Serwis qnwortal.com wykorzystuje "ciasteczka". Więcej w naszej polityce Cookies.

Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • skupiamy 19 tysięcy Koniarzy
  • ponad 900 wartościowych artykułów
  • ponad 600 tysięcy zdjęć
  • ciekawe dyskusje
  • ludzie pełni pasji
  • fotorelacje z zawodów
  • rozbudowana baza rodowodowa
  • giełda koni i ogłoszenia

Masz już swój profil?

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Zobacz też

Kalendarz jeździecki

Luty 2017

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Gdzie jest paszport Twojego konia?








Głosy: 783 Opinie: 3



Litaratura: Przygody Broszki co tydzień na qńwortalu - część I

Broszka, Dublerka, Słoneczna Dziewczyna

Broszka, świeżo upieczona studentka, jak co roku spędza wakacje w domu dziadków pod Terespolem. Wśród pięknych, nadbużańskich lasów rozkwita jej młodzieńcza miłość do Filipa, początkującego weterynarza. Łączy ich wspólna pasja - konie. Gdy pewnej nocy znika klacz, która miała być wystawiona do konkursu o  czempionat, dziewczyna, nie bacząc na niebezpieczeństwo, angażuje się w śledztwo. Tymczasem Filip zachowuje się, jakby coś ukrywał. Wygląda na to, że Broszkę czeka wiele niespodzianek...

Od dzisiaj, w każdy piątek we współpracy z Ewą Bagłaj, autorką cyklu książek o miłosnych uniesieniach usadowionych w jeździeckiej scenerii, publikować będziemy kolejne rozdziały Broszki. A już wkrótce, zaprosimy Was do udziału w konkursie, w którym wygrać możecie wszystkie trzy książki Pisarki.

ps. na dobry początek, publikujemy dzisiaj nie jeden, a dwa rozdziały :) A więc... Miłej lektury :-)



Od autorki

Wszystkie postaci i wydarzenia opisane w książce są fikcyjne, a ich ewentualna zbieżność z występującymi w rzeczywistości – przypadkowa.

 Dziękuję panu Eugeniuszowi Kuprysiowi, hodowcy koni z Kostomłotów, za zgodę na wykorzystanie jego ośrodka jeździeckiego jako miejsca akcji.

Rozdział pierwszy

– Lolita zniknęła!

Filip był wyraźnie zdenerwowany. Chociaż zadzwonił o nieludzko wczesnej porze, i  to w sobotę, jego telefon postawił mnie natychmiast na nogi.

– Jak to zniknęła?! – wydarłam się do słuchawki. – Żartujesz sobie ze mnie czy co?

– Wujek przed chwilą dzwonił cały roztrzęsiony. Ogiera też chcieli ukraść, ale się nie dał. Mam przyjechać, za jakiś kwadrans będę w Terespolu. Zabierasz się ze mną?

– Jasne. Czekaj tam, gdzie zwykle. Aha, chyba trzeba wezwać policję...

– Już to zrobił. Ale nas też potrzebuje, pospiesz się. Pa.

Cmoknęłam na psa. Młody jasnobrązowy bokser i tak kręcił się przy drzwiach jak korkociąg.

 Burza, która długo w nocy nie pozwoliła mi zasnąć, ulewnym deszczem rozmiękczyła polną drogę, wijącą się prostopadle od ulicy, przy której mieszkam, poprzez pastwisko, aż do młodego sosnowego lasku. Szybko przebiegam między rzędami drzew i wychodzę po drugiej stronie. W pobliżu skrzyżowania z międzynarodową trasą Berlin–Moskwa stoi biały volkswagen golf.

– Cześć, Filip.

– Witaj, Broszka.

Tym razem bez uśmiechów i przekomarzania się. Siadam obok i całuję go na powitanie, ledwie muskając wargami, choć bardzo się za nim stęskniłam. Kiler już wpakował się na tylne siedzenie, przezornie wysłane starym kocem. Zatrzaskuję drzwi i uchylam okno.

– Jedź przez Michalków, będzie szybciej – proponuję.

O wiele bardziej lubię tę drogę biegnącą wałem przeciwpowodziowym wzdłuż Bugu. Jest mniej uczęszczana i tak tu pięknie! Dawno już tędy nie jechałam, więc zachłannie przyglądam się polom. Dojrzewa żyto, przetykane kwiatami maków i  chabrów, dalej ciągną się kanarkowożółte łany rzepaku. Na poboczu kłosy traw kołyszą się na wietrze, rozsiewając nasiona. Dzikie rośliny na zeszłorocznym ściernisku tworzą barwne plamy. Dostrzegam brązowe smugi końskiego szczawiu i  ciepłożółty dziurawiec. Bociany spacerują po skoszonej łące i chowają się za kupkami siana, którego nie zwieziono do stodół. Wyjątkowo deszczowe w tym roku lato nie pozwoliło spóźnialskim go dosuszyć. Nad stawem pasą się krowy. Brzegi zbiornika powoli zarastają szorstką osoką. W płytkiej wodzie tkwi nieruchomo czapla siwa z wyciągniętą szyją. Czyha na ryby i płazy, które zwinnie przebija dziobem. Z tej odległości wygląda jak ubłocony bocian. Kilka ptaków unosi się majestatycznie na tle błękitu nieba porysowanego chmurami. To też czaple. Filip nauczył mnie, jak je rozpoznawać. W locie wyginają szyję w kształt litery S, a  nogi wyciągają wzdłuż ciała. Skrzydłami wykonują powolne ruchy, jakby wiosłowały. Horyzont po lewej stronie zamyka ściana drzew, za którymi kryje się Bug. Ich liście wydają się stąd prawie niebieskie na słońcu, a w zacienionych miejscach niemal czarne. Co ja robię w tej Warszawie przez cały rok? No dobrze, kiedy się uczę, nie tęsknię za domem, bo brak mi na to czasu, ale kiedy tu wracam i mam obok siebie Filipa, wszystko inne przestaje się liczyć.

– Cholera!

Głos Filipa wyrwał mnie z zamyślenia. Zapiszczały hamulce, przed samochodem przebiegło stadko kurczaków. Znów ruszyliśmy, przekraczając dozwoloną prędkość. Obserwowałam dłonie Filipa, gdy palcami postukiwał nerwowo w obręcz kierownicy. Było w tym geście coś tak ekscytującego, że po plecach przechodziły mi rozkoszne ciarki.

– Kochanie, nie denerwuj się tak – poprosiłam. – Koń na pewno się znajdzie.

– Nie wiadomo. A za miesiąc czempionat.

Uniosłam brwi.

– Wujek przygotowywał Lolitę na wystawę w Janowie Podlaskim, przed sierpniową aukcją. Chce przypomnieć o niej koniarzom. Wtedy drożej sprzeda źrebaki.

– Nie sądziłam, że zależy mu na pieniądzach. Przecież trzyma konie dla przyjemności.

– Musi część sprzedać, żeby uratować resztę. Nie ma już z czego dokładać do hodowli.

Nie wiedziałam, co powiedzieć, więc milczałam. Życia Wujka bez koni nie można było sobie nawet wyobrazić. Interesował się hodowlą, ale jeździć też lubił i  zachęcał do tego innych. A że był niezwykle sympatyczny i towarzyski, w jego małym ośrodku nie brakowało gości. Ja i Filip spędziliśmy tam prawie całe zeszłoroczne lato.

Kiler zaczął szaleć na tylnym siedzeniu: niezawodny sygnał, że dojeżdżamy do Kostomłotów. Filip zwolnił, minął cerkiew unicką i skręcił w polną drogę. Auto podskakiwało na kamieniach.

Z daleka zobaczyliśmy policyjny radiowóz i terenowego nissana, którym jeździł Wujek. Dwóch mężczyzn znaleźliśmy za domem na ujeżdżalni, odgrodzonej od pastwiska drewnianymi drągami, częściowo świeżo pobielonymi. Pasły się tam klacze ze źrebakami. Lolity nigdzie nie dostrzegłam.

– Jak to się stało? – zapytał Filip, już opanowany.

Podziwiałam go. Przez całą drogę był roztrzęsiony, ale teraz w jednej chwili odzyskał swą zwykłą powściągliwość faceta, którego trudno wyprowadzić z  równowagi.

Wujek po rozmowie z policjantem także trochę się opanował. Jego relacja była rzeczowa i spokojna.

– Wczoraj sprzątałem siano z łąki, chciałem zdążyć przed burzą. Do koni zajrzałem później niż zwykle, koło dwudziestej. Były trochę niespokojne, bo nie dostały na czas obroku, ale nie miałem tu kogo podesłać. Nasypałem im owsa, zwaliłem słomę ze stryszku nad stajnią, pokręciłem się po obejściu i przed dziewiątą pojechałem do domu, bo zaczynało padać. Zdążyłem jeszcze sprawdzić, czy ogier jest dobrze zamknięty, bo spryciarz lubi bawić się zamkiem i nieraz sam sobie otwiera drzwi. Założyłem kłódkę, ale klucza nie przekręciłem. Zawsze tak robię. Na tym odludziu i tak nic im nigdy nie groziło, zresztą Borkowie mieszkają w pobliżu i rzucą okiem, gdyby coś się działo. Przez całe lato klaczy nie zamykam na noc w stajni. Mają szopę, w której mogą się schronić, albo chodzą po pastwisku. Nawet drobne kradzieże się tu nie zdarzają. Miejscowi to porządni ludzie. Ostatnia rzecz, której mógłbym się spodziewać, to uprowadzenie konia!


Strony:       1 | 2 | 3 | 4    Następna »  



Wysłano dnia 28-11-2008 przez Ewa Bagłaj
 
Ciekawy artykuł? Kliknij:

O książkach Ewy Bagłaj

Broszka oraz Dublerka i  - ukazały się nakładem wydawnictwa Świat Książki i dostępne są w sprzedaży. Trzecia książka pióra Ewy Bagłaj - Słoneczna Dziewczyna - ukaże się już wkrótce.

Wykorzystanie opublikowanych przez redakcję qnwortal.com fragmentów lub całości utworu bez zgody Autorki jest przestępstwem.

Rozdział I i II     |    Rozdział III    |    Rozdział IV    |    Rozdział V |    Rozdział VI i VII   

Ciekawy artykuł?




Ankieta tego artykułu


Najlepszą książką z serii jest





Głosy: 7 Opinie: 0


« Wyniki Ankiety »

Oceny artykułu


Ten artykuł nie został jeszcze oceniony.
Czy chcesz być pierwszy?

Twoja ocena:






Głosy: 0


Twój komentarz do tekstu Litaratura: Przygody Broszki co tydzień na qńwortalu - część I Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re:
http://konie-jola.bloog.pl dziekuje ze opublikowaliscie ta ksiazke xD]jest świetna!!
dodano przez horseska02 (PW) dnia 10-03-2009



© 2003 - 2014, qnwortal.com © Arłamowski Investment