Mój koń się płoszy - psychologia koni
Data: 31-03-2004
Temat: Mój koń się płoszy


Jeźdźcy mogą przytaczać niezliczone ilości sytuacji, kiedy to nagle i nieoczekiwanie wystraszyły się ich konie. Zwykle kończą się one niegroźnie, czasem jednak powodują wypadki. Każdy koniarz powinien nauczyć się oceny płochliwości konia, ponieważ może to przedłużyć jego życie, poprawić zdrowie oraz zmniejszyć ryzyko ewentualnego niebezpieczeństwa.

Najczęściej konie płoszą się w wyniku działania rozmaitych bodźców: optycznych dźwiękowych, a okazjonalnie także zapachowych (np. maści przeciw owadom). Można wyraźnie rozróżnić, które wierzchowce bardziej reagują wzrokiem, a które słuchem. Wzrokowe szeroko "wybałuszają" oczy i błyskają białkami, przy czym często nie zwracają uwagi na niepokojące dźwięki. Bywają także konie, których nie wzruszy widok kolorowego parasola, natomiast na szelest zamiatającej miotły rzucą się do ucieczki. Koń wystraszony wysoko unosi głowę by zwiększyć pole widzenia, przy tym odciąża zad by ułatwić sobie start, uszy może kierować do środka, widocznie się spina i usztywnia.

Często bywa tak, że to człowiek wywołuje u konia takie reakcje, usztywnia się, celowo omija z daleka np. kolorowy papierek i z uporem maniaka wyszukuje w otoczeniu wszelkich strasznych czynników. To, co robią jeźdźcy (często nieświadomie) bardzo dobrze opisuje Pat Parelli:

"Wyobraź sobie, że idziesz przez cmentarz o północy. Masz tylko dziewięć lat i trzymasz za rękę swego tatę. Nagle coś zaczyna hałasować w krzakach. Twój ojciec podskakuje na dwa metry i odwraca się w kierunku hałasu, serce bije mu szybko, ręka zaciska się na twojej, drżąc ze strachu. Nagle zdaje sobie sprawę, ze to tylko królik, więc próbuje cię zaprowadzić w te krzaki żebyś sam się przekonał, że to nic strasznego. Jak byś się czuł?

A teraz wyobraź sobie inną sytuację. Krzaki szeleszczą, twój ojciec nawet nie mruga okiem, nie zmienia rytmu kroków i nie zdejmuje oczu ze ścieżki ani nie zaciska dłoni na twojej ręce. Spokojnie mówi: ach, te króliki."

Oczywiście rozwaga i wyobraźnia pozwalają zapobiegać wielu wypadkom jednak nie można zapomnieć o tym, że koń powinien traktować jeźdźca na swoim grzbiecie jako przewodnika, respektować jego polecenia oraz czuć się w jego obecności bezpiecznie! Koń zdenerwowany, wystraszony wymaga zachowania spokojnego, opanowanego, ale i zdecydowanie cierpliwego. Kara pogłębia tylko strach i negatywne uczucia.

Konia należy możliwie wcześnie przyzwyczajać do nieznanych przedmiotów i sytuacji. Płochliwego konia nie można izolować od hałasu i ruchu. Powinien żyć w otoczeniu ruchliwym i budzącym zainteresowanie, w towarzystwie spokojnych towarzyszy. Niech sam się przekona, że nie zginie z ręki szeleszczącej torby czy dziecięcego rowerka. Zdarza się też tak, że koń jest niepewny siebie przez zajmowanie niskiego miejsca w hierarchii. Wtedy należy zmienić skład stada i dobrać nowy. Dużą rolę odgrywają ćwiczenia z ziemi, przez które można pogłębić zaufanie konia zapoznając go z czynnikami wywołującymi przestrach. Rożne opcje tego typu ćwiczeń opracował Pat Parelli, którego naturalne metody szkolenia koni zdobywają coraz liczniejsze grono zwolenników.

Płochliwość jest jedną z najczęstszych przyczyn konfliktów między koniem, a człowiekiem. Jednak wspólne ich rozwiązywanie przyczynia się do wzrostu wzajemnego szacunku i zaufania. Dlatego ważne jest byśmy nie tylko wymagali rozwagi i odwagi od swojego wierzchowca, ale przede wszystkim od siebie.

 

Konie naturalnie żyją w stadzie, na wolności - ich jedyną obroną przed drapieżnikami jest płochliwość







Wydrukowano z serwisu Jeździeckiego Centrum Informacyjnego
Adres artykułu http://www.qnwortal.com/artykul_43