac o tym wszystkim, to brakloby miejsca.. niestety.. u nas nie najlepiej to wyglada Smutny
"..Nie goń zewnętrznej matni,
Nie toń w wewnetrznej pustce,
Bądż spokojny w jedności rzeczy,
A dwoistość zniknie sama.."
Post » Wysłany: Nie Sty 06, 2008 0:00 Zobacz profil autora PW
Visenna » Nie Sty 06, 2008 0:18   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Redaktor Naczelna
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 9364
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

Cytat
Viss, jesteś instruktorką, da się od razu wprowadzać te "naturalne" metody czy jednak trzeba zaczynać od trywialnych: "pięta w dół", "palce do konia" itp.?

No niestety - tego się nie ominie, ale znów te ćwiczenia opisywane przez Swift łaczą się z tymi "trywialnymi" Uśmiechnięty Np mówię ludziom, kiedy nie mogą zrozumieć jak mozna tak mocno obciągać pietę w dół, żeby sobie wyobrazili że mają przez dziurkę w pięcie przewleczony łańcuch z ciężką cegłą na końcu - to jeden z przykładów. Przeplatam tę klasykę z tym co jest w "Harmonii" i w sumie zawsze tak robiłam, instynktownie, bo prawdę mówiąc nie czytałam tej knigi Uśmiechnięty, czytałam tylko wyrywkowo parę ćwiczeń jak kiedyś dziewczyny do stajni przyniosły. Ale jednak uważam że na początku trzeba się uczyć jednak tego wszystkiego "trywialnie" bo owszem, początkujący jest w stanie się rozluźnić na koniu, ale to nie bedzie dobre rozluźnienie - to bedzie rozluźnienie wygodne dla jeźdzca, ale nieprawidłowe. Przetrenowałam to z moim jeźdzcem - chłopak na pierwszych samodzielnych jazdach próbował najdziwniejszych dosiadów, argumentując że "dlaczego ma tak nie siedziec, jemu tak wygodnie", niespecjalnie przyjmując do wiadomosci moje tłumaczenia że: a.) tak jest nieprawidłowo, b.) tak jest niewygodnie koniowi, itp, itd.
Dodatkowo jeszcze tych całkowicie początkujacych (pierwsza, druga lonża w życiu) nie da sie rozluźnic - oni się czują jakby siedzieli na drągu, który cały czas się przechyla, cały czas mają wrażenie że spadają, więc o jakim rozluźnieniu tu moze byc mowa. wracając w związku z tym do tematu - owszem, mozna rekreacyjnym koniom ułatwic zycie podkładkami, żelami, itp ale niestety - nieumiejętnosci i usztywnienia jeźdzca nie da się przeskoczyc, na jakimś koniu on musi się nauczyć, sam z siebie raczej tego nie bedzie miał, wiec Jaśmino dyskomfort zmniejszyć oczywiście można, ale wyeliminować go nie da rady - choćby przez to że koń dostaje masę sprzecznych sygnałów od początkującego i samo to juz jest wystarczająco dużym dyskomfortem dla dobrze ujeżdżonego konia. Dlatego z jednej strony to jest dobra rzecz, że szkółkowe wygi tak się potrafią wycfanic i znieczulić...
Pozdrawiam. Visenna, Loki, Goofie i konie
Szanuj moda swego, mozesz mieć gorszego
Post » Wysłany: Nie Sty 06, 2008 0:18 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Kaloryffer » Nie Sty 06, 2008 0:27   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Kaloryffer


Adept Jeździecki
Dołączył: 13 Lip 2006
Posty: 90


Status: Offline

Świetny temat Uśmiechnięty Moim marzeniem jest prowadzic agroturystyke, mieć własną stajnię. Więc często sie zastanawiam co począć, żeby konie nie zamieniły się po jednym sezonie w nieszczęśliwe szkółkowce... Moje przemyślenia są takie:

