| Trinity |
Grrr... Czyli nerwy w stajni :)
» Nie Lut 20, 2005 17:45   |

Masztalerz
Dołączył: 08 Sty 2005
Posty: 690
Skąd: Wrocław
Status: Offline
|
Tak sobie pomyślałam, że opiszę pewną sytuację, która wczoraj zdrzaźniła mnie cholernie.
otóż...
Jeżdżę sobie na hali. Byłam sama. Włączyłam sobie radio na full, miałam kupę miejsca, mogłam robić co tylko mi się podoba. oczywiście sielanka nie może trwać wiecznie. Po ok. poł godz. mojej jazdy przyszła trójka osób. Małżeństwo ze swoimi końmi powozić swoje tyłki na konikach i dziewczyna - posiedzieć i napić się piwa. Na wstępie owa panienka zapaliła 3 rzędy świateł-czyli wszystkie lampy, które są na hali. Dodamże hala ma długość 90m więc nie muszę pisać ile prądu ciągnie takie oświetlenie. a po za tym wystarczy jak są włączone 2 rzędy po bokach, zresztą było koło godz 15, więc na zewnątrz było jeszcze jasno. Państwo siedziało już na swoich koniach więc podjechałam do ich znajomej i mówie, że nie potrzebnie palą się wszystkie rzędy świateł i można środkowy zgasić. reakcja - "no można" i nie ruszyła się z miejsca. A ja na to "aha, to świetnie" i odjechałam.
Po jakiejś chwili przyszła moja koleżanka, która akurat zajedża młodą kobyłkę. Kobyła panicznie boi się głośno grającego radia, więc koleżanka podeszła żeby je zciszyć. Kiedy już zrobiło się cicho owa panieneczka powiedziała z wyrzutem "bez przesady, może nie aż tak cicho?!" a koleżanka na to "a ja wolę jak jest cicho bo mi to przeszkadza i koń się boi". Dziewczyna ma gdzieś to, ze jest taka a taka sytuacja. Ona chce słuchać głośno i już.
Po ok 10 min (w międzyczasie państwo po 5min stępa kłusowali już) na jazdę ze swoimi końmi przyszły 2 dziewczynki. niestety nie miały jak zamknąć wrót za sobą toteż jedna z nich poprosiła ową dziewczynę o zamknięcie. W odpowiedzi usłyszała "nie chce mi się". A ja już nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem "nie chce mi się! buahahahaha, śmiechu warte!!!".
Potem panienka siedziała przez cały czas na fochu. Nienawidzę takich ludzi!!!! Wielka mimoza. Czy u was w stajniach też zdarzają się takie bufony?
A wracając do tych państwa...ech...Pożal się Boże. Zwykle jeżdżą tylko w teren. A tam zapieprzają cwalem (niezależnie od podłoża) . Coś takiego jak stęp czy kłus w ogóle nie istnieje. a gdybyście zobaczyli jak oni siedzą w siodle. Sorry, ja wiem, że nie jestem idealna, że nie wszystko potrafię, ale któś kto afiszuje się jako świetny jeździec chyba nie powinien siedzieć w siodle w pozycji niemal embrionalnej? Tu mówię o Panu. Pani zaś, kojarzt mi się z początkującym adeptem na lonży. No może tylko ręce są trochę bliżej. A to, że jeszcze nie spadła jest zasługą jej siodła, które ma tak duże klocki, że chyba nie da rady z niego spaść.No może prawie
Ech... szkoda gadać...
ludzie koniom zgotowali taki los...
|
» Wysłany: Nie Lut 20, 2005 17:45
|