Serwis qnwortal.com wykorzystuje "ciasteczka". Więcej w naszej polityce Cookies.

Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • skupiamy 19 tysięcy Koniarzy
  • ponad 900 wartościowych artykułów
  • ponad 600 tysięcy zdjęć
  • ciekawe dyskusje
  • ludzie pełni pasji
  • fotorelacje z zawodów
  • rozbudowana baza rodowodowa
  • giełda koni i ogłoszenia

Masz już swój profil?

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Zobacz też

Kalendarz jeździecki

Grudzień 2018

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Gdzie jest paszport Twojego konia?








Głosy: 1036 Opinie: 3




Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092

Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092

Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092

Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092

Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092

Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092

Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092

Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092

Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092

Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092

Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092

Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092


» Forum koniarzy » Sondy i Ankiety » myśliwi na naszych pastwiskach


Napisz nowy temat
urwis1961 myśliwi na naszych pastwiskach » Pią Lis 07, 2008 2:37   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

urwis1961


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 06 Lis 2008
Posty: 122
Skąd: Końskodola Maz.

Status: Offline

Tylko bardzo proszę bez nadmiaru emocji Wykrzyknienie (jeżeli już to proszę na PW) - jestem tu nowy i nie chciał bym na dzieńdoberek dostać łatki trolla.
Problem był jest i pewnie jeszcze długo będzie a jako, że zbliża się zima niedługo znów stanie się aktualny.
Wrzucając tą ankietę chcę przy okazji poznać Was i wasze poglądy i (nie oszukujmy się) - podzielić sobie na grupy (np: swój; nie dotyczy; obcy).

W skrócie: Pat Parelli na każdym kroku podkreśla żeby twoje zachowanie nie przypominało drapieżnika
Moim zdaniem myśliwy jest kwintesencją tego określenia - a Waszym Zapytanie


Następne to całoroczny chów bez stajenny ew. małe "rodzinne" stadniny gdzie kilka zżytych ze sobą koni łazi sobie beztrosko po dość rozległych ogrodzonych żerdziami i pastuchami przestrzeniach i tylko na posiłki, zajęcia i sen są wołane do otwartych całymi dniami boksów.
Koń w tych warunkach widzi i respektuje ogrodzenia - myśliwy "wykonując ważny społecznie obowiązek redukcji nadmiaru zwierzyny łownej" włazi pod żerdziami. czai się w krzakach, strzela...

Wasz teren - wasze spłoszone konie - no to co? Pokazuje język

Napiszcie Swoje zdanie - podajcie przykłady

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 22:00 ]
Temat zbyt kontrowersyjny czy Forumowicze to wyłącznie posiadacze koni trzymanych w hotelach lub właściciele "bogatych" stajni z solidnie ogrodzonymi pastwiskami?
A może to tylko w mojej okolicy takie obyczaje?
Post » Wysłany: Pią Lis 07, 2008 2:37 Zobacz profil autora PW
urwis1961 » Wto Lis 18, 2008 2:08   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

urwis1961


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 06 Lis 2008
Posty: 122
Skąd: Końskodola Maz.

Status: Offline

carla -
Cytat
W mojej okolicy też chyba nie jest lepiej, a moze nawet gorzej

nie - nie jest gorzej - poprostu zakładając ten temat wypowiedziałem się baaardzo delikatnie Pokręcony i zły

Dziękuję Ci za odpowiedź i zapewniam, że w pełni rozumiem oburzenie.

Mam swoje "miejsce na świecie" dopiero od pięciu lat i od początku zatargi z myśliwymi.
Niestety wszyscy sąsiedzi (a przypuszczam, że przeważająca większość Rolników również) potrafi jedynie pod sklepem "przy piwku" ponarzekać sobie troszkę a jak "przyjdzie co do czego" to stosują jedynie "strusią politykę".

Jednemu Pan Myśliwy wystrzelał kaczki na stawie koło domu (fakt, że dzikie) i absolutnie nie przejmował się, że to jedna z nielicznych uciech kalekiego dzieciaka, który często jeździ na wózku nad staw i je karmi (wiedział o tym ale twierdził, że ma prawo).
Drugiemu Pan Myśliwy zastrzelił psa pod nogami (chłop się "sadził" więc koledzy myśliwi przytrzymali a ten "rozwalił kundla").
Czy standardowy obrazek - bażant schował się pod stertę gałęzi więc Pan Mysliwy łazi po niej aż wylezie i wtedy strzela.

Ale oczywiście nikt na policję nie zgłasza i Pan Myśliwy (z którym mam "przyjemność") jest oficjalnie szanowanym obywatelem "bez skazy" (+radnym;+kumplem wójta; +++) Uśmiechnięty

Nie wystarczy jedynie "...tak mu nagadała, że aż sie czerwony zrobił - chyba ze złości..." chociaż to i tak dużo więcej aniżeli "mnąc" czapkę w dłoniach - grzecznie kłaniać się Panu Myśliwemu.


Pierwszy raz wygoniłem Panów Myśliwych ze swojego terenu twierdząc, że Prawo Łowieckie (na które się powoływali) interesuje mnie tak samo jak: wędkarskie, żeglarskie, alpinistyczne i jakie jeszcze sobie życzą - a na moim terenie obowiązuje jedynie Prawo Własności (oczywiście nie całkiem miałem rację ale to innym razem).
Drugi raz wezwałem policję - kazali im wyjść a dopiero potem dochodzić swoich praw (wyszli i nie dochodzili).
Trzeci raz pojedynczy "sportowiec" usiłował mnie przekonać, że łowiectwo to sport jak każdy inny - nie przekonał - brakowało mi zawartych w definicji sportu "równych szans".
Próbował "z innej beczki", że człowiek od zarania dziejów polował - zaprosiłem do domu (jeśli głodny) i zaproponowałem chleb i kiełbasę zamiast Saren - nie skorzystał - poszedł Uśmiechnięty
Ostatnia "wizyta" Panów Myśliwych zaowocowała pokaleczeniem mojego konia, który w panice sforsował ogrodzenie i poturbował przy okazji mojego dzieciaka - oraz (wynikowo) doniesieniem do prokuratury o popełnieniu (przez Panów Myśliwych) przestępstwa.
Sprawa ciągnie się do dziś (prawie rok), 3 decyzje o umorzeniu i moje odwołania - a w całości przypomina Kabaret (więcej następnym razem)

Proszę Wszystkich - dzielcie się ze mną swoimi uwagami i doświadczeniami - każda wiedza i świadomość, że nie jestem sam - umacnia. Wykrzyknienie

Ps: śliczny koniuś na awatarze - Twój? - kocham te długie uszy - masz gdzieś jeszcze zdjęcia?
Na początku był...Koń - potem powstała przestrzeń
a potem przyszedł człowiek i wszystko poprawił!
Post » Wysłany: Wto Lis 18, 2008 2:08 Zobacz profil autora PW
Alex96 » Wto Lis 18, 2008 7:52   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Alex96


Adept Jeździecki
Dołączył: 11 Wrz 2008
Posty: 78


Status: Offline

Urwis1961- wydaje mi się, że myśliwy, o którym piszesz nie zasługuje, żeby pisać o nim: Pan Myśliwy, a jedynie pan myśliwy...
A tak wogóle, to on naprawdę zabił psa?! I to w obecności właściciela? Kaczki, no jeszcze rozumiem (na dodatek dzikie), mimo, że ten pan odebrał radość dziecku, ale psa?! Ja bym dzwoniła na policję aż do skutku! Bo jeśli powiedzmy raz w tygodniu policja do pana myśliwego przyjedzie, to chyba "kumpel wójta" nie będzie już takim "radnym bez skazy".
Post » Wysłany: Wto Lis 18, 2008 7:52 Zobacz profil autora PW
fanelia » Wto Lis 18, 2008 8:22   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

fanelia

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 1754


Status: Offline

Dobrze, że ich pogoniłeś, trzeba tak do skutku, może w koncu odpuszczą... Mi się w głowie nie miesci, że są tacy ludzie i jeszcze inni mieszkancy nie piętnują tego zachowania (oprócz Ciebie oczywiście) Zdziwiony Nie jestem zwolennikiem wojowania z kimkolwiek, ale jeśli po polsku i uprzejmnie nie rozumieją, to chyba tak jak Ty szukałabym interwencji u policji i prokuratury... chociaż może jeszcze raz warto z nimi na spokojnie porozmawiać? Bo też byłoby zle, gdyby ci ludzie zaczeli sie odgrywać na Twoim dziecku albo koniach, za to, że wojują z Tobą...
Post » Wysłany: Wto Lis 18, 2008 8:22 Zobacz profil autora PW
Nona » Wto Lis 18, 2008 15:27   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Nona



Dołączył: 05 Lut 2008
Pochwał: 1
Posty: 41


Status: Offline

Alex96 napisał(a):

A tak wogóle, to on naprawdę zabił psa?! I to w obecności właściciela? Kaczki, no jeszcze rozumiem (na dodatek dzikie).


No tak...przecież są "lepsze" i "gorsze" zwierzęta Zszokowany
Post » Wysłany: Wto Lis 18, 2008 15:27 Zobacz profil autora PW
Alex96 » Wto Lis 18, 2008 17:10   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Alex96


Adept Jeździecki
Dołączył: 11 Wrz 2008
Posty: 78


Status: Offline

Nona- Nie o to chodzi. Zabijanie żywych istot bez wątpienia jest okrucieństwem, nieważne, czy to kaczka, czy pies, chodziło mi o to, że obecność właściela psa nie miała żadnego wpływu na tą jego głupią decyzję. Przypuśćmy, że ktoś prowadzi tą kaczkę na smyczy (mało realne, ale to przykład) i taki myśliwy jej nie zabije, bo zwierzę jest z właścicielem, ale jeśli ten kaczkę zostawi i sobie pójdzie, myśliwy zrobi co innego... Chodziło mi o to, że zapewne nikt przy tych kaczkach nie stał i ich nie pilnował, a pies nie był sam. Dlatego było to dla mnie bardzo oburzające...
Post » Wysłany: Wto Lis 18, 2008 17:10 Zobacz profil autora PW
AgaW » Wto Lis 18, 2008 18:24   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

AgaW



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 2
Skąd: Żydów k. Krakowa

Status: Offline

Ja bardziej czytam forum niż się udzielam, ale temat bardzo mi bliski więc się nawet z tej okazji pierwszy raz zalogowałam. Powiem krótko. Myśliwy myśliwemu nie równy. Jeśli tej zimy noga myśliwego stanie na moim dokładnie ogrodzonym pastuchem pastwisku, najpierw poproszę uprzejmie o opuszczenie terenu który jest moją własnością, a w razie sprzeciwu wykonam rzeczowy telefon na policję. Nie znając (do niedawna) osobiście żadnego myśliwego z "naszego' koła łowieckiego, starałam się zawsze widzieć pozytywne aspekty ich działalności (poznałam myśliwych z innych części Polski i wiem, że potrafią robić też wiele dobrego dla lasu: dokarmiają zwierzynę, sadzą lasy, w związku z brakiem naturalnych drapiezników, zmniejszają liczebność gatunku, który może zagrażać ekosystemowi itd itd, można z nimi logicznie i spokojnie porozmawiać, znają przepisy jakie ich obowiązują i to nie tylko te które są dla nich wygodne...). A z panami z naszego kola miałam ostatnio wątpliwą przyjemność rozmawiać w związku z tym, że wydbiegł mi z ogródka pies, co to wygląda mniej jak pies a bardziej jak wilk. Chociaż wilki pod ochroną, szukając psa po wsi, podjechałam do panów mysliwych, co to sobie polowali niedaleko, z bardzo uprzejmą prośbą, by dali znać, jak by tędy przebiegało moje pisiko i co by nie odstrzelili mi zwierzaka z rozpędu... Wszystko z mojej strony miło, sympatycznie, grzecznie i z usmiechem oraz wieką prośbą.W odpowiedzi usłyszłam wypowiedziane na jednym oddechu "Jeśli pies znajduje się 300m od domu, to my go zastrzelimy.Dowidzenia pani,proszę sobie iść stąd!". Szczęśliwie pies szybko przybiegł, a z nami był znajomy z Ligi Ochrony Przyrody i w dwu słowach wytłumaczył panom, że wolno biegającego psa wg polskiego prawa tez nie moga zastrzelić. Jak ktoś wczesniej napisał, są widać Myśliwi i myśliwi. Obok nas niestety są ci drudzy.
Post » Wysłany: Wto Lis 18, 2008 18:24 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Chestnut_Stalion » Wto Lis 18, 2008 19:09   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Chestnut_Stalion

Jeździec Doskonały

Jeździec Doskonały
Dołączył: 12 Maj 2008
Pochwał: 2
Posty: 4121
Skąd: Kamionki k.Poznania/Wrocław

Status: Offline

Ja nieco niezrozumialam tej akcji z twoim terenem w roli głównej? Co robili u ciebie na twojej ogrodzonej posesji... bo ps ai kaczki rozumiem... bo niektóre nadleśnictwa zezwalają na likwidowanie psów (bez smyczy) -zwłaszcza w okresie ruji saren.... tak mi przynajmniej wyjaśniano... brutalne ale no niestety... czasem wypuszczam psa żeby sobie polatał i mam stracha... kaczki no cóż... ale wyjasnij krótko o co chodzi z twoja posesją? Bo niestety niezrozumiaąłm a chciałabym bo temat ciekawy.
Post » Wysłany: Wto Lis 18, 2008 19:09 Zobacz profil autora PW
Pati101 » Wto Lis 18, 2008 20:12   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Pati101


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 06 Sty 2008
Posty: 100


Status: Offline

To jest nieludzkie poprostu jak dla mnie to są ludzie którzy nie mają żadnych uczuć i tyle. Ja też uważam że dzwonić na policję, straż do skutku przecież tak nie może być no kurcze co ci ludzie sobie myślą Wykrzyknienie Wykrzyknienie Jak to czytałam to normalnie mi sie nóz w kieszeni otwierał. Przewraca oczyma
Post » Wysłany: Wto Lis 18, 2008 20:12 Zobacz profil autora PW
Ogierzyswiat » Wto Lis 18, 2008 21:58   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Ogierzyswiat


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 28 Maj 2007
Pochwał: 1
Posty: 190


Status: Offline

Chesnut_Stalion napisał(a):
czasem wypuszczam psa żeby sobie polatał i mam stracha...

Co robisz???? Puszczasz psa luzem poza posesję, bez opieki i dozoru, żeby "sobie polatał"?!
Czy Ty niepoważna jesteś? Pies polatać sobie może na terenie prywatnym, a gdy wychodzisz poza granicę, psa kontrolujesz (spacerujesz z nim). Pies puszczony samopas może coś zagryźć, kogoś pogryźć, wpaść we wnyki, pod samochód, może zostać zastrzelony przez myśliwych, może uciec i zaginąć, a także może dokonać niekontrolowanego zapłodnienia suki.

NIENAWIDZĘ PSÓW BIEGAJĄCYCH SAMOPAS... a konkretnie, to NIENAWIDZĘ GŁUPOTY ICH WŁAŚCICIELI.

Wracając do tematu myśliwych. Niedawno (miesiąc temu?) miałam bliskie spotkanie z mysliwymi z bronią, pod wpływem alkoholu (to nie domniemanie - cuchnęli, jak gorzelnia, jeden nie jażył, drugi się zataczał), bardzo agresywnymi. Znajdowali się na moim terenie i pole strzału też mieli tylko na mój teren z ambony, na której się zadekowali. Usłyszałam, że jestem k*, oni mnie znają i zniszczą, a tak w ogóle to wystrzelają te moje głupie konie i kozy. Trochę się działo, a skończyło na tym, że odejchali. Samochodem. Obaj nawaleni, jak autobusy. Nie wiem, który prowadził i w sumie mnie to nie interesuje.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 21:59 ]
Ogierzyswiat napisał(a):
Chesnut_Stalion napisał(a):
czasem wypuszczam psa żeby sobie polatał i mam stracha...

Co robisz???? Puszczasz psa luzem poza posesję, bez opieki i dozoru, żeby "sobie polatał"?!
Czy Ty niepoważna jesteś? Pies polatać sobie może na terenie prywatnym, a gdy wychodzisz poza granicę, psa kontrolujesz (spacerujesz z nim). Pies puszczony samopas może coś zagryźć, kogoś pogryźć, wpaść we wnyki, pod samochód, może zostać zastrzelony przez myśliwych, może uciec i zaginąć, a także może dokonać niekontrolowanego zapłodnienia suki.

NIENAWIDZĘ PSÓW BIEGAJĄCYCH SAMOPAS... a konkretnie, to NIENAWIDZĘ GŁUPOTY ICH WŁAŚCICIELI.

Wracając do tematu myśliwych. Niedawno (miesiąc temu?) miałam bliskie spotkanie z mysliwymi z bronią, pod wpływem alkoholu (to nie domniemanie - cuchnęli, jak gorzelnia, jeden słabo kontaktował, ale za to tak wymachiwał łapami, że mnie udeżył, a drugi się zataczał), bardzo agresywnymi. Znajdowali się na moim terenie i pole strzału też mieli tylko na mój teren z ambony, na której się zadekowali. Usłyszałam, że jestem k*, oni mnie znają i zniszczą, a tak w ogóle to wystrzelają te moje głupie konie i kozy. Trochę się działo, a skończyło na tym, że odejchali. Samochodem. Obaj nawaleni, jak autobusy. Nie wiem, który prowadził i w sumie mnie to nie interesuje.
Post » Wysłany: Wto Lis 18, 2008 21:58 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
carla » Wto Lis 18, 2008 22:05   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

carla


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 20 Wrz 2008
Pochwał: 2
Posty: 185
Skąd: lubelskie

Status: Offline

No widzę, że dzięki mnie temacik się rozwinął , aż miło . Puszcza oko
A tak naprawde sprawdzam czy działa mi juz dodawanie postów do tego tematu.
Jak działa to zaraz cos jeszcze dopisze .


Działa Tarzam się ze śmiechu to dodaje mojego posta , który powinien widnieć jako odpowiedź do pierwszego posta Urwisa.


urwis1961 napisał(a):

A może to tylko w mojej okolicy takie obyczaje?


W mojej okolicy też chyba nie jest lepiej, a moze nawet gorzej. Jednym słowem mysliwi roztropnością nie grzeszą.


U mnie jest tak , że teraz gdy zaczyna sie sezon polowań - mimo, iż zdecydowanie nie ma tu co redukować , bo na obszarze setek hektarów żyje zaledwie moze dwa zajace , 2 pary bażantów i jedno stadko kuropatw , ale mniejsza o to, choć w moim odczuciu to jednak nie taka mniejsza, bo szczerze mówiąc brak mi tych zwierząt, gdzie jeszcze 15 lat temu były spotykane na codzień .

Mysliwi łażą grupami z psami i małymi dziećmi po polach i nie zważając na to , że na polu stoi bydło czy konie - nacierają w strone zwierząt domowych i jeśli pies wypłoszy bażanta zza miedzy to potrafia wystrzelić do zwierzyny stojąc tuz obok krowy, która na taki huk o mało zwału nie dostanie , nie mówiąc juz o cielęciu pasącym sie nie opodal.
Zresztą sam widok wyłaniających się z mgły ludzi i psów wzbudza strach w zwierzęciu, ba u człowieka się włos jeży i serce podchodzi do gardła w pierwszej chwili , a co mówic o koniu , który bądź co bądź nawet najspokojniejszy się spłoszy . Czasami mam ochote poprostu pójść i "pstryknąć" takiemu z pięści , że nie myśli zupełnie co robi. I kurcze wkurza mnie to , że plączą mi tuż koło ogrodzonego podwórza i szukają tam nie wiadomo czego .
Zdarza sie, że moje kury wyfruną gdzieś poza ogrodzenie i chodzą po pastwiskach w poszukiwaniu robaczków, a skąd moge miec pewność, że nie zostanie ona ustrzelona czy poturbowana przez psy myśliwskie , juz nie raz mi kury ginęły , a winą były obarczone lisy , chociaz od 3 lat nie widziałam ani jednego.

Pojechać w teren o tej porze roku ma poranny spacer ?? - jak komuś życie nie miłe to jak najbardziej , jade sobie pewnego pięknego poranka kilka lat temu , a tu nagle za polnego gaju , tuż za plecami , dosłownie kilka metrów od nas , dwa wybuchy z jakiejś dubeltówki , koń w sekundzie przysiada na zadzie i wystrzeliwuje jak z procy , gna przed siebie jak na złamanie karku , a ja myśle ze juz nie żyje . Myślicie , że któryś z mysliwych się tym przejął , że kon mnie poniósł ponad 3 km, na dodatek polna droga w pewnym momencie wychodzi na szose i to jeszcze w zakręcie, gdzie wyjeżdżając z tej drogi trzeba się zatrzymać i nieżle wykręcić kark by sprawdzic czy nic nie nadjeżdża.

To nie jedyna przygoda z myśliwymi - wiem, że większość ludzi ich broni i uważa, że oni są dobrzy , ich głownym zadaniem jest zupełnie co innego niz strzelanie do zwierzyny - otóż ja jestem nieco innego zdania - uważam , że są nierozgarnięci, zupełnie nie myslący i nie przejmujący się innymi, których spotkają na swojej drodze , no i zabieranie 8-o letnich dzieci, które ledwo zza miedzy widać na polowania to już jest szczyt nieprofesjonalizmu, żeby gorzej nie powiedzieć.

a z psem na konny spacer to już naprawde lepiej się nie wybierać , bo mimo iz pies jest do tego przyuczony i bardzo posłuszny to jednak nie biegnie na smyczy i jak natkniesz sie na myśliwca to juz bardzo prawdopodobne, że nie będzie sie miało psa.

Hmmm co jeszcze - może taki przypadek - otóż , moje koty bardzo lubią chodzić w plantacje malin na myszy - tam mogą się nieźle obłowić , no ale pewnego pięknego dnia , pan myśliwy postanowił jednego z nich zastrzelić bo ........ właściwie jaki był tego powód to nie potrafie zrozumieć , ale na szczęście moja matula zauważyła, bo to było nieopodal podwórka i tak mu nagadała, że aż sie czerwony zrobił - chyba ze złości - coś tam odpysknął i poszedł - no jednym słowem kultury za grosz.[/quote]

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 23:50 ]
Tak sobie myślałam dziś troche nad tym całym łowieckim światkiem i właściwie nie wiem czy to ja jestem taka trochę nierozgarnięta czy jak to jest . Bo jest tak

1. nam koniarzom bardzo często zdarza sie, że nie możemy wjeżdżać do lasów , znam ten problem nie tyle moze na własnej skórze co, wiem że naprawdę wielu ma z tym poważny kłopot - wyobrażacie sobie, żeby chociaż raz na jakis czas nie pojechać konno do lasu . Zdziwiony No ale w wielu przypadkach jest to niemozliwe, a jednym z powodów zakazu takowej wycieczki jest to iż jeździec na koniu płoszy zwierzynę leśną - stresuje ją, zakłóca jakiś tam rytm dnia itd .
No ale jak do lasu włazi zgraja myśliwców, robią nagonki, są z psami - oczywiście psy nie są na smyczy , kagańców też nie mają, używają dziwnych urządzeń powodujących hałas, psy szczekają - czy nie tak jest? , a moze ja nie z tej epoki jestem i brednie pisze W tej sytuacji jestem bezradny
Myślę, że taka nagonka to o mało dzikiego zwierzęcia do zawału nie doprowadzi .
Za to ja jadąc przez las czasem (prywatny las mam na myśli - rolników - między innymi kawałek mojego też sie tam znajduje, ale to mały lasek jak się wjedzie to po 5 minutach jest sie juz po drugiej stronie niestety , ale mniejsza o to bo nie o tym chce mówic) - napotykam w tym małym lasku sarne i co zauważam , że stoimy sobie oko w oko z sarna kilka minut w naprawde niewielkiej odległości kilkunastu metrów, sarna koń i ja - ja chyba jako niezauważalny dla sarny dodatek - podejrzewam, że sarna zupełnie nie bierze mnie za zagrożenie - nie ucieka w popłochu poprostu przygląda sie chwilę i odchodzi po czym ja jadę dalej.

Podsumowujac - tak czy siak jestem niemiłym gościem na swoim koniu w lesie powiatowym ponieważ narażam zwierzynę na stres Drapię się po głowie

2. Dlaczego Psy mysliwskie moga biegać po polach , drogach, bezdrożach bez smyczy, kagańców, gdzie wielu ludzi spaceruje z dziećmi , wielu pracuje w polu, wiele zwierząt domowych jest na pastwiskach itd. A dlaczego mój pies nie może tak chodzic bo stanowi zagrożenie i myśliwy moze go zastrzelić , czym się różni pies myśliwski od mojego psa , który jest bardzo grzeczny, posłuszny i spokojny . Dlaczego ja idąc z psem bez smyczy popełniam przestępstwo - chociaż moja psina nawet muchy nie skrzywdzi , a myśliwy z psem jest zupełnie w porządku - jego pies węszy szuka, szczeka, naraża inną istote na śmierć i nikt nie widzi problemu .

3. Kto dał myśliwcom prawo wchodzenia na czyjąś własność , juz nawet nie mówie o włażeniu na uprawy nie ogrodzone ( no ale jak przejdzie taka zgraja po świeżo co wzeszłej oziminie to robi szkode jak nic) , tylko na pastwiska gdzie znajdują sie zwierzęta hodowlane. Kręcenie sie koło podwórek, gdzie swoje ścieżki mają koty, ptactwo domowe , celowanie do nich , przecież do jasnej ciasnej nie uwiąze kota na sznurku przy stodole. Każdy madry uczciwy człowiek nie wchodzi do domu, do stajni, czy na podwórko bez zaproszenia , dlaczego? bo tego wymaga kultura osobista - by szanować cudzą własność , prywatność . Czy ktoś z Was wejdzie bez skrupułów na teren ogrodzony chociażby zwykłym sznurkiem - bo ja nie - uważam, ze skoro jest ogrodzony to znaczy, że nie wolno tam wchodzic, dopóki właściciel nie pozwoli, dla mnie ogrodzenie stanowi pewną granicę , której nie mam prawa przekroczyć.
Oczywiście dla mysliwych nie jest to żadna przeszkoda , phii co tam że ogrodzenie żerdziowe , ale przecież pośrodku fajne krzaczki rosna - tam na pewno kryje się jakieś smaczne zwierzątko.

4. Ktoś wyżej napisał redukowanie liczby zwierząt z braku naturalnych wrogów - wiec ja zapytam , których zwierząt? Zajace, bażanty i inne ptactwo dzikie mają naturalnego wroga - lisa i ptaki drapieżne, miejscami wilki czy rysie , a to ich odstrzeliwuje sie najwiecej . Ponieważ pasztet z zająca , czy grillowana kuropatwa no to przecież samo zdrowie i do tego jakie pyszne ( nie wiem nie jadam - nie mam aż takich wymagań) i wcale nikt nie odstrzeliwuje tej zwierzyny po to by zredukować jej liczbe , bo są od tego wspomniane wyżej lisy , i drapieżne ptaki latające. No tylko teraz jest taka sprawa , że trzeba odstrzelić lisy , bo nie mają wroga naturalnego i za bardzo przetrzebiają "zbyt dużą" liczbę zajęcy i bażantów. To jest takie masło maślane w tym momencie .

5. Czego właściwie myśliwi szukają podczas mgły ???

Nie wiem

Napisałam w pierwszym poscie, którego mi nie wysłało , że jadąc kiedys do dziadków dojeżdżałam juz do zabudowań gospodarskich - jechałam polna drogą (własność dziadków - nie gościniec tylko prywatna droga) rowerem obok malin, było z górki więc jakieś tam tempo zachowane . był świt , straszna mgła czubka nosa nie było widać . Jade sobie coś nuce i nagle tuż przedemna z malin wyłania sie postać w którą z całą prędkościa wpadam na moim bicyklu , po czym daje takiego kozła przez kierownice ze ląduje kilka metrów dalej . Jakos się zbieram wstaje i co widze - kretyna w zielonym kapeluszu z pistoletem na plecach jawiącym sie jako wielki myśliwy . Do tego obrazka brakowało mu misia Yogi , który by za niego myślał, bo ten to chyba nic na tych półkach nie miał pod tą czapką. naprawde .

Wzięłam swój rower i poszłam . Komentarz był tu chyba zbędny - zreszta na usta cisnęły mi sie tylko same "piękne" słowa.

Właściwie to całe łowiectwo, mysliwi, ich kodeks czy co tam mają , to dla mnie takie jeden wielki paradoks .

Czyli mniej więcej coś takiego

"Dla reguły mówiącej, że nie ma reguł bez wyjątków, wyjątek stanowi jedynie reguła mówiąca, że nie ma reguł bez wyjątków, ponieważ od tej reguły nie ma wyjątków"

Nie rozumiem ani jednego(łowiectwa) ani drugiego(paradoksu Bremera).
Człowiek udowadnia swą wyższość nad naturą deptaniem jej praw.
Post » Wysłany: Wto Lis 18, 2008 22:05 Zobacz profil autora PW
urwis1961 » Sro Lis 19, 2008 0:37   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

urwis1961


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 06 Lis 2008
Posty: 122
Skąd: Końskodola Maz.

Status: Offline

Alex96- Wiesz - najchętniej pisał bym "pAN mYŚLIWY" ale to już trochę w złym stylu (i głupio wygląda) ograniczam się więc do dużych liter jako ironii. Co do policji "...do skutku..." - z tym skutkiem jest pewien drobny problem (będzie później dalej w temacie).
fanelia- również nie jestem fanem awantur i na swoje odludzie wyniosłem się głównie dlatego, żeby żyć sobie z daleka od "wyścigu szczurów" jednak nie można pozwalać sobie na podejście, którego wykładnikiem będzie zwrot "...odgrywać na Twoim dziecku albo koniach..." - mając doczynienia z określonym typem ludzi - jeżeli pozwolisz sobie na tego typu myślenie i związane z tym zahamowania - błyskawicznie doprowadzisz do sytuacji, w której za przeproszeniem "narobią na głowę" i jeszcze Cię opieprzą, że nie podajesz papieru!
Nona- "..."lepsze" i "gorsze" zwierzęta..." razumiem co Alex96 miał/a na myśli - ale moim zdaniem w przypadku mysliwych to jakie kolwiek rozróżnianie w ogóle nie wchodzi w grę - mnie się wydzje, że w ich przypadku to jest jakaś "genetyczna skaza psychiczna" - nikt mi nie wmówi, że normalny cywilizowany człowiek w XXI wieku może czerpać przyjemność z zabijania
A przecież nie oszukujmy się - oni nie wykonują "społecznie koniecznych czynności" ze wstrętem obrzydzenia (jak np, Szambiarz). Uśmiechnięty
Alex96- jeszcze -
Cytat
chodziło mi o to, że obecność właściela psa nie miała żadnego wpływu

Ależ miała - i to decydujący "kmiot się sadził" więc dostał nauczkę (i przestrogę dla innych) Pokręcony i zły
AgaW- miło mi powitać Cię z okazji pierwszego zalogowania (może by tak jakiś ładny koniś na awatar?) Uśmiechnięty śmiechy śmiechami ale temat nie śmieszny - z "uprzejmym wypraszaniem"
Cytat
na moim dokładnie ogrodzonym pastuchem pastwisku
mogą wystąpić pewne problemy.
Prowadząca "moją sprawę" pani prokurator w którejś kolejnej "decyzji o umorzeniu postępowania" informuje mnie (w uzasadnieniu), że z orzecznictwa Sądu Najwyższego (w podobnych sprawach) wynika, iż ogrodzenie "pastuchem" sadu czy pastwiska nie jest wiążącym zakazem wstępu dla myśliwych (piszę z pamięci więc dobór słów maże być niewłaściwy aczkolwiek kontekst właśnie ten).
[quote]wg polskiego prawa tez nie moga zastrzelić[/B] - będę wdzięczny jak dowiesz się od znajomego i podasz mi dokładnie Art.& itp.
Zainteresowanym szczegółami "stosowania prawa" w RP chętnie udostępnię pełny tekst w/w uzasadnienia wraz z treścią mojego odwołania informującą m.inn. panią prokurator o fakcie, iż nasze prawo (na szczęście) nie opiera się na "precedensach" - oczywiście na PW.
Chesnut_Stalion- widzisz Polska to taki dziwny kraj Uśmiechnięty niby coś jest Twoje ale...
Ustawa "Prawo Łowieckie" zezwala na gruntach wchodzących w skład obwodów łowieckich ....ble ble ble - a Twój grunt zazwyczaj przypadkiem/najczęściej w skład jakiegoś obwodu wchodzi.
i zaczyna się dyskusja, że jak ogrodzony to automatycznie wyłączony z obwodu, że pastuch to nie ogrodzenie (sarna też tego czasem nie rozumie i zrywa drut ale jest dzika - bo krowa czy koń juz rozumie i respektuje - a gdzie tu się plasuje myśliwy?)Uśmiechnięty
Myśliwy zaczyna używać terminu "ogrodzenie trwale związane z gruntem" - tyle, że ja ten termin spotkałem w prawie budowlanym a nie łowieckim Idea
Pati101-
Cytat
na policję, straż do skutku przecież tak nie może być no kurcze co ci ludzie sobie myślą
Tu widzisz niechcący dotykasz sedna problemu Idea
CI LUDZIE - czyli myśliwi to (jak wynika z publikowanych w wielu miejscach również w internecie statystyk) w przeważającej większości byli policjanci, ormowcy, prokuratorzy, u-becy, i "wszelkiej maści " najczęściej emerytowani funkcjonariusze różnych służb (jeszcze o ironio lekarze ale głównie chirurdzy) - (u mnie było ich dziewięciu i prawie jak jeden mąż "rencista; emeryt" tylko w aktach, do których mam wgląd nie napisali po jakim zawodzie) Uśmiechnięty
Emeryt czy rencista niby już nie jest "u żłoba" ale przecież koledzy pozostali na stanowiskach - spróbuj go ruszyć zobaczysz ile nagle problemów zaczyna się przed Tobą piętrzyć.
Jak myślisz - dlaczego facet, który skierował na mnie "dwururkę" i kazał się odsunąć jak blokowałem mu drogę wgłąb mojego terenu dalej chodzi wolny (i dalej ma pozwolenie na broń) Zapytanie
Dlaczego pani prokurator w pierwszym "postępowaniu" jako kontrę dla zeznań moich, mojej żony i syna przyjęła jedynie zeznania światków- myśliwych i naganiaczy (czyli z założenia nie bezstronnych) i to jej wystarczyło, żeby wydać decyzję o umożeniu ("...nie spełnia znamion przestępstwa...")
Ogierzyswiat -
Cytat
Co robisz???? Puszczasz psa luzem poza posesję, bez opieki i dozoru, żeby "sobie polatał"?!
Cytat
Pies polatać sobie może na terenie prywatnym

Też mi się zdarza - tyle, że "teren prywatny" to u mnie 15ha pastwisk, łąk, zagajników i lasu i chyba raczej nie mój pies powinien mieć zgodę na chodzenie po nim tylko obcy ludzie.
A psy pasterskie - używane w wielu krajach do pilnowania czy nawet zaganiania bydła - 300 metrów od budynku to wystrzelać?
A co zrobić z końmi? pomalować na biało i przyczepić błyszczący krzyż między uszami licząc, że jakaś łachudra zrozumie i się opamięta Zapytanie
Prywatnie powiem Ci, że jeżeli kiedyś koło mnie postawią ambonę to wezmę łańcuchówkę, potnę w "kanki" i użyję do kominka (oczywiście nikomu się nie chwaląc) i Tobie radzę zrobić to samo (moim zdaniem to najlepsze zastosowanie dla "ambony")

Rane jaka kobyła mi wyszła - sorki - to dlatego, że wszystkim na raz
Piszcie i radźcie - czekam niecierpliwie !
Na początku był...Koń - potem powstała przestrzeń
a potem przyszedł człowiek i wszystko poprawił!
Post » Wysłany: Sro Lis 19, 2008 0:37 Zobacz profil autora PW
fanelia » Sro Lis 19, 2008 8:34   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

fanelia

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 1754


Status: Offline

Mnie trochę zamurowało, kiedy przeczytalam kolejne posty i jedyne co mi się ciśnie na myśl to wystosować jakiś jeden wspólny list zażaleń i wysłać do czasopism myśliwskich (troche ich jest), może to jakiegoś wójta, burmistrza, zarządcy, nie wiem kogo, do leśniczego... do ilu osób się da i liczyć na to, że ktoś się zastanowi nad tym, co robi... Bo pogadać sobie możemy, a fajnie by było, gdyby do tych ....myśliwych doszło, co nam leży na wątrobie i by coś do nich dotarło Zdziwiony
Post » Wysłany: Sro Lis 19, 2008 8:34 Zobacz profil autora PW
Ogierzyswiat » Sro Lis 19, 2008 10:14   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Ogierzyswiat


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 28 Maj 2007
Pochwał: 1
Posty: 190


Status: Offline

Cytuje fragment artykułu Wojciecha Kowalskiego, myśliwego - ale, o ile to w ogóle możliwe - stosunkowo "normalnego"; jest to wynikający z jego spostrzeżeń podział myśliwych na różne grupy:

" - mięsarze - dbaja, żeby sami mieli co jeść, jak również rodzina, koledzy, sąsiedzi no i dzięki temu można ważne sprawy załatwić;
- sportowcy wyczynowi, którzy swój kunszt strzelecki ćwicza nie na strzelnicy ale w lesie i polu, strzały do pędzonych zajęcy na 60-70 metrow i wiecej, do kaczek i gęsi równiez 50-60 m to nic;
- myśliwi "sowy", którym wydaje sie, że widza w nocy równie dobrze jak w dzień i strzelają do niepewnego celu, a do czego to sie pózniej okaże, czasami jest to baba kradnaca kartofle na polu;
- myśliwi niedzielni, którzy biorą udział tylko w polowaniach zbiorowych, po ktorych zazwyczaj jest ostra biba;
- myśliwi "trendy", którzy muszą mieć ubrania, ostatni krzyk mody, najnowsze wynalazki techniki, typu bron, optyka i inne precjoza;
- myśliwi etyczni z kulturą, którzy mają w sobie coś nieco z charakteru wyżej wymienionych grup, ale dominującym faktem jest to, że łowiectwo to nie jest ani sport, ani sklep mięsny, ani rewia mody, tylko pasja, umiłowanie przyrody i bycie jej czastka."

Mnie od razu na myśl przychodzą "mięsarze", gdy widzę, jak z lasu wywożą przyczepy ubitej zwierzyny, po kilkadziesiąt sztuk, wielkie dziki, jelenie... Przykry widok, a już szczytem bezczelności jest, że wyjeżdżają z tym ładunkiem na główne drogi i nawet plandeką nie przykryją - niech każdy widzi i podziwia Przewraca oczyma A ja czuję żal i niesmak, widząc te sztywno sterczące nogi i zastanawiam się, czy jednego z tych jeleni widziałam parę dni wcześniej, podczas spaceru z psami po lesie - w jednym miejscu często przebiegają ścieżkę, przystaną na chwilę, spojrzą i pomkną dalej, takie piękne, potężne - byki, łanie, przychówek. Na moim terenie żyje od 2 do 3 saren, czasem jakiś koziołek i jak dookoła zaczyna się Trzecia Wojna Światowa, to mam tylko nadzieję, że siedzą cicho w naszych krzakach.

Jeśli chodzi o myśliwych "sowy", to latem tego roku, o zmierzchu, dwie goszczące u mnie dziewczyny poszły na stępa do lasu, tuż przy moim gospodarstwie. Mająca doświadczenie z końmi prowadziła w ręku zupełnie zieloną. Minęły zaparkowany w krzakach samochód i nagle KILKA METRÓW OD NICH huknął strzał. Podejrzewam, że koń wyczuł coś wcześniej, bo obróciła się sekundę wcześniej w kierunku, z którego strzelono i chyba tylko dlatego nie doszło do nieszczęścia. Do czego ci debile strzelali????? Tego nie wiadomo. Zanim dziewczyny opanowały konia (i tak się moja mała bardzo spokojnie zachowała), z krzaków wyszło dwóch zielonych kubraczków, bardzo rozbawionych, że panienki szamocą się z konikiem. No to dziewczyny naskoczyły na nich, czemu strzelili, gdy one przechodziły obok, a oni na to, że przecież były już daleko Zdziwiony Ja ten strzał bardzo wyraźnie słyszałam w gospodarstwie i wiedziałam, że padł od strony, gdzie one się znajdowały, więc od razu pojechałam tam rowerem... ale w tym czasie myśliwi się zmyli.

Podobną sytuację miałam (nawet na tym samym koniu) w zeszłym roku - jechałam wąską ścieżką nad stawami. Z jednej strony las, z drugiej skarpa i woda. Wyjeżdżam zza zakrętu i ze zgrozą widzę ławę myśliwych, chyba ze 20 osób. Poczułam się, jak przed plutonem egzekucyjnym Pokręcony i zły Widzieli mnie tak dobrze, jak ja ich. Nagle padło hasło, coś się zakotłowało (chyba wypłaszali), w górę wyfrunęło ptactwo, a oni... ZACZĘLI STRZELAĆ. Koń momentalnie się spocił, ja sztywna ze strachu, że jakaś kulka zamiast w górę, poleci w nas, bałam się zawrócić, bo koniowi mogły puścić nerwy, jeden nieostrożny krok i poleciałaby ze skarpy, a poza tym gdyby stanęła zadem do kanonady, to podejrzewam, że zatrzymałybyśmy się dopiero w stajni... Ruszyłam więc po prostu wzdłuż lasu, żeby minąć ławę. Strzały nie milkły nawet na chwilę, ptactwo wrzeszczało, spadało na ziemię, myśliwi pokrzykiwali. Koszmar. Koń się trząsł, ja się trzęsłam. Ciekawe, czy w głowie któregoś z myśliwych wykiełkowała chociaż myśl, że spłoszony koń mógł zabić i siebie i mnie, albo że trafią przypadkiem w nas, nie w ptaka.
Post » Wysłany: Sro Lis 19, 2008 10:14 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Dewonka » Sro Lis 19, 2008 11:37   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dewonka

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 21 Maj 2006
Posty: 1223


Status: Offline

Mysliwi tak jak i było wczesniej pisane pewnie przez niejedną osóbkę to człowiek i Człowiek. Jeden pasjonat drugi świr.

Kiedys, jak mialam lat 5, szlam z babcią lasem, za nami biegła Diana, babci owczarek niemiecki. Nagle huk, Diana pada, dostała kulkę w kark. Zdazyla tylko jęknąć cichutko i padła. Wspanialy pies, naprawde.
,,Mysliwy" ktory ją zastrzelil byl pijany, myslal ze to sarna.
Nie poniósł żadnej konsekwencji.


Pozniej pracowalam i jednego Myśliwego. Facet pasjonat, dobry czlowiek, ale kocha myslistwo (niestety). Wytlumaczyl mi jakie to wszystko jest skomplikowane. Zabicie psa jest mozliwe wtedy gdy zagraza on ludziom bądź gatunkowi na wymarciu. Inaczej zostają mu odebrane prawa.

Nad każdym Mysliwym góruje jakis urząd nie pamietam jaki. Kazdy z nich musi dostac pozwolenie na zabicie jakiegos zwierzecia.
Np dostaje pozwolenie na zabicie jelenia, samca (nie tak jak wy wszyscy myslicie, zabije jelenia, samca czy samice, wszystko jedno jakiego), NIE, tak nie jest, dostaje pozwolenie na zabicie samca, podają mu dokładne wymiary jakie ma mieć ten samiec, jakie ma mieć poroże ile lat, jaki obwód wysokosc itp. Co więcej, potem ze wszystkiego musi się wyspowiadac i pokazać zabite zwierze, jesli nie bedzie zgadzalo się z tym na co dostal pozwolenie, w zaleznosci jak wielka szkode uczynil dostaje kare grzywny, bądź odbierają mu prawa bycia mysliwym (bądź zawieszają go) co równa się z tym że przez okreslony czas nie bedzie mogl tego robic.
Mysliwi oprocz zabijania robia tez duzo dobrego dla lasu, dbaja o dzika zwierzyne w zimie, dokarmiaja, pomagaja w badaniu wscieklizny itp.
Czlowiek ktory strzela do zwierzecia ,,od tak" bez pozwolenia (a mozecie takiego z miejsca wylegitymowac) to nie mysliwy a kłusownik.
Post » Wysłany: Sro Lis 19, 2008 11:37 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Sondy i Ankiety » myśliwi na naszych pastwiskach
Pokrewne tematy Odpowiedzi Autor Wyświetleń Ostatni Post
Brak nowych postów Kto z was jezdzi tu w stylu western? 145 Quoter_horse 144812 Nie Cze 24, 2018 18:10
markow2018 Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Jeżdziec w okularach. 103 Gajax 95576 Wto Paź 23, 2012 23:57
krzysztoftzr Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Co się dzieje u Was w okolicy? 3 xPatryk 10695 Pią Sie 03, 2012 17:46
Gavanza Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Proszę was o pomoc ;) 4 Gniaada 11973 Czw Sie 06, 2009 11:07
Gniaada Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Naczelny na wakacjach 31 xPatryk 53281 Pon Sie 04, 2008 21:06
xPatryk Zobacz ostatni post

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum