

Lansjer
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 1754
Status: Offline
|
A to ciekawe, nie dalej jak wczoraj z moim chłopakiem-perkusistą rozmawiałam o pamięci mięsniowej i jej zastosowaniach w różnych sytuacjach;) Podam na przykładzie perkusji, jak wiadomo zestaw perkusyjny składa się z kilkunastu do kilkudziesięciu elementów, a granie na nim wymaga opanowania mnóstwa różnych ruchów, dla początkującego jest to praktycznie niemożliwe, niezbędne jest właśnie wytworzenie pamięci mięśniowej i odpowiednich odruchów nerwowych. Stąd jeśli chcemy się czegoś nowego nauczyć, to kolejno: wyobrażamy sobie dokładnie dany ruch (np. ręki) w bardzo zwolnionym tempie - staramy się wyobrażać sobie go najdokładniej jak się da, nawet najmniejsze ruchy mięśni, miejsce, natężenie i technikę uderzenia (np. w talerz) oraz efekt końcowy (w tym przypadku odpowiedni dźwięk ), następnie dalej w wyobraźni wszystkie ruchy rozkłada się na części pierwsze - tak jakbyśmy chcieli je podzielić je na klatki filmowe i wtedy przechodzimy do ćwiczeń, a więc wykonuje się każdą "klatkę" osobno i bardzo powoli, by w tym wypadku ręka zapamiętała ruch. Potem łączy się "klatki" aż powstanie cały złożony ruch i potem już wystarczy trenować szybkość Reasumując najpierw skupiamy się na powolności, precyzji i dokładności danej czynności, a potem dopiero na jej dynamiczności.
Przenoszę to na jazdę - osobiście mam problem z uciekającą do przodu łydką. W domu więc wyobrażam sobie szczegółowo, jak powinna być umiejscowiona moja noga, wyobrażam sobie mięsnie, nawet kości, wyobrażam sobie, jak to wygląda podczas różnych chodów. Potem dzielę sobie to zagadnienie - łydka w odpowiednim miejscu - na "klatki". A więc najpierw staram się pracować nad zrotowaniem uda do środka. Później na tym, by kolano było skierowane ku dołowi. Następnie na tym, by to kolano nie odstawało, ale też nie było na siłe docisniete. Potem kontroluje miesnie uda, ich napięcie i położenie. Następnie zajmuję się kątem, pod którym łydka łączy się z udem - jesli jest on zbyt duży, prawdopodobnie łydka ucieknie do przodu. Na koncu skupiam się na trzymaniu łydki "jak przyklejonej" do boku konia. Potem rozluźniam nogę na minutę - robię nią jakieś wymachy i inne takie bzdury i potem od nowa cały proces - dzielę na klatki, składam po kolei do kupy.
Chodzi głównie o to, by nie skupiać się na danej rzeczy całościowo - typu łydka ma być z tyłu. No, dobra, ma być z tyłu, ale w zasadzie myśląc tak, mięsnie mają problem, jak to dokładnie odwzorować, po prostu stwierdzenie to jest za mało precyzyjne. Dopiero rozkładając to zagadnienie na części pierwsze możemy pokazać mięśniom co każdy z nich ma robić i uczymy je, jak mają się zachowywać. O wiele łatwiej jest kontrolować mały wycinek nogi najpierw, a potem nastepny i nastepny, niż całą nogę od razu. Przez chwilę się to uda, ale dopóki poszczegolne miesnie nogi nie zapamietają, co mają robić, to ustawianie całej nogi będzie nas kosztowalo o wiele więcej czasu.
Jest to trochę inne podejscie niż ma wiekszosc instruktorów, ale kiedy uczylam mojego chlopaka jezdzic to zauważyłam, ze takich poleceń typu - dodaj łydkę, plecy proste - jest mu bardzo trudno wykonać, co innego jesli mowilam - miesień ten i ten pracuje tak i tak, wykonuje takie i takie ruchy w ten i w tamten sposob, kośc ta i ta .... po prostu rozkladalam to na czynniki pierwsze i od razu bylo widać efekty
Jestem przekonana, że takie działanie pozwala mięśniom nauczyć się, co dokladnie i w jakim momencie mają robić, a skupiając się na okreslonej partii miesni (czy nawet na jednym) mozemy je znacznie latwiej kontrolować niż np. całą kończynę.
|
» Wysłany: Pon Lut 11, 2008 21:01
|