Serwis qnwortal.com wykorzystuje "ciasteczka". Więcej w naszej polityce Cookies.

Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • skupiamy 19 tysięcy Koniarzy
  • ponad 900 wartościowych artykułów
  • ponad 600 tysięcy zdjęć
  • ciekawe dyskusje
  • ludzie pełni pasji
  • fotorelacje z zawodów
  • rozbudowana baza rodowodowa
  • giełda koni i ogłoszenia

Masz już swój profil?

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Zobacz też

Kalendarz jeździecki

Maj 2017

PnWtSrCzwPtSobNd
1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Gdzie jest paszport Twojego konia?








Głosy: 814 Opinie: 3



Zdrowie: Leczenie ran u koni

Pierwsza pomoc u koni      Każdy, kto dłużej obcuje z końmi, wie, że jeżeli zwierzę to może się o coś zranić, to na pewno, prędzej czy później, to zrobi. Zadziwiające jest, z  jaką łatwością konie wynajdują wszelkie przedmioty, o  które można rozciąć skórę i leżące pod nią tkanki.


     Niewątpliwie przyczyniają się do tego często właściciele, ponieważ wystające gwoździe, powykrzywiane rurki, ostro zakończone deski wcale nie należą w stajniach do rzadkości. Ale nawet tam, gdzie przykłada się dużą wagę do bezpieczeństwa koni, któryś z nich na pewno zajdzie sposób na samookaleczenie.

     Niestety rany, zwłaszcza kończyn, często stanowią bardzo trudny do leczenia problem.
Istnieje oczywiście wiele sposobów postępowania przy leczeniu ran. Niektóre z nich przyspieszają gojenie, inne zaś wręcz uniemożliwiają je. Często rany goją się pomimo tego, co z nimi robimy, a nie dzięki naszemu postępowaniu.

     W trakcie mojej praktyki spotkałem się z niezliczonym bogactwem pomysłów w dziedzinie lecznictwa urazów otwartych.
Kiedyś zostałem wezwany do źrebaka, który przechodząc pod ogrodzeniem rozciął sobie grzbiet od kłębu do okolicy kości krzyżowej. Spomiędzy rozciętych mięśni wystawały częściowo wyrostki kolczyste kręgów. Opiekun, czekając na lekarza, zabezpieczył ranę, wlewając w nią... słoik dziegciu. Rana, nadająca się początkowo do szycia, goiła się następnie tygodniami.
 

     Można opisywać inne, również interesujące metody postępowania, ale powstrzymam się ze względu na drastyczne szczegóły.
Wspomnę tylko o zastosowaniu w leczeniu ran krowich odchodów i ludzkiego moczu. Obrzydliwe!

     Najtrudniej chyba uznać prawdę najprostszą: rana, żeby się wygoić, musi mieć spokój.
Największą trudność w leczeniu sprawiają niewątpliwie rany kończyn, a zwłaszcza ich odcinków najdalszych: poniżej stawu nadgarstkowego - w kończynie piersiowej i skokowego - w kończynie miedniczej. Brak w tym miejscu mięśni oznacza wystawienie na urazy delikatnych ścięgien i płytko leżących naczyń krwionośnych. Niestety, zranienia ścięgien wcale nie należą do rzadkości.

        Co robić przed przyjazdem lekarza weterynarii?

     Po pierwsze, należy konia uspokoić, a samemu ocenić sytuację.
Zwykle największe wrażenie wywołuje krwotok. Trzeba jednak pamiętać, że nawet przecięcie niewielkiej tętnicy skórnej sprawia wrażenie bardzo obfitej i groźnej utraty krwi. Na szczęście rzadko dochodzi do zranienia naczyń, których przecięcie może być groźne dla życia.
Sama krew wypływając z rany, powoduje jej częściowe oczyszczenie z bakterii i brudu, co ma oczywiście znaczenie korzystne.
Większość krwawień po pewnym czasie samoistnie ustaje. Jeżeli jednak krwotok jest bardzo obfity, a zwłaszcza gdy dotyczy to urazów kończyn, należy p wyżej miejsca zranienia założyć opaskę uciskowa, najlepiej z bandaża elastycznego, oraz niezwłocznie wezwać lekarza.

     Samą ranę do momentu jego przyjazdu przykrywamy jałową gazą, a następnie zakładamy opatrunek z waty. Opaska uciskowa, nawet w lecie, nie powinna pozostawać na nodze ponad dwie godziny, gdyż może to doprowadzić do fatalnego niedokrwienia obwodowej części kończyny.

     Oczyszczenie rany, ewentualne jej szycie i ostateczny opatrunek proszę pozostawić lekarzowi weterynarii. W żadnym przypadku nie należy ran odkażać jodyną czy pioktaniną. Preparaty te niszczą zdrową tkankę i  utrudniają gojenie. Można je stosować na rany bardzo powierzchowne, jak otarcia naskórka.

     Jedną z pierwszych czynności, jaką wykona lekarz, jest oczyszczenie rany. Może ja przepłukać wodą utlenioną lub płynem fizjologicznym. W przypadku ran bardzo zabrudzonych konieczne może być długie płukanie ich wodą z węża. Nigdy nie płuczemy jednak rany pod ciśnieniem! Brud i bakterie są w takim przypadku wtłaczane w głąb przeciętych tkanek. Strumień wody musi bardzo swobodnie spłukiwać ranę.

     Przed podjęciem leczenia lekarz może zdecydować się na farmakologiczne uspokojenie zwierzęcia.
Skomplikowane szycie niektórych ran lepiej wykonywać w  znieczuleniu ogólnym, a zszywanie "na żywca" w ogóle nie może mieć miejsca z powodów zarówno etycznych, jak i  technicznych.
Istnieją rozmaite sposoby szycia w zależności od charakteru rany, począwszy od prostego za- mknięcia brzegów szwami, a skończywszy na kilkuwarstwowym zszywaniu mięśni oraz wykonywaniu plastyki skóry. Jeżeli w  następstwie szycia rana wygoi się, mówimy o gojeniu się przez rychłozrost.
Rany kończyn w większości przypadków wymagają gojenia pod opatrunkiem. To prawda, że rana najlepiej goi się przy dostępie powietrza, ale opatrunek musi być wykonany z  takich materiałów, aby ten dostęp zapewniał.

        Ziarninowanie

     Niektóre rany niestety nie nadają się do szycia ze względu na rozległe uszkodzenia tkanek
Wtedy gojenie będzie przebiegało poprzez ziarninowanie, co określamy mianem wtórnego gojenia się ran.
Zawsze w takim przypadku zakładamy opatrunek, aby nie dopuścić do nadmiernego rozrostu ziarniny. Taki nadmierny rozrost ziarniny określamy potocznie mianem "dzikiego mięsa". Ziarnina ma tendencje do przerostu zwykle w ranach obwodowych części kończyn. Praktycznie nigdy nie dochodzi do jej bujania w przypadku ran głowy czy tułowia. Raz wybujała ponad powierzchnię naskórka uniemożliwia wygojenie się rany.

     Opatrunek wykonujemy w sposób następujący: po przemyciu rany wodą utlenioną nakładamy na nią jałową gazę, na to cienki zwój waty i całość umocowujemy za pomocą opaski dzianej. Nigdy nie stosujemy bandaży elastycznych, gdyż uniemożliwiają one dostęp powietrza. Nie ma zwykle potrzeby nakładania na ranę żadnych maści, często utrudniają one gojenie.
Wtórne gojenie się ran trwa długo. Dno rany jest całkowicie pokryte ziarniną, a zastosowanie opatrunku zapobiega jej nadmiernemu rozrostowi.
Brak odpowiedniego leczenia prowadzi do nadmiernego rozrostu ziarniny. Taką ziarninę należy wyciąć, odświeżyć brzegi rany, a całość przykryć odpowiednim opatrunkiem.
Przypalanie ziarniny za pomocą rozżarzonego żelaza (często spotykane), wymrażanie jej i tym podobne sposoby nie mają żadnego sensu. Zwykle cierpliwe gojenie pod opatrunkiem przynosi najlepsze efekty.

     W przypadku ran świeżych lekarz najczęściej stosuje przez kilka lub kilkanaście dni antybiotyki celem niedopuszczenia do powstawania zakażenia. W każdym przypadku koń musi otrzymać też surowicę przeciwtężcową. Dotyczy to również koni szczepionych uprzednio przeciwko tężcowi. Z różnych powodów zwierzę mogło nie nabrać odporności!

     W przypadku, gdy rana znajduje się w miejscu, którego nie możemy przykryć opatrunkiem, np. na brzuchu, dobrze jest zastosować takie preparaty, jak Alu-Spray lub Acederm. Alu-Sprayu nie wolno jednak stosować, gdy w ranie widoczna jest kość, gdyż aluminium, będące głównym składnikiem tego leku, powoduje martwicę kości!

     Osobnym problemem są tzw. rany letnie. Powstają one od maja do końca października. Często błahe ranki nie goją się tygodniami i przechodzą w duże obszary ślimaczącej się ziarniny. Za powstawanie tych ran odpowiada pasożyt Habronema musce lub Draschia megastoma. Jego inwazyjne larwy są składane do ran przez muchy. Larwy penetrując ranę, przyczyniają się do rozrostu ziarniny. W  leczeniu tego typu ran musimy uwzględnić odpowiednio dobrane leki przeciwpasożytnicze.

 


Autor: lek. wet. Paweł Golonka
www.szpitalkoni.pl
Wysłano dnia 29-03-2005 przez Patryk Arłamowski
 

Ciekawy artykuł? Kliknij:

Ciekawy artykuł?




Ankieta tego artykułu


Czy Twój koń był kiedyś poważnie ranny?





Głosy: 28 Opinie: 1


« Wyniki Ankiety »

Oceny artykułu


Aktualna ocena: 4.5

Twoja ocena:






Głosy: 4


Twój komentarz do tekstu Zdrowie: Leczenie ran u koni Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

© 2003 - 2014, qnwortal.com © Arłamowski Investment