| Visenna |
» Sro Maj 25, 2005 21:46     |

Redaktor Naczelna
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2 Posty: 9364
Skąd: brać na piwo?
Status: Offline
|
hmmmm... rozluzniac sie, rozluzniac i jeszcze raz rozluzniac! Jesli bedziesz siedziala luzno, nie na kosciach miednicy tylko ciezar ciala rozlozysz na kroczu, posladkach i udach, to przestaniesz "kuc" konia w grzbiet, a zaczniesz siedzeniem jakby glaskac go, poddajac sie cialem swobodnie ruchom kolyszacym. Wtedy kon sie odprezy, zaokragli grzbiet i jazda bedzie dla niego przyjemniejsza. A jesli do tego jeszcze zamkniesz go dosiadem i utrzymasz rowny, stabilny kontakt, to moze nawet uda Ci sie go pozbierac? Wiesz, zeby kon byl szczesliwy pod siodlem, albo chociaz zadowolony, to musisz obserwowac go i jak tylko zauwazysz ze jakis element jazdy mu przeszkadza, to musisz go szybciutko usunac, lub zniwelowac jakos skutki jego dzialania ( bo jesli np. klopotem konia jest poczatkujacy jezdziec, to przeciez nie zabronisz mu sie uczyc zeby kon byl szczesliwy ).. ot i tyle!
Cytat
chodzenie "za ogonkiem"(...)bo same idą do przodu,
przepraszam ze o to zapytam, ale czy nie jest tak ze te konie ciagna w zastepie, nie mozna ich utrzymac w bezpiecznej odleglosci od zadu poprzednika a jezdzcy jak slysza o galopie w zastepie w terenie to kazdy koniecznie chce byc pierwszy i ma smierc w oczach? Pytam, bo moze byc tak, ze wiekszosc Waszych jezdzcow nie potrafi opanowac konia w zastepie i konie sie "ciesza" bo jazda w zastepie oznacza dla niech pobieganie sobie z kolesiami, wyscigi w galopie i totalne olanie wysilkow powstrzymujacego jezdzca...
mam nadzieje ze nie zakrecilam za bardzo i mnie zrozumialas
Pozdrawiam. Visenna, Loki, Goofie i konie
Szanuj moda swego, mozesz mieć gorszego
|
» Wysłany: Sro Maj 25, 2005 21:46
|