1) Wybrać psychicznie odporną rasę koni, np. koniki polskie lub hucuły. Takie konie lepiej sobie poradzą w szkółce. Coprawda będą więcej kombinować, mogą stać się złośliwe... ale sobie poradzą.
2) Zadbać o sprzęt - grube pady, siodła najlepiej z ławkami. Jeśli jest kasa... parę żeli - wszystko po to by oszczędzać wciąż pracujące grzbiety.
3) Nauczyć konie chodzić na side-pull'u, a początkującym nie dawać wodzy zakończonych wędzidłem. Już jakiś geniusz to wprowadził gdzieś w Polsce, chwała mu za to.
4) Nie traktować koni jak narzędzia. Pamiętać, że konie są najważniejsze. O ile wciąż da się wyżyć, utrzymać samych siebie i konie - nie wykorzystywać ich. Praca ponad 2.5 godziny dziennie (sporadycznie więcej, jeśli są to lekkie tereny, lub oprowadzanki) odpada, ale 2 godziny dziennie to generalnie max. Oczywiście może sie zdarzyć, że nie mamy wyboru i konie muszą więcej pracować... ale niech nie będzie normą, że koń codziennie chodzi po 4-6 godziny (a są takie stajnie...)
5) Koniowi zapewnić maksymalnie naturalne i komfortowe warunki. Świeże powietrze, padoki, kontakt innych koni. Porządek, zdrowa stajnia.
6) Brak agresji. zezłoszczeni, poirytowani ludzie nie polepszają życia koniom... Jakiekolwiek przejawy negatywnych uczuć w stosunku do koni powinny być natychmiast wychwytywane przez instruktorów. Jeśli koń zachowuje się nie właściwie to krzyk i złość nic nie da, trzeba trochę popracować...
7) Instruktorzy uczą bez schematów. Nauka nie przebiega na zasadzie "pociągnij; palce do konia; a teraz anglezowany bez strzemion", stawia sie głównie na samoświadomość ciała.
Cool Jeśli jest wolna chwila po jeździe wsiada się na konia i 'reguluje' jego odpowiedzi na pomoce.
9) Tereny i rajdy. W moim pojęciu człowiek uczy się jeździć konno by móc jeździć w tereny Puszcza oko A tereny to także świetny sposób by skleić człowieka z siodłem i odprężyć konia.

Mnie wyszło, że przy 'dobrej' rekreacji właściciel musi mieć albo jakieś inne źródła dochodów, albo cholernie dużo czasu i siły... Poza tym nie mam zielonego pojęcia jak to rozwiążę w przyszłości. Mam jeszcze duuużo czasu, coś wymyślę Puszcza oko Moje obecne pomysły są często oderwane od rzeczywistosci, bo całkiem teoretyczne...
Post » Wysłany: Nie Sty 06, 2008 0:27 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Jariska » Nie Sty 06, 2008 0:34   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Jariska

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 07 Cze 2007
Pochwał: 1
Ostrzeżeń: 1
Posty: 1440


Status: Offline

ja jak ucze kogos jezdzic od samego początku, to nie spuszczam z lonzy dopoki nie zobacze, że nie chwieje sie juz na bogi podczas anglezowania, wstaje swobodnie, nie macha rekami, kontroluje swoje ruchy itp...
a i robie tez cos takiego, że kiedy jezdziec nieco pewniej siedzi w siodle...
co do skokow bez wodzy... hmm wiesz... ja jestem za...
ale znam osoby, ktore choc nie szarpia konia za pysk, ani nic w tym stylu, ale za chiny nie chca skakac bez wodzy. maja taki swoj lek i tyle. i nie przekonasz ich...
Post » Wysłany: Nie Sty 06, 2008 0:34 Zobacz profil autora PW
Kaloryffer » Nie Sty 06, 2008 0:45   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Kaloryffer


Adept Jeździecki
Dołączył: 13 Lip 2006
Posty: 90


Status: Offline

Vis, parę razy 'bawiłam się w instruktora'... Doświadczenia więc nie mam, ale coś zauważyłam. orientuje sie trochę w technice Alexandra, chodziłam na sesje. Postanowiłam elementy rozluźnienia i pozytywnego angażowania mięśni wprowadzić w czyn przy prowadzeniu lonży. Jeźdźcy nie uczyli się wolniej, ale uczyli się innych rzeczy. Mam wrażenie, że gdy zaczęli próbować używać tylko niektórych partii mięśni (np. przy rozluźnionym ciele trzymanie rąk jak przy wodzach; albo przy maksymalnym rozluźnieniu ciągnięcie pięty w dół) późniejsze składanie wszystkiego do kupy przychodziło im już o wiele łatwiej. Choć z drugiej strony taka nauka ma podstawową wadę: przez bardzo długi czas jeździec jest zupełnie bierny. Musi jeździć albo na lonży, albo wozić tyłek w kółko, albo mieć dobrze wyszkolonego i bardzo wyrozumiałego konia...

Ale pomijanie rozluźnienia ciała jeźdźca, lub zamykanie sprawy w instrukcji 'rozluźnij się', jest wg. mnie wielkim błędem - jeździec często przeszkadza i sobie i koniowi, a sam o tym nie wiem. A uważny instruktor wyłapie spięcie i pomoże w ten sposób lepiej jeździć. Parę lat temu usłyszałam, że spinam palce w bucie przy anglezowaniu. Nawet o tym nie wiedziałam, a gdy tylko je rozluźniłam nagle okazało się, że umiem anglezować Bardzo wesoły Zamiast info o palcach mogłam dostać instruktarz jak mam anglezować, ale wystarczała ta jedna, bardzo trafna, wskazówka.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 23:52 ]
Poza tym mam wrażenie, że w dobrze zorganizowanym świecie jeździec uczy się najpierw w westernie, a potem albo zostaje w tym stylu, albo przechodzi na anglik Cool Nie dlatego, że west jest sam w sobie łatwiejszy, ale dlatego, że jest lepiej przystosowany do nieumiejących jeździć. Nie majtające się strzemiona, rożek, siodło jak fotel, lekki kontakt lub same impulsy, a zwykle koń reagujący na same sygnały (choć wiadomo jak to jest z rekreacją...) pomagają w załapaniu samych początków. Jak ktoś potem chce się rozwijać westernowo i tak będzie musiał przejść przez całą zabawę ujeżdżeniową, a jak chce w stylu angielskim będzie miał ułatwiony start.

W jednej stajni w której kiedyś jeździłam początkujących wsadzali na siodło west. Gdy już się nie telepotali i nie łapali co chwilę za rożek dawano im już siodło angielskie. Które w porównaniu do westu jest ledwie kawałkiem skóry na grzbiecie konia Puszcza oko
Post » Wysłany: Nie Sty 06, 2008 0:45 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
buschmenka » Nie Sty 06, 2008 0:54   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

buschmenka

Luzak

Luzak
Dołączył: 11 Cze 2004
Pochwał: 4
Ostrzeżeń: 1
Posty: 3431


Status: Offline

Cytat
"trywialnymi" Np mówię ludziom, kiedy nie mogą zrozumieć jak mozna tak mocno obciągać pietę w dół, żeby sobie wyobrazili że mają przez dziurkę w pięcie przewleczony łańcuch z ciężką cegłą na końcu - to jeden z przykładów.


Chodzi mi bardziej o to, że pięta w dół nie ma być celem samym w sobie, bardziej to, w jaki sposób ta nieszczęsna pięta współdziała z całą resztą nogi. Czyli kolano szybuje do góry, ogólne usztywnienie nogi, spłycenie dosiadu i działanie nie łydką, tylko piętą. I to mnie zastanawia: czy od razu wbijać do głowy początkującym komendy typu "rozluźnij nogę, naciśnij na strzemię nie za mocno, nie za słabo, opuść kolano żeby celowało w podłoże, aa i jeszcze zrotuj nogę w bodrze i usiądź trzypunktowo", czy też najpierw pewne uproszczenia "pięta w dół", "kolana do siodła", które wprawdzie nie są całkowicie poprawne ale za to bardziej zrozumiałe dla laika.
A jeśli nie od razu w pełni poprawnie, to kiedy dobry instruktor powinien przerzucić jeźdźca na wyższy stopień wtajemniczenia? I w jaki sposób? "Kiedy" w sensie nie konkretnego czasu, tylko osiągnięcia jakichś umiejętności przez ucznia czy też świadomości własnego ciała.

Cytat
argumentując że "dlaczego ma tak nie siedziec, jemu tak wygodnie", niespecjalnie przyjmując do wiadomosci moje tłumaczenia że: a.) tak jest nieprawidłowo, b.) tak jest niewygodnie koniowi, itp, itd.

No właśnie, ciało początkowo oszukuje takiego początkującego, boli, uwiera i wogóle ta jazda konna wydaje się być raczej mało przyjemna Puszcza oko . Co robi dobry instruktor, gdy jeździec się skarży, ze sobie obtarł cztery litery? I jak tłumaczy takiemu początkującemu jeźdźcowi te całe zakwasy? A może wcale i stawia na twardą szkołę życia bez pytań i wątpliwości adepta?
Jedno wam powiem: życie idioty to nie bułka z masłem.
Post » Wysłany: Nie Sty 06, 2008 0:54 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Jariska » Nie Sty 06, 2008 0:55   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Jariska

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 07 Cze 2007
Pochwał: 1
Ostrzeżeń: 1
Posty: 1440


Status: Offline

Kaloryffer napisał(a):
Cool Jeśli jest wolna chwila po jeździe wsiada się na konia i 'reguluje' jego odpowiedzi na pomoce.

hah ogolnie masz dziewczyno niezly pomysl itp.. i checi widzę, ale ten punkt nie wypali. od razu mowie. nawet jak sama bedziesz uczyc, i 1-2 instr... nie wyrobisz sie. mowie prawde, bo sama dobzre wiem co to znaczy miec cala stajnie na swojej glowie i kilka osob do pomocy. nie starczy Ci kasy na zatrudnienie odpowiedniej ilosci ludzi, zeby jeszcze moc samemu wsiadac i regulowac konia. jak powiedzmy bedziesz miala 8 koni, to zarobisz troche, ale tylko troche i ledwo zwiazesz koniec z koncem... jak bedziesz miala 25 koni, to wiecej kasy z jazd, ale i wiecej pracy przy koniach, no i sama z 1 innym instr., sie nie wyrobisz. tzreba bedzie kolejnego zatrudnic (no chyab, ze maz bedzie instr... to wtedy sutuacja jest lepsza), a tu znowu kasa idzie... wiecej koni- wiecej pieniedzy na siano, slome, marchew, owies i ogolnie wszystko. przeciez trzeba bedize tez i sprzet do nich dokupic, bo nie da sie na 6 siodlach jezdzic kiedy ma isc np. 10 koni (5 teren, 5 na manez... przykladowo). w sezonie letnim, bedzie Ci latwiej z kasa, bo i wiecej klientow, sa pastwiska a na nich trawa zielona ;p itd... ale przyjdzie okres grudzien... gdzie bedzie czarno jak pupie kogoś i ostatnia jazda skonczy sie o 15 gora.. hali nie wybudujesz... nie bedzie z czego przez pare dobrych lat... w zimie tez mniej klientow. i co z tego, ze ma sie dobre checi, skoro nie wychodzi..? bo zeby konie dobzre trzymac, trzeba miec kase, a zeby meic kase trzeba miec klientow... a zeby meic klientow tzreba miec warunki...
Post » Wysłany: Nie Sty 06, 2008 0:55 Zobacz profil autora PW
Cherry » Nie Sty 06, 2008 1:01   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Cherry

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 1260
Skąd: inąd.

Status: Offline

Czasem się właśnie zastanawiam, co mnie skłoniło do dalszej jazdy, jeśli na początku wszystko bolało, uwierało, miałam wieczne zakwasy, miotałam się po siodle i wychodziłam z siebie wykonując polecenia, a koń i tak robił ze mną, co chciał Cool Przeprowadzka na Forum-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać.
Post » Wysłany: Nie Sty 06, 2008 1:01 Zobacz profil autora PW
Jariska » Nie Sty 06, 2008 1:13   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Jariska

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 07 Cze 2007
Pochwał: 1
Ostrzeżeń: 1
Posty: 1440


Status: Offline

hah Uśmiechnięty hmm pzreznaczenie ;p
ja swoich pierwszych jazd nie pamiętam, nauki anglezowania itp. również...
w końcu to było jakieś... 14 lat temu Śmieje się
ale pamiętam ślicznego karego kucyka... Kimcio ;* ;* ;* hah i zabujcze siodło XD nie wiem jak mogłam w tym jezdzić...

ogólnei powracając do tematu... wbrew pozorom, 'wziecie' sie za rekreacje, która wyglada pozadnie nie jest takie proste.. latwiej oceniac, niz samemu zrealizowac.
Post » Wysłany: Nie Sty 06, 2008 1:13 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Dyskusje na poziomie » rekreacja i nauka jazdy od drugiej strony

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum