
Koniuszy
Dołączył: 13 Mar 2008
Posty: 492
Skąd: Czaplice , woj dlnśl
Status: Offline
|
Ogierzyswiat napisał(a):
Koń nie musi przy odsadzeniu zerwać kantara, aby się uwolnić. Jeśli koń JUŻ zrywa kantary, to wyraźna wskazówka, że trzeba przepracować problem. Naczelnym hasłem powinno być "koń to zwierzę uciekające". Koń boi się uwięzienia, osaczenia, ma klaustrofobię. Lepiej oswoić jego lęk raz za razem wiążąc tak, by mógł się zerwać (wspomniany przez mnie wcześniej słaby sznurek), aż w końcu da sobie spokój z tą zabawą, niż wiązać na sztywno i pogłębiać panikę. Nauka każdej nowej rzeczy tylko wtedy ma sens, gdy efekt jes długotrwały, a nie tylko jednorazowy.
Jeżeli kantar jest dobrze dopasowany , to nie bardzo sobie wyobrażam , jak miałby się koń uwolnić nie zrywając go , lub uwiązu . Koń nie ma klaustrofobii , gdyby miał , zawsze byłoby go trudno wprowadzić do stajni , czy do przyczepy, natomiast rzeczywiście młody koń może obawiać się początkowo ciasnego pomieszczenia i ograniczenia możliwości ruchu , w tym również uwiązania , lecz przy prawidłowym postępowaniu szybko się tego lęku pozbywa . W opisywanym przypadku nie ma obawy unieruchomienia , czy zamknięcia , bo koń daje się bez problemu unieruchomić , gdy trzyma go człowiek . tu problem leży konkretnie w samym fakcie uwiązania - mamy tu do czynienia z narowem , czyli zachowaniem wyuczonym , które przeszło w odruch . Co prawda u podstaw powstania takiego narowu leży obawa , lecz nie ona jest w tej chwili problemem . Aby zwalczyć narów / wytłumić odruch warunkowy /, musimy przerwać łuk odruchowy , tzn usunąć / zmniejszyć / bodziec wywołujący odruch i zlikwidować "nagrodę", czyli w tym momencie możliwość uwolnienia się . bodźcem wywołującym odsadzanie się jest właśnie nacisk do przodu na potylicę , zwłaszcza jeżeli jest " sztywny " , stąd złagodzenie go poprzez elastyczny uwiąz i uwiązanie na dwie strony powinno pomóc . Z drugiej strony mocny kantar , pas lub lina fizycznie uniemożliwia uwolnienie się , w więc niepożądane zachowanie nie ulega wzmocnieniu , bo nie jest " nagradzane " . Wielokrotnie stosowałem taki sposób / wiązanie na 2 strony/ przy kuciu i korekcji kopyt . Robiłem w ten sposób również konie uchodzące za nie dające się wiązać i nie wywoływało to u nich wcale obawy , również później . Przeciwnie , konie te , przynajmniej przez pewien czas łatwiej dawały się uwiązywać . Moim zdaniem w całej tej sytuacji bardzo ważne jest zachowanie człowieka - powinno być ono "obojętne" , szczególnie w momencie gwałtownego oporu konia , Większość zaś właścicieli postępuje dokładnie odwrotnie - albo rzuca się , aby konia odwiązać , albo usiłuje go skarcić . W obydwu wypadkach koń zauważa dziwne zachowanie człowieka , co powiększa jego niepokój / człowiek się dziwnie zachowuje , więc na pewno jest niebezpiecznie / . Nie trzeba też próbować uspokajać konia w momencie prób uwolnienia się , lecz poczekać , aż znieruchomieje , chociaż na krótką chwilę i wtedy powoli do niego podejść , nagrodzić i odpiąć . /wiele odsadzających się koni ponawia próby zerwania się w momencie podejścia człowieka , lub chwycenia za uwiąz ,ponieważ wiedzą one z doświadczenia , że o ile będą się odpowiednio mocno rzucać , to człowiek je uwolni /. Oczywiście nie można odpiąć konia , który się odsadza , trzeba więc znów poczekać , aż się uspokoi . Niezależnie od konieczności nauczenia konia stania nieruchomo bez uwiązu , kiedyś przyjdzie moment , gdy konia uwiążemy i jeżeli wtedy uda mu się uwolnić , to cała nasza praca pójść może na marne .
P.S. Handlarze , jako ludzie mający styczność z końmi na co dzień , mają w tym względzie duże doświadczenie i potrafią się z końmi obchodzić , również w "podbramkowych " sytuacjach
|
» Wysłany: Sro Gru 10, 2008 0:31
|