| eliza_burza |
» Czw Paź 27, 2011 11:51   |


Jeździec
Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 965
Skąd: Kamionki
Status: Offline
|
Namawiałam rodziców na kupno konia jak byłam mniejsza i głupsza, w końcu nie wiedziałam na czym świat stoi. Odpowiedź jaką usłyszałam można podpiąć pod negatywną z wielkim oburzeniem. "Myślisz, że na to nas stać?"
Z biegiem czasu (widząc swój przypadek) zalecam czekanie. Poukładanie sobie własnych spraw, dojrzenie do tej decyzji jak i obowiązku, znalezienie pracy, by odciążyć rodziców, a przede wszystkim - zrobić porządny rachunek sumienia. Czy jak koń przyjdzie to nagle po miesiącu go nie zostawię? Czy będę codziennie przychodzić? Itd.
Mam swoją własną przydomową stajnie, ale bez ojca nie dałabym rady. I tak po cichu, pokrył też część kosztów, nie każdy rachunek mi dawał, chociaż nalegałam, bo mówiłam, że zapłacę za wszystko. Sam początek "wydoił" wiele pieniędzy, byłam w szoku ile można wydać przez miesiąc, a konia jeszcze nie ma...
Teraz jestem uziemiona, zero wakacji, więcej obowiązków, bywam niewyspana, drażliwa, jak konik ma zły dzień to automatycznie ja też... Ale nie żałuje, bo ja to wybrałam, kupiłam, dążyłam do tego. I myślę, że to jest klucz. Kiedy człowiek sam da coś z siebie, a nie patrzy na innych. Więcej to ceni, dba, szanuje itd.
|
» Wysłany: Czw Paź 27, 2011 11:51
|