Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
  • Ponad 750 wartościowych artykułów
  • Ponad 500 tysięcy zdjęć
  • Ciekawe dyskusje
  • Ludzie pełni pasji
  • Fotorelacje z zawodów
  • Rozbudowana baza rodowodowa
  • Giełda koni i ogłoszenia

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi

Masz już swój profil?


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Kalendarz jeździecki

Maj 2012

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Koń na którym jeżdżę






Głosy: 859 Opinie: 3




» Forum koniarzy » Porady » Co zrobić - żeby koń STAŁ?


Napisz nowy temat
tomekpawwaw » Sro Gru 10, 2008 0:31   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

tomekpawwaw


Koniuszy
Dołączył: 13 Mar 2008
Posty: 492
Skąd: Czaplice , woj dlnśl

Status: Offline

Ogierzyswiat napisał(a):


Koń nie musi przy odsadzeniu zerwać kantara, aby się uwolnić. Jeśli koń JUŻ zrywa kantary, to wyraźna wskazówka, że trzeba przepracować problem. Naczelnym hasłem powinno być "koń to zwierzę uciekające". Koń boi się uwięzienia, osaczenia, ma klaustrofobię. Lepiej oswoić jego lęk raz za razem wiążąc tak, by mógł się zerwać (wspomniany przez mnie wcześniej słaby sznurek), aż w końcu da sobie spokój z tą zabawą, niż wiązać na sztywno i pogłębiać panikę. Nauka każdej nowej rzeczy tylko wtedy ma sens, gdy efekt jes długotrwały, a nie tylko jednorazowy.


Jeżeli kantar jest dobrze dopasowany , to nie bardzo sobie wyobrażam , jak miałby się koń uwolnić nie zrywając go , lub uwiązu . Koń nie ma klaustrofobii , gdyby miał , zawsze byłoby go trudno wprowadzić do stajni , czy do przyczepy, natomiast rzeczywiście młody koń może obawiać się początkowo ciasnego pomieszczenia i ograniczenia możliwości ruchu , w tym również uwiązania , lecz przy prawidłowym postępowaniu szybko się tego lęku pozbywa . W opisywanym przypadku nie ma obawy unieruchomienia , czy zamknięcia , bo koń daje się bez problemu unieruchomić , gdy trzyma go człowiek . tu problem leży konkretnie w samym fakcie uwiązania - mamy tu do czynienia z narowem , czyli zachowaniem wyuczonym , które przeszło w odruch . Co prawda u podstaw powstania takiego narowu leży obawa , lecz nie ona jest w tej chwili problemem . Aby zwalczyć narów / wytłumić odruch warunkowy /, musimy przerwać łuk odruchowy , tzn usunąć / zmniejszyć / bodziec wywołujący odruch i zlikwidować "nagrodę", czyli w tym momencie możliwość uwolnienia się . bodźcem wywołującym odsadzanie się jest właśnie nacisk do przodu na potylicę , zwłaszcza jeżeli jest " sztywny " , stąd złagodzenie go poprzez elastyczny uwiąz i uwiązanie na dwie strony powinno pomóc . Z drugiej strony mocny kantar , pas lub lina fizycznie uniemożliwia uwolnienie się , w więc niepożądane zachowanie nie ulega wzmocnieniu , bo nie jest " nagradzane " . Wielokrotnie stosowałem taki sposób / wiązanie na 2 strony/ przy kuciu i korekcji kopyt . Robiłem w ten sposób również konie uchodzące za nie dające się wiązać i nie wywoływało to u nich wcale obawy , również później . Przeciwnie , konie te , przynajmniej przez pewien czas łatwiej dawały się uwiązywać . Moim zdaniem w całej tej sytuacji bardzo ważne jest zachowanie człowieka - powinno być ono "obojętne" , szczególnie w momencie gwałtownego oporu konia , Większość zaś właścicieli postępuje dokładnie odwrotnie - albo rzuca się , aby konia odwiązać , albo usiłuje go skarcić . W obydwu wypadkach koń zauważa dziwne zachowanie człowieka , co powiększa jego niepokój / człowiek się dziwnie zachowuje , więc na pewno jest niebezpiecznie / . Nie trzeba też próbować uspokajać konia w momencie prób uwolnienia się , lecz poczekać , aż znieruchomieje , chociaż na krótką chwilę i wtedy powoli do niego podejść , nagrodzić i odpiąć . /wiele odsadzających się koni ponawia próby zerwania się w momencie podejścia człowieka , lub chwycenia za uwiąz ,ponieważ wiedzą one z doświadczenia , że o ile będą się odpowiednio mocno rzucać , to człowiek je uwolni /. Oczywiście nie można odpiąć konia , który się odsadza , trzeba więc znów poczekać , aż się uspokoi . Niezależnie od konieczności nauczenia konia stania nieruchomo bez uwiązu , kiedyś przyjdzie moment , gdy konia uwiążemy i jeżeli wtedy uda mu się uwolnić , to cała nasza praca pójść może na marne .
P.S. Handlarze , jako ludzie mający styczność z końmi na co dzień , mają w tym względzie duże doświadczenie i potrafią się z końmi obchodzić , również w "podbramkowych " sytuacjach
Post » Wysłany: Sro Gru 10, 2008 0:31 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora
urwis1961 » Sro Gru 10, 2008 2:15   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

urwis1961


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 06 Lis 2008
Posty: 122
Skąd: Końskodola Maz.

Status: Offline

tomekpawwaw- Napisałeś to takim "prawniczym" językiem - musiałem przeczytać trzy razy żeby mieć pewność, że na pewno wszystko załapałem Uśmiechnięty
(ma to jednak dobrą stromę - nie pominie się żadnego szczegółu)
Twoja technika jest moim zdaniem również logicznie umotywowana choć skrajnie odmienne niż ta którą sugeruje Ogierzyświat.
A dla mnie dylemat - kto ma rację? co leprze dla konia?

I tu napotykam na Twoje stwierdzenie, że
Cytat
Handlarze , jako ludzie mający styczność z końmi na co dzień , mają w tym względzie duże doświadczenie i potrafią się z końmi obchodzić , również w "podbramkowych " sytuacjach


W moim odczuciu handlarz to najgorsza możliwa zaraza jaka może spotkać konia - uważam, że ci ludzie nie tyle "mają styczność z końmi" co raczej z mięsem bo tylko tyle koń dla nich znaczy.

W tym momencie całość zaczyna mi się ocierać o stwierdzenie, że "cel uświęca środki" a mnóstwo przykładów zarówno aktualnych jak i historycznych (w najróżniejszych dziedzinach) wskazuje wyraźnie, że w takiej sytuacji należy powtórnie rozważyć "CEL".

Celem nadrzędnym (dla mnie) jest dobro konia - to żeby dało się go uwiązać i np. przewieźć w koniecznej sytuacji - jest "środkiem do celu" a to co wspólnie kombinujemy to jedynie technika umożliwiająca zastosowanie tego środka.
>>z definicji nie może ona być taka, żeby czyniła krzywdę (fizyczną, psychiczną egal).

Jak napisałem na wstępie - był już potężny słup+kantar (w połączeniu z "naszelnikiem", do którego lina szła przez pierścień kantara /tego szczegółu wcześniej nie podałem - ze wstydu/).

"Sprzęt" nie puścił (nie mógł puścić) - końska głowa też nie puściła (na szczęście) a ja stałem odwrócony plecami, żeby na to nie patrzeć (wynikowo koń nie widział mojej reakcji) - ale nasuwa się pytanie jak odebrał jej brak - wtedy kiedy dzieje mu się krzywda?

Moim zdaniem był to czysty sadyzm, którego żaden CEL nie usprawiedliwia i nigdy tego nie powtórzę.

Nie zamierzam Cię w żadnym miejscu swoim tekstem obrazić i jeżeli gdzieś ponoszą mnie emocje to pewnie przez wzmiankę o handlarzach.
Możliwe też, że przez "włączoną grzałkę" niektóre z poruszonych przez Ciebie kwestii źle zinterpretowałem.
Spróbuj jak możesz "z polskiego na nasze" a ja obiecuję być grzeczny i nie doszukiwać się brutalności (tam gdzie jej nie ma) Uśmiechnięty
Na początku był...Koń - potem powstała przestrzeń
a potem przyszedł człowiek i wszystko poprawił!
Post » Wysłany: Sro Gru 10, 2008 2:15 Zobacz profil autora PW
Visenna » Sro Gru 10, 2008 11:55   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Redaktor Naczelna
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 9364
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

Metoda Tomka moze i działa ale...ja bym się nie chciiała przekonać kiedys, że mam konia który nie nie wie że "musi się poddać, poszarpie sie i się zmęczy i bedzie dobrze", który nie wie" jak zrozumie że przegrał to odpusci" i nie chciałabym mieć konia który nie wie że "z drugiej strony mocny kantar , pas lub lina fizycznie uniemożliwia uwolnienie się ".

A dlaczego bym nie chciała - bo nie chciałabym patrzeć jak mój kon łamie sobie coś bo kantar nie chciał puscić, albo jak walczy tak długo o uwolnienie, ze konczy walczyć w takim stanie że się do niczego nie nadaje.

Zawsze istnieje to ryzyko, ze to własnie nasz kon jest tym przysłowiowym z ksiażek Robertsa czy z opowieści Parellego, który złamać sie nie dał i że prędzej urwie sobie łeb, niż odpusci.


Z drugiej strony słaby sznurek faktycznie moze w kobyle ugruntować poczucie ze pociagnie i się uwolni i w sumie nie wiadomo czy jej ta "zabawa" się znudzi kiedys. W sumie gdy się tak nauczy a nagle przywiązać ja na mocniej, to też moze sobie coś zrobić, wiec wychodzi na jedno, choć w tej metodzie to raczej będzie łagodniej, bo zwykły uwiąz pusci szybko w razie czego.
No Urwis, nie zazdroszczę Ci tych wyborów....
Pozdrawiam. Visenna, Loki, Goofie i konie
Szanuj moda swego, mozesz mieć gorszego
Post » Wysłany: Sro Gru 10, 2008 11:55 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Faza1 » Sro Gru 10, 2008 12:54   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Faza1

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 09 Paź 2008
Posty: 916
Skąd: Warszawa

Status: Offline

Moja wiedza na temat wychowania koni jest powiedziałabym marniuuutka. Ja jestem raczej ta od rozpieszczania. Ha i moje koniska dobrze o tym wiedzą.
Ale...ja miałam problem z wiązaniem konia. Moja follutka zawsze się zrywała. Nie znosiła tego i już. Poprzedni własciciel specjalnie wmurowal jej stanowisko gdzi kon nie miał możliwosci ruchu i nie mógł się wyrawc (taka prawie klatka. A i tak kobyłka mocno się kalecząc wydobyła sie z tego czegos.
Tak jak Ty miałam (czasem jeszcze miewam) problemy gdy muszę uwiązac konia. W którejs z mądrych ksiązek (porady dziadka masztalerza) przeczytałam własnie o metodzie baaardzo słabego uwiązu. Własnie takiego aby kon wrazie potrzeby zawsze mógł się zerwac. Bo często kon który nie może się uwolnic wpada w jeszcze większą panikę i... sam juz wiesz.
Ja do linki (zamknięcia) dorobiłam takie zapięcie (połaczenie)zrobione ze słomy. Kobyłka zawsze kiedy chciała zrywała sie. Ja czekałam kiedy się uspokoi i wiązałam ponowanie. Pozniej (po ok 3 miesiącach) klaczy się znudziło. Dzis pięknie stoi na uwiązie (choc krótko, tak na jedno czesanko. bo jednak szybko jej się to nudzi) ale do dnia dzisiejszego ma takie zapięcie ,że zawsze może się bez problemu zerwac. Naprawdę polecam ta metodę. Tylko spokoj i dużo cierpliwosci. Nic ,naprawdę nic na siłe.
Post » Wysłany: Sro Gru 10, 2008 12:54 Zobacz profil autora PW
urwis1961 » Sro Gru 10, 2008 12:59   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

urwis1961


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 06 Lis 2008
Posty: 122
Skąd: Końskodola Maz.

Status: Offline

Visenna - podążając za dobrymi radami jestem też TU http://www.hipologia.pl/viewtopic.php?f=1&t=365&p=10447#p10447
Próbu jąc przy okazji namówić Admina na włączenie sie do dyskusji - kto wie może się uda jak znajdzie czas.
Jak mawiali starożytni Rosjanie "co dwie głowy to nie jedna" - musi się w końcu coś "wykancypować".
A z różnych "podejść" wybrać "złoty środek".
Najgorsze, że jedyny "złoty środek" z jakim spotkałem się w życiu to taka reklama wełny mineralnej do ocieplania dachów Uśmiechnięty
Na początku był...Koń - potem powstała przestrzeń
a potem przyszedł człowiek i wszystko poprawił!
Post » Wysłany: Sro Gru 10, 2008 12:59 Zobacz profil autora PW
magdap » Sro Gru 10, 2008 19:08   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

magdap


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 172


Status: Offline

Jeszcze apropos handlarzy-może to jest kwestia tego że jesteśmy z innego końca Polski ale u nas jest sporo takich handlarzy na których nie dam złego słowa powiedzieć. Otóż wcale nie handlują mięsem-handlują końmi często dobrze przygotowanymi, często współpracują ze stajniami np w Niemczech, często oprócz tego że handlują to są również hodowcami i miewają często dobre klasowe konie. A przez to że końmi handlują mają po prostu ogromną rutynę jeśli chodzi np właśnie o transport i załadunek koni. Wiele razy widziałam jak to się odbywa w ich wykonaniu(znam paru takich osobiście i kilku nawet mocno szanuję) i nigdy nie spotkałam się z ich strony z brutalnością-bo brutalność jest po prostu nieskuteczna....Natomiast najbrutalniejszą scenę przy załadunku widziałam na zawodach....
Może to też chodzi o to ze mieszkam w rejonie gdzie w terenie są konie wlkp a więc raczej gorące (no w każdym razie nie grubasy) i takie konie po prostu nie pozwalaja na brutalne postępowanie bo wywołuje to u nich goracą, gwałtowną obronę.
I ja też wolę z takimi właśnie końmi pracować i siłą rzeczy wiele razy miałam do czynienia z odsadzaniem się.
I ja robie tak-upewniam się że koń akceptuje nacisk na potylicę, że łatwo pozwoli obniżyć sobie głowę na każdy nacisk również kantara na potylicę, odczulam uszu itd. Jeśli to wszystko zrobię i koń dalej nie akceptuje wiązania to próbuję na dwie linki-większość koni odpuszcza. Jeśli to nie pomaga to zostaje gumowy uwiąz i ścianka za dupą. Jeśli natomiast sytuacja jest taka że koń pozwala się wiązać ale nie wszędzie np odsadza się poza stajnią to wtedy ja sobie staję za nim.....
Natomiast jak rozumiem u ciebie problemem jest histeria w momencie gdy koń odczuje sztywny opór-stąd zaproponowałam gumowy uwiąz. Ale oczywiście możesz popróbować najpierw metod "bezstresowych". Tylko że ja po prostu nie wierzę w ich skuteczność-to wynika zresztą z wpisu Fazy-koń stoi uwiązany dopóki ma ochotę.....
Post » Wysłany: Sro Gru 10, 2008 19:08 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora
urwis1961 » Sro Gru 10, 2008 19:37   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

urwis1961


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 06 Lis 2008
Posty: 122
Skąd: Końskodola Maz.

Status: Offline

Cytat
jest sporo takich handlarzy na których nie dam złego słowa powiedzieć


To "zwracam honor" - trzeba by pokońbinować i zmienić im nazwę.
Może jakaś "adopcja" z angielskiego albo łaciny bo handlarz Brr - chyba nie tylko mnie się tak kojarzy.
Na początku był...Koń - potem powstała przestrzeń
a potem przyszedł człowiek i wszystko poprawił!
Post » Wysłany: Sro Gru 10, 2008 19:37 Zobacz profil autora PW
tomekpawwaw » Sro Gru 10, 2008 20:50   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

tomekpawwaw


Koniuszy
Dołączył: 13 Mar 2008
Posty: 492
Skąd: Czaplice , woj dlnśl

Status: Offline

Jeżeli zaczniemy przyzwyczajać konia do wiązania od źrebaka , to oczywiście problem z wiązaniem nie pojawi się / pomijam przypadki wyraźnie złego postępowania człowieka / . Jeżeli jednak mamy już dorosłego konia z takim problemem , to zwalczenie go może trwać bardzo długo i wymagać użycia nie koniecznie zupełnie łagodnych środków.Można oczywiście zrezygnować z doprowadzenia sprawy do końca, ale nie jestem pewien ,czy jest to dobre rozwiązanie. Będziemy wówczas musieli się liczyć z tym , że nie przewieziemy konia , nie pojedziemy na rajd , zawody...Może wreszcie stać się tak, że koń będzie wymagał przeprowadzenia jakiegoś zabiegu weterynaryjnego i nie będzie nikogo , kto by go przytrzymał ..... Nie zalecam wcale , aby uwiązać konia na sztywno , bez uprzedniego przyzwyczajenia do stania nieruchomo , przeciwnie wstępna praca musi być wykonana i sposoby te zostały już przez innych opisane - nie będę ich powtarzał . Opisana przeze mnie metoda ma właśnie na celu zmniejszenie do minimum ryzyka gwałtownego oporu / nie ma sztywnego nacisku na wprost , który najbardziej prowokuje konia / i związanych z tym ewentualnych urazów . W przypadku starszego konia jest raczej mało prawdopodobne , aby wystarczyła jedna taka lekcja - zazwyczaj koń będzie jeszcze kilkakrotnie próbował , zanim 'da sobie spokój". Przypomnę , że uwiąz powinien być elastyczny / guma , lub elastyczna linka/. Rzeczywiście, metoda polega na zastosowaniu bezpośredniego przymusu, ale czyż nie stosujemy takiego przymusu przy innych okazjach ? / zabiegi weterynaryjne / Czy nie jest takim przymusem założenie pierwszy raz siodła ? Niezależnie od wcześniejszego odczulenia / nakładanie samego czapraka itp/, nadchodzi kiedyś moment, gdy trzeba zapiąć popręg i puścić konia , a wtedy niektóre konie gwałtownie się bronią , aby pozbyć się siodła , które nagle stało się straszne . Ponad wszelką wątpliwość koń odczuwa wtedy strach i stąd gwałtowna reakcja , która jednak ustępuje co najwyżej po kilku lekcjach .
P.S. Ja na przykład nie chcę mieć konia , który nie wie , że jak jest uwiązany , to nie może się uwolnić i np przewróci się w przyczepie na grzbiet , bo znudziło mu się stać i się odsadził , albo zerwie uwiąz , ucieknie i wpadnie pod samochód , nie chcę mieć konia, który nie wie, że jak mu każę , to musi się zatrzymać - rezultat jak wyżej. Ja uważam , że są sytuacje , które uzasadniają użycie przymusu / nie mówię o działaniach brutalnych /ze względu na nasze i konia bezpieczeństwo .
Post » Wysłany: Sro Gru 10, 2008 20:50 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora
magdap » Sro Gru 10, 2008 21:16   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

magdap


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 172


Status: Offline

Tak jeszcze jeśli chodzi o przymus-my uczymy konie wchodzić do przyczepy w taki sposób ze jeśli koń nie chce wejść(z reguły daję sporo czasu na oswojenie sie i ułatwiam koniowi wejście np posypując rampe słomą i spokojnie konia namawiam) a nie mam czasu by go przekonać lub np koń jest agresywny albo warunki sa niesprzyjające z innych powodów to wprowadzamy konia tak:podchodzę z koniem do przyczepy i stoję, nie próbując go wprowadzić, czekam chwilę, by kon troszkę się wyluzował, po czym zakładamy 2 lonże na przyczepę(o ile jest 2 pomocników) lub o ile jest 1 osoba do pomocy to jedną lonżę tzn przyczepiam lonżę lub inną mocną linę do przyczepy nad burtą, po czym bardzo ostrożnie pzekładamy tą lonże za zadem. Tu jest moment krytyczny bo koń nie przyzwyczajony do dotyku może zacząć kopać. Ale jesteśmy bezpieczni bo stoimy na końcu lonży a koń jest bezpieczny bo jest jeszcze przed przyczepą a linka jest przypięta tylko z jednej strony a z drugiej trzymana przez człowieka-można w każdej chwili puścić. I dlatego lepiej żeby były 2 osoby bo wtedy można dotykać konia jednoczesnie z obu stron i nie ma on mozliwości uciekać w bok. Po czym jak koń to zaakceptował dopiero go dalej wprowadzam. Osoby trzymające lonze początkowo nie ciągną konia tylko uniemożliwiają mu cofnięcie się. Jeżeli koń dalej nie chce wejść można go delikatnie podciągać niezbyt szybko i takim biernym, miękkim ruchem-by nie sprowokować gwałtownej reakcji. Wiekszosć koni jestesmy w stanie załadować w ten sposób w 5 minut-nawet jesli koń jest półdziki i pierwszy raz na oczy widzi przyczepę. I z reguły jak tego konia ładujemy 2 raz to wchodzi on sam, bez oporu.
A jest to metoda oparta na przymusie fizycznym. Tylko bardzo ważne jest by to wszystko odbyło się jak najspokojniej, wszyscy ludzie muszą zachowywać bardzo spokojnie-tak jakby te lonże same konia wciągały....I konie takiego doświadczenia ewidentnie nie kojarzą z czymś złym skoro następny raz wchodzą bez problemu. No a jak moja kobyła nie chciała ostatnio wejśc to wystarczyło że poszłam po lonżę, nawet nie musiałam jej zapiąć-wystarczyło ze ją zobaczyła....
A jest to sposób wzięty od tych właśnie handlarzy o których pisałam...
Oni jeszcze okręcają tą linkę na której się konia wprowadza w środku w przyczepie ale tego nie polecam w przypadku konia który się kiedykolwiek odsadzał....
Jeszcze widziałam jak wprowadzali źrebaki-jeden za łeb na lince a dwóch łapało się za ręce za zadem i "wnosili" delikwenta za dupę....No ale chłopy takie były solidniejsze....
Post » Wysłany: Sro Gru 10, 2008 21:16 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora
tomekpawwaw » Czw Gru 11, 2008 0:52   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

tomekpawwaw


Koniuszy
Dołączył: 13 Mar 2008
Posty: 492
Skąd: Czaplice , woj dlnśl

Status: Offline

Jeszcze jedno przyszło mi do głowy - ktoś podał tu metodę stosowaną przez Monty Robertsa - mocny kantar , którego koń nie zerwie , elastyczny uwiąz i ściana za dupą /bardzo dobry pomysł/- czysty fizyczny przymus - koń nie może się ani urwać , ani cofnąć . Jakoś nikt na niego nie wsiadł , twierdząc , że zaleca brutalne metody. To jak to jest? Tomek jest brutalny , a Monty już nie ??
Post » Wysłany: Czw Gru 11, 2008 0:52 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora
Visenna » Czw Gru 11, 2008 1:14   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Redaktor Naczelna
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 9364
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

Cytat
Jakoś nikt na niego nie wsiadł , twierdząc , że zaleca brutalne metody. To jak to jest? Tomek jest brutalny , a Monty już nie ??

Rozumiem że stawiasz swoją wiedzę o końskich zachowaniach na równi z jego? Bo z całym szacunkiem: jemu pozwoliłabym zrobic ze swoim koniem to, czego nie pozwoliłabym Tobie - niech będzie że dzięki jego rozreklamowaniu, czy też wrzawie medialnej wokół niego, no nie ważne z jakiego powodu. Faktem jest, że on wydaje się wiedzieć jednak sporo więcej i myślę że na pewno był by w stanie zauwazyć, kiedy jakakolwiek metoda przestaje działać, a zaczyna być niebezpieczna...nie twierdzę że Ty nie byłbyś, ale wybacz, on jest jakos większym specem dla mnie.

I w ogole nie rozumiem tej wypowiedzi. Ciężko "wsiadać" ( o ile gdzies ktoś tu w ogóle "wsiadał"...) na kogoś, kto się w wątku nie wypowiada. Ja tę jego metodę zakwalifikowałam pod tę samą co Twoja na przykład. Pominęłam ją więc milczeniem, jako że w wątku jednym z rozmówców jesteś Ty, a nie on, zatem odpowiadamy Tobie..m.in... To że ktoś o czymś nie pisze to nie znaczy że ma na to taki pogląd, jak sądzisz - w tym wypadku że to uznaje...
Pozdrawiam. Visenna, Loki, Goofie i konie
Szanuj moda swego, mozesz mieć gorszego
Post » Wysłany: Czw Gru 11, 2008 1:14 Zobacz profil autora PW Wyślij email
tomekpawwaw » Pią Gru 12, 2008 1:28   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

tomekpawwaw


Koniuszy
Dołączył: 13 Mar 2008
Posty: 492
Skąd: Czaplice , woj dlnśl

Status: Offline

Gdzie mi tam do Montyego - on pewnie ujeździł sam więcej koni niż my wszyscy widzieliśmy . Poleciłem sposób bardzo zbliżony do tego podanego przez Montyego - u niego elastyczny uwiąz , ja bym uwiązał na 2 strony / można dodatkowo na gumie / - uważam to w ogóle za najbezpieczniejszy sposób wiązania konia . Jest to niewątpliwie przymus , lecz staramy się zawsze , by był on dla konia możliwie najmniej przykry i było najmniejsze ryzyko wystąpienia gwałtownego oporu . Vis , a jak to właściwie jest - nie akceptujesz takich metod , a jednak komuś byś pozwoliła na zastosowanie ich wobec własnego konia ?
Nikogo nie zmuszam do postępowania według moich wskazówek , w końcu to wasze konie , a nie moje . Jeżeli podaję jakiś sposób , to dla tego , że sam go stosuję , lub kiedyś zastosowałem z powodzeniem - nie podaję metod gdzieś tam zasłyszanych i niesprawdzonych .
Post » Wysłany: Pią Gru 12, 2008 1:28 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora
Visenna » Pią Gru 12, 2008 17:58   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Redaktor Naczelna
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 9364
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

Cytat
. Vis , a jak to właściwie jest - nie akceptujesz takich metod , a jednak komuś byś pozwoliła na zastosowanie ich wobec własnego konia ?

Tak, dokładnie tak jak móeisz- bo czasami moje metody się nie sprawdzają - np teraz - mam konia przestawionego do nowej stajni. I ten koń, w starej stajni anioł, łagodny, zrównoważony, w nowej stajni stał się diabłem wcielonym. Zaczął podnosić, odmówił zupełnie galopu na lewą rękę, boi się dosłownie wszystkiego. I moje metody na niego nie działają, robi ze mną co zechce. I tu powiem szczerze - jakokolwiek nie akceptuję "bata na wędkę" i "trzech szybkich" do skutku, tak powiem szczerze, że chętnie bym go oddała komuś kto zafundował by mu taką terapię, bo on mi to robi ewidentnie chamsko. A skąd to wiem? Bo wsiadł na niego mój znajomy i bardzo się zdziwił o czym ja mówię, bo koń mu chodził jak zegarek, nawet uchem nie ruszył. A wsiadam następnegoo dnia, 20 minut ok, wyjezdzam kłusem na lewo, koń łeb w dół, zagalopowanie, zmiana kierunku niemal w miejscu na prawo i rura dookoła ujezdzalni - beton w pysku, beton w szyi, nie idzie nawet na wolte wjechac, żeby go zwolnić, a co dopiero zatrzymać. Biorę go na lożę, na owo fatalne lewo - koń ANIOŁ. Więc jaki wniosek? Wyczuł moją słabość, raz mu się udało i próbuje ciągle. I wiem że powinnam mu wlać tak żeby usiadł za takie zachowanie - ale nie mogę, no! I tu pozwoliłabym żeby ktoś zrobił to, czego nie akceptuję, bo byłoby to z korzyscią dla konia (oczywiście to musiałaby być osoba z pewnym poziomem umiejętnosci, na pewno wyżej sporo ode mnie, a nie pierwsza lepsza - na tym cały wic polega!)- bo jeśli on zacznie tak robić swojemu właścicielowi, to cienko go widzę...

Reasumujac - są sytuacje, gdzie widzę, że inaczej się nie da. Nie można być cały czas wiernym swoim ideałom, kiedy koń Ci na głowę włazi. Ale trzeba też umieć rozróżnic kiedy co. A w przypadku klaczy Urwisa, ja uważam że ona wpada w najzwyklejszą panikę i metoda obszarpywania się skończy skręceniem przez nią karku - po prostu sądzę że nie ten koń do tej metody. Normalnie też bym się nie cackała, ja jestem z tych co to jak koń im nie chce obok czegoś przejsc to pomagają mu batem, a nie siadają i tłumaczą, ale też trzeba wiedzieć kiedy można, a kiedy nie. Jeśli mam ewidentnie spanikowanego konia, to jest przerażenie a nie przekora czy chęć postawienia na swoim, to co wskóram wtedy metodą siłową i brutalnością? A z opisu tego co działo się z koniem poprzednim razem jak go uwiązano na stałe wnioskuję, że przy drugiej takiej próbie kobyła będzie walaczyć tak długo, aż sobie coś zrobi, albo padnie na zawał serca. A nawet, jesli po całym dniu szapraniny odpusci, to Urwis już nie będzie miał tego samego konia co przedtem, zaufanie do ludzi szlag trafi. A z tego co on pisze, to więź psychiczna z klaczą jest dla niego bardzo ważna....
Pozdrawiam. Visenna, Loki, Goofie i konie
Szanuj moda swego, mozesz mieć gorszego
Post » Wysłany: Pią Gru 12, 2008 17:58 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Damona1 » Pią Gru 12, 2008 18:20   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Damona1


Koniuszy
Dołączył: 07 Sty 2007
Posty: 455


Status: Offline

hm , przeczytałam twój post i popróbuj tak: delikatnie zakrec linke zawsze na koniowiązie, ze jak pociagnie to sie rozluźni, staraj się chwalić za nie ciągnięcie linki, gdy pociągnie mów NIE, NIE , pokaż jej że tak nie wolno. Albo wiąż na ten łatwo rozwiązliwy węzeł,który w kazdej chwili bardzo szybko sie rozwiązuje;) '...Jesteś czempionką,kiedy biegniesz ziemia drży,niebo się otwiera,a śmiertelnicy umykają.Idź po zwycięstwo a spotkasz mnie w kręgu zwycięzców i przykryje cię kwietną derką...'
Post » Wysłany: Pią Gru 12, 2008 18:20 Zobacz profil autora PW
urwis1961 » Pią Gru 12, 2008 21:08   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego posta

urwis1961


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 06 Lis 2008
Posty: 122
Skąd: Końskodola Maz.

Status: Offline

Visenna -Internet to jednak wspaniały wynalazek!
Przypuszczam, że próba dyskusji na taki temat w np. kawiarni dość szybko mogłaby się przerodzić w pyskówkę.

Poziom wiedzy uczestników + posiadane doświadczenie * emocje = katastrofa.

Czytając Twoją wypowiedź już kilka razy sięgałem do guzika „odpowiedz” z …. ciętym tekstem na - ”palcach”.

„…że chętnie bym go oddała komuś kto zafundował by mu taką terapię…”
„…ktoś zrobił to, czego nie akceptuję, bo byłoby to z korzyścią dla konia…”
„…ja jestem z tych, co to jak koń im nie chce obok czegoś przejść to pomagają mu batem, a nie siadają i tłumaczą…”

No – ale moment – przeczytam do końca i dopiero wtedy !!!

„…Ale trzeba też umieć rozróżnic kiedy co…”
„…ale też trzeba wiedzieć kiedy można, a kiedy nie…”
„…aż sobie coś zrobi, albo padnie na zawał serca…”
„…nie będzie miał tego samego konia co przedtem….więź psychiczna z klaczą jest dla niego bardzo ważna”

I emocje opadają (jednak wie, czuje, rozumie) Uśmiechnięty

Kocham zwierzaki, ale aniołkiem nie jestem – jak trafiła do nas starsza, której zdanie o ludziach było powiedzmy delikatnie ”mocno ugruntowane” jak się połapała, że tu nie leją za cichy chód po ulicy – momentalnie wpadła na pomysł, że ona tu zarządzi!
Umiałem wytrzepać w dup.ko i wcale nie musiała długo na to czekać.
Ale Damula (omawiana qńbyła) to inna bajka i jak słusznie zauważasz trzeba „umieć rozróżnić, kiedy co”.
Hodowcy – od których do mnie trafiła – to wspaniali Ludzie i nie mogła spotkać się u nich z (częstym niestety) układaniem koni „na szybko” (byłem, widziałem a 20 minut obserwacji wzajemnej relacji koni i właścicieli na pastwisku mówi więcej niż nawet kilkugodzinna pogadanka „przy kawie” )
Oczywiście, że nieraz zarobiła ode mnie niezłego klapa albo i popędziłem za nią przez pół pastwiska z jakimś kijem – ale nigdy nie było to „za darmo” i zawsze dziewucha doskonale wiedziała za co – więc wystarczało zwykłe „rozluźnienie się” i krótkie „no dobra – nie bój się już”, żeby natychmiast podeszła z miną zbitego kundla i podstawiła pysia (potem szybki zwrot = podrap mnie nad ogonem – acha to znaczy, że już mnie lubisz).
To nie jest koń żyjący w tabunie innych gdzie ma swoje przyjaźnie i zależności.
Nie „stoi w rekreacji” gdzie co raz ktoś inny na nim jeździ, kto inny sprząta i karmi.

Ma swoje własne miejsce na świeci, swoje własne stado składające się również z „własnych” ludzi (ilekroć MA wybór – zawsze spędza czas przy mnie ignorując drugiego konia).

Wchodzisz wieczorem do stajni, sprzątasz, ścielesz, zmieniasz wodę, dajesz owies – czasami siadasz na murku i pociągając piwko patrzysz jak dziewuchy wcinają.
Kończy się owies jeszcze trochę skubania sianka i dziewuch podchodzi, opiera głowę na kolanach – głaszczesz, głaszczesz – coś tam gadasz – patrzysz oczy zamknięte i qunisko śpi – siedzisz (aż tyłek zdrętwieje) bo żal się poruszyć i przerwać TO.

Tym, którzy nigdy tego nie doświadczyli – z całego serca współczuję – a Oni – no cóż – pewnie współczują mnie, że nie potrafię sobie poradzić z koniem - chociaż to takie proste.


Ps. Ze starszą to jest nie możliwe i nigdy już nie będzie – sama z własnej woli nie podejdzie do człowieka szukając pieszczoty – owszem umie czerpać przyjemność z kontaktu z nami – przysunąć czy nadstawić tą czy inną część przy pielęgnacji – ustawić uszy „w chorągiewkę” na poklepanie czy ”miłe tony” nawet odegnać młodszą (czyt. teraz mną się pozajmujcie).
Tyle osiągnąłem przez trzy lata – ale to koniec możliwości.
Ten koń odebrał swoją „lekcję życia” i już wie, że człowiek jest/może być ok. ale najlepiej z daleka.

Gdybym miał się zdecydować na taką „lekcję” dla młodszej – musiałbym usunąć z domu wszystkie lustra …
Na początku był...Koń - potem powstała przestrzeń
a potem przyszedł człowiek i wszystko poprawił!
Post » Wysłany: Pią Gru 12, 2008 21:08 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Porady » Co zrobić - żeby koń STAŁ?
Pokrewne tematy Odpowiedzi Autor Wyświetleń Ostatni Post
Brak nowych postów Co zrobić jak mój koń jest nerwowy??? 59 angelhorse 21107 Wczoraj o godz. 12:46
leosky Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Jak rozluźnić przy pracy na lonży? 36 Chestnut_Stalion 18073 Sob Sty 07, 2012 13:37
martyna13 Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Wiadomości o Centaurusie 1443 Marzenieokucyku 70140 Nie Lis 06, 2011 13:59
barejqa Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Kurs kowalstwa - co? gdzie? jak? 46 Zuzupower 22331 Czw Lut 10, 2011 21:09
Chestnut_Stalion Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Naczelny na wakacjach 31 xPatryk 14814 Pon Sie 04, 2008 22:06
xPatryk Zobacz ostatni post

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum