
Koniuszy
Dołączył: 06 Maj 2007
Ostrzeżeń: 1 Posty: 634
Status: Offline
|
Dobra, zaczynamy, bo widziałam ze straszycie mnie już dziewicami, długimi członkami i kaczyńskim.
Nie zniose tego dłużej. Ogólnie to wszystko sie tak przedłuża, bo wasz wspaniały MG najprawdopodobniej dogorywa ostatnich chwil życia na tym ziemskim padole w ciepłym łożu. Czyli skrótowo chora jestem.
Na początku, jak juz było zaznaczone, dla każdego świata sesja będzie prowadzona osobno. Mam nadzieje ze jakimś cudem uda mi sie z tym zmierzyć
A więc: <fanfary czy co to tam wam pasuje w związku z podniosłością chwili>
Kraina kryształu Ciemnozielonego ( o ile pamiętam ostatecznie tylko Siurek)-Wczesne średniowiecze, akcja rozgrywa sie w skandynawii.
' Noc była jakoby niespokojna. Wyczuwało sie to szczególnie przekraczając granice lasu, w którym nastrój podniecenia ogarniał wszystko, od drobnych stworzeń lesnych, które niecierpliwie strzygły uszami, po drzewa szepczące niespokojnie o jakiejś niezwykłej tajemnicy.
Ludzie, nie mając tak mocno wyostrzonego instynktu jak ogół lasu, przyjmowali narastające wyczekiwanie jako na zapowiedź czegoś złego. Dzieci spały niespokojnie, dręczone koszmarami, w których mityczne stworzenia stawały sie rzeczywistością namacalna tak, jak nigdy dotąd.
Pozamykane okiennice jęczały cicho pod naporem szalonego dziś wiatru.
Ludnosć była przerażona. "To Ragnarok!" Było co jakiś czas słychać rozpaczliwe szeptanie, lub wręcz cichy, spazmatyczny okrzyk. Bo nikt Nie miał odwagi krzyczeć.
Ale Ty nigdy nie byłaś przesądna. Właściwie wybrałaś sie do osady tylko po pare świec, i nie ukrywajmy, cudownego bimbru Twojego przyjaciela. Toteż mimo ostrzeżeń innych, śmiało ruszyłaś w droge powrotną-w końcu niedługo miało świtać, A Ty o poranku musisz być już w swej chacie gdzieś w gąszczu lasu.
Ruszyłaś więc w drogę, mocniej jednak niz zwykle ściaskając rękojeść miecza. Po niecałych dwóch godzinach dostrzegłaś światło, którego w lesuie być nie powinno.'
Kryształ szary-współczesnosć-Toledo i Busch:
Dzień był szary, jak zwykle. Wyjrzałaś za okno, i jęknęłaś cicho. Pada. To nie był idealny dzień na zawiąywanie ważnych umów. Szybko ubrałaś się, i ruszyłaś w kierunku pracy. Korek. Jak zwykle.
Nerwowo zapaliłąś wcześniej zawiniętego skręta. Nagle ktoś, komu najwyraźniej spieszyło sie jeszcze bardziej, niz Tobie, zajechał Ci maske.
Dźwięk budzika stanowczo zbyt surowo wybudził Cie z dopiero, zdawałoby sie, rozpoczetego snu. Z pewnym ociąganiem, ale świadomością obowiązku 'cholernej pracy' wyskoczyłeś z łóżka. Godzina 7;45, to nie jest dobra pora na wstawanie do pracy rozpoczynającej sie o 8;30. Robiąc wszystko w jak największym pośpiechu, wybiegłeś z mieszkania. Po chwili wróciłeś sie po klucze, i, jsxcze raz-po parasol. Na drodze, tak jak zawsze, gdy wybitnie Ci sie spieszyło, był korek. Złorzecząc, próbowałeś sie jakoś z tego wyplątać. Wymijając, zajechałeś droge jakiejś kobiecie, powodując małą stłuczkę.
Kryształ czarny-Kraina fantastyczna. Agusia i hmjrbu.
'Słońce skłaniające sie ku zachodowi było niczym wabik przyciągający ludzi, nie-ludzi, oraz wszystkie inne stworzenia umiące docenić różnorodnosć trunków karczmy pod skromnym, odrobine chyboczącym sie na wietzre szyldzie 'U Józefa' jak ćmy do lapmy. Teraz, po zachodzie słońca, wszysty mieszkańcy Erethii, którzy mieli dość siły i ochoty, a także odpowiednio pełną sakiewke-bo nie ukrywajmy-Józef cenił swoje usługi wysoko, głosząc ogólną tolerancję gatunkową,plus wszystkie usługi zgodne z zapotrzebowaniem, sporymi grupami udawały się na kufel tego czy tamtego trunku. Była to też doskonała okazja do upicia siebie, współtowarzyszy, bijatyk a takze przedyskutowania sytuacji politycznej w kraju.
"sargh!! Nie! Dość tego!' -darł sie jakiś wściekły krasnolud, który, aby dodać powagi swojej osobie, stanął na krześle. -Ten plugawy książe, niech go orki chędożą, każe nam sie wyprawiać za auraglor, tam czeka nas raugh, śmierć, towarzysze!!' -Brodacz zachwiał sie niepewnie na krzesle, próbując przyjąć dumną poze.
No tak. Każdy, od niziołka po wilkołaki, wiedział, ze Erethia przeżywała ostatnio silny kryzys. Wojna toczona z Norothin, królestwem za morza, toczyłą się niepzrerywanie już kilka lat,i sytuacja królestwa z dnia na dzień stwała sie trudniejsza. Ludzie nie bali sie o tym mówić odkąd zaginął król-wszysty podejrzewali o zdradę jego bratanka, który od razu pzrejął tron.
Von Krolock - siadasz w najciemniejszym kącie sali, i zamawiasz 'szklanke tego co zwykle'. Cieszysz sie samotnościa, raczej nikt nie ma ochoty ani odwagi przysiąść sie do rozpoznawalnego wampira. Z nieukrywaną ciekawością rozgladasz sie po sali, łowiąc oczami co po ładniejszych dziewczętach.. Ehm, te młode, rumiane buzie. Z dużo mniejszym zainteresowaniem przysłuchujesz sie dyskusji-problemy w kraju były, będą, a i tak wszystko będzie podobne. Twoje kilkuwieczne spostrzeżenie, ot co. Nagle zauważasz wchodzącą do karczmy elfke. Samotną. Uśmiechasz sie lekko.. kolacja?
Lothiell- Udajesz sie do karczmy, w oczekiwaniu na posłańca, mającego dostarczyć Ci ważną wiadomość. Nie trzeba sie było mieszać w to całe zamieszanie w kraju. Wzrokiem omotasz sale, ale nie znajdując tam znanej już sobie postaci, próbujesz wyłapać wolne miejsce. Niestety takowego, o tej porze, również nie znajdujesz.
Kryształ czerwony-przyszłość - Domi i Ita
Dzień wprost wymarzony na zakupy. Ciekawe kto dzisiaj wymyślał pogode, i jak to możliwe, ze miał taki dobry humor?
pojazdy śmigające po niebie, i kolorowe fluoresencje unoszące sie nad ziemią wprawiały Cie dziś w nawet dobry nastrój.
Gracjo, wyciągnęłaś z kieszeni maleńkie jak zapałka urządzenie, które pod wpływem dotyku szybko zamieniło się w telefon.
Skontaktowałaś sie z swoją znajomą-Muffloną, starając się wyciągnąć ją na zakupy
Musiałaś kupić coś babci, obchodzącej niedługo swoje okrągłe 150 lat (ah te pastylki długowiecznosci) i postanawiasz wyciągnąć ją do starszej części miasta, tam, gdzie można dostać pare niezłych antyków.
Mufflona-W czasie pracy dzwoni Twoja znajoma z propozycją wypadu na zakupy. Zgadzasz sie?
Ostatnio zmieniony przez Morwa dnia Czw Paź 16, 2008 16:03, w całości zmieniany 1 raz
..I tylko pędzić przed siebie do tchu utraty, bez celu, bez strachu, ścigając sie z wiatrem w poszukiwaniu wolności..
|
» Wysłany: Sro Paź 15, 2008 20:37
|