| Pliszka |
» Czw Cze 23, 2005 19:24     |

Adept Jeździecki
Dołączył: 11 Maj 2005
Posty: 81
Skąd: z Istarii
Status: Offline
|
Nie ironizuję.
Jestem ciekawa co taki koń sobie myśli, bo raczej nie jest to coś w rodzaju "hej, ale będą jaj, jak jej teraz zrobię skręt w tą dróżkę, zobaczymy czy się wścieknie "
No bo przecioeż jeśli koń rozumie podstawowe sygnały, a skręt nie jest widzimisię, to czy to nie jest jakieś podświadome? No nie wiem, może tak jak niepewny koń się płoszy, to może taki koń, nieczujący się pewnie... bierze sprawę w swoje ręce?
Pliszka (mój konik, czy raczej mojej cioci) miała dziwny zwyczaj "znoszenia" na boki, gdy przestawało się jej wskazywać kierunek jazdy.. Potrafiła ot tak sobie gdy dało jej się długie wodze skręcić, i nie zawrócic, ale pójść sobie na trawkę, pochodzić wężykiem, spłoszyc sie czegoć, znowu pokręcić się to i tam... i wreszcie zawrócić i prtzejść w galop i dalej po śladach. Wiem bo raz pozwoliłam jej robić co chciała: byłam ciekawa co z tego wynikło.
I już przestała tak robić, gdy się bliżej poznałyśmy, a ona pochodziła dłużej w siodłe. Mam wrażenie, że to był brak zaufania, niepewność itp.
Może ten koń tak samo, zamiast zawrócic skręca by w ogóle wykonać jakikolwiek ruch w bok i w końcu do tyłu? W stępie masz większą kontrolę, a że wszystko dzieje się spokojniej to i koń czuje się spokojnie... A możliwe, że jeszcze nie załapał, że w galopie też należy się podporządkować i gdy przestaje czuć twoją obecność (chodziło mi bardziej o to, że może trochę odpuszczasz - np. minimalnie zwracając uwagę na drogę obok) przejmuje sprawę w swoje ręce.
Taka niepewność nowicjusza pasowałaby też do tego, że koń chodzi jako pierwszy. Uważam, że to najgorsze dla młodego konia: na czele, w nieznanych warunkach, i jeszcze nieobyty z jeźdźcem... Wszystko może się skonczyć gdy się trochę przyzwyczai... Bądź co bądź jazda na koniach jest dla koni bardzo stresująca...
|
» Wysłany: Czw Cze 23, 2005 19:24
|