| Brego |
» Wto Lis 07, 2006 12:12   |

Dołączył: 27 Gru 2005
Posty: 39
Status: Offline
|
Moim skromnym zdaniem wszystko zależy od naszego wyczucia. Moja klacz zdecydowanie nerwowo reagowała na sam widok szczotki. Trochę nie dziwi - wykupiłam ją ze szkółki, gdzie zbytnio nie przejmowano się tym, że konia coś może urażać przy tak prozaicznej czynności jaką jest czyszczenie. Pierwsze "własne" czyszczenia kobyły, szczególnie pod brzuchem, były dla nie istną szkołą przetrwania. Uparłam się na znalezienie metody, przy której zwierzęciu będzie w miarę dobrze, a ja będę się czuła bezpiecznie. Teraz czyszczę ją metodą "na stoicki spokój", czyli pokazaniem, kto tu jest klaczą alfa. Zwierzątko na początku pokazywało "kły", ale kiedy zrozumiało, że nic mu z tego nie przyjdzie, a nawet może dostać "słownego", a czasem też "ręcznego" klapsa, dała za wygraną. Wrażliwy brzuch czyszczę w "pełnym kontakcie". Stojąc przodem do pyska konia jedną ręką mocno go obejmuję przez grzbiet, przytulam się całym ciałem, a drugą ręką szoruję błoto, kupy, zaklejki i wszystko, co na końskim brzuchu można znaleźć... Kobyłka na początku reagowała zdziwieniem, po czym jej mina zaczęła być ROZANIELONA!!! Wszyscy, którzy znają ją jeszcze z czasów szkółkowych, dziwią się, że klacz się tak bardzo zmieniła.
Dlatego też nie dziwi mnie nawet stosowanie metalowego zgrzebła, pod warunkiem, gdy opiekun dobrze zna swojego konia. Może wtedy zastosować każdą z metod, jaka w danej sytuacji przyniesie skutek i nie urazi wrażliwego zwierzątka, jakim jest koń.
|
» Wysłany: Wto Lis 07, 2006 12:12
|