| nrg |
..........
» Sob Cze 18, 2005 20:24     |

Stajenny
Dołączył: 29 Mar 2005
Posty: 380
Status: Offline
|
u nas w stajni pewien biznesmen dla urozmaicenia swoich rozrywek kupil sobie klacze. Piekna jest, mlodziutka, spokojniutka i Facet z racji tego, ze nie umie jezdzic- ale uporczywie stara sie pokazac, ze jest inaczej (minimalne podstawy ma) i postanowil jezdzic na niej western.
Ma kulbake w tym stylu, oglowie czapsy, ostrogi i sobie jezdzi.
Do czego zmierzam.
Koleś zakochal sie w galopie. jego (bardziej jego klaczy ) przykladowy trening wyglada tak ;
o 17.oo wyjezdzamy jednoczesnie na ujezdzalnie. Ja stepuje ok. 12-15 minut konia - cwicze zatrzymania, skrecanie itp, a gdy zaczynam lekki klus- Marko (Włoch) juz dociera klacze w galopie....
Gdy ja wydluzam klus i cwicze wygaszanie, czy przyspieszanie ;
Marko namietnie gaaaaalopuuuujeeeeeeee........
Gdy ja jezdze Cavaletti po rozgrzaniu konia;
Marko Wciaz galopuuuuuuujeeeeeeee....
W koncu, gdy ja robie galopy;
Marko z uśmiechnieta morda; Galopuuuuuuuuuujeeeeeee.....
i sie pyta: "moja konia sie chce niesłuchać mnie!!!"
po galopach raz czy dwa skocze dla rozciagniecia stawow i sciegien, klusuje, rozstępuje i schodze i gdy zabieram konia na trawke po treningu;
Marko wciąz galoooooopuuuuuuujeeeeeeee...........
i gdy ja jade do domu przychodzi do mnie Marko z koniem w reku i mowi, ze Jego Konia utyka.....
Facet raz na tydzien wpada do Swojej Koni; bo ma firme na głowie, daje jej w dupe za przeproszeniem i .... A NAJLEPSZE JEST TO!!!!ZE KOLES Kaze ją czyścic chlopakowi, ktory pracuje u nas w stajni, bo sam sie boi do niej zblizyc..........
normalnie nienormalnie....
zawsze z wiatrem..
|
» Wysłany: Sob Cze 18, 2005 20:24
